"Przeszukanie o 6:30, płacz 6-latka, a wszystko z powodu koszulki na pomniku". Brudziński odpowiada

Polska
"Przeszukanie o 6:30, płacz 6-latka, a wszystko z powodu koszulki na pomniku". Brudziński odpowiada
Twitter/Arkadiusz Pisarski

- W piątek po godz. 6.30 rano do mojego domu weszła policja - powiedział mężczyzna podejrzewany o założenie na pomnik Lecha Kaczyńskiego w Białej Podlaskiej baneru z napisem "Konstytucja". W TOK FM relacjonował, że funkcjonariusze nie dostarczyli nakazu i wystraszyli 6-letnie dziecko. Szef MSWiA stwierdził, że godzina interwencji była "nieadekwatna", a rzecznik KGP, że sytuacja wyglądała inaczej.

Baner z napisem "Konstytucja" zawisł na pomniku Lecha i Marii Kaczyńskich w Białej Podlaskiej w czwartek nad ranem. Policjanci przejrzeli monitoring i ustalili, że czynu dokonało dwóch mężczyzn.


Jeden z nich od razu usłyszał zarzut związany ze znieważeniem pomnika. Nie przyznał się do winy.


Drugiego z mężczyzn nie było w domu, kiedy przyjechała policja.


Zapytany w TOK FM, czy to on założył baner, odpowiedział: "nie potwierdzam ani nie zaprzeczam. Mam adwokata, jestem wezwany na komendę. Zobaczymy, co będzie. Ale to, jak zachowuje się polska policja, jest skandaliczne".

 

 

 

"Krzyczeli, że wyślą za mną list gończy"


- W piątek po godz. 6.30 rano do mojego domu weszła policja. Żona siedziała na tarasie, z tyłu domu, gdy zobaczyła policjantów na terenie naszej posesji. Powiedzieli, że przyszli przeprowadzić przeszukanie, krzyczeli na nią m.in. że wyślą za mną list gończy. Nie mieli nakazu rewizji - wiem, że nie muszą mieć, ale powinni dostarczyć taki dokument już "po". Do dziś go nie dostarczyli - ani podpisanego przez prokuratora, ani przez sąd - relacjonował.


Według niego policja szukała "jakichś nośników z danymi, telefonów. Policjanci nie zrobili dużego bałaganu, ale przeszukiwali szuflady, półki".


Opowiadał też, że funkcjonariusze "poszli też na górę, mimo że żona powiedziała im, że tam jest synowa po operacji i nasza 6-letnia wnuczka, które jeszcze spały. To nie miało znaczenia. Policja weszła na górę, dziecko się obudziło, zaczęło płakać, bo nie wiedziało, co się dzieje".

 

 

"Czy to nowe standardy polskiej policji?"


Do zdarzenia na Twitterze odnieśli się m.in. politycy.

 


"Przeszukanie o 6:30, płacz 6 latka a wszystko z powodu koszulki na pomniku. Ministrze Brudziński, czy zastosowane metody były adekwatne do czynu? Czy to nowe standardy polskiej policji?" - zapytała posłanka PO Joanna Augustynowska.

 

 

"Sytuacji tak przedstawionej nie było"


"W mojej ocenie Pani Poseł, w tym przypadku to działanie nie było adekwatne. Ale powinniśmy pamiętać, że jeżeli nie będzie reakcji na te żałosne »happeningi« dzisiaj, to być może jutro będziemy świadkami niegodnych akcji wobec innych pomników. Np. Jana Pawła II, Bohaterów Getta, czy Józefa Piłsudskiego" - odpowiedział szef MSWiA Joachim Brudziński.


W kolejnym wpisie doprecyzował, że "pisząc o nieadekwatnym działaniu odnosiłem się do pytania o wczesną godzinę interwencji a nie do jej celowości".

 

 


Sprawę skomentował też rzecznik Komendanta Głównego Policji Mariusz Ciarka, który stwierdził, że "według moich informacji sytuacji tak przedstawionej nie było".

 

 

tok.fm, polsatnews.pl

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze