81-latka idzie na bruk. Pożyczyła 6 tys. zł, straciła mieszkanie warte 140 tys. zł

Polska

81-letnia Barbara Jędrzejowska z Wrocławia straciła oszczędności życia w Amber Gold, a jakby tego było mało, zadłużyła się w firmach pożyczkowych. Oprocentowanie było tak gigantyczne, że kobieta pożyczając w sumie 6 tys. zł straciła mieszkanie warte 140 tys. zł. Komornik już dwukrotnie próbował ją eksmitować.

Pani Barbara Jędrzejowska mieszka we Wrocławiu. Była podróżniczką, pilotem wycieczek i tłumaczem kilku języków. Gdy przeszła na emeryturę, postanowiła zainwestować oszczędności życia. Padło na Amber Gold. Niestety, oszczędności zniknęły, a kobieta została z ogromnymi długami. Teraz grozi jej bezdomność.

 

- Nie miałam dzieci, byłam wdową, wydawało mi się, że nie ma sensu, bym trzymała te pieniądze w domu - wspomina Barbara Jędrzejowska.

 

Gigantyczne oprocentowanie pożyczki

 

W 2012 roku kobieta chciała spłacić zaciągnięty kilka lat wcześniej kredyt w banku. Po pomoc poszła do kilku firm pożyczkowych. Pożyczyła łącznie 6 tysięcy złotych. Wtedy też okazało się, że inwestycje 81-latki były nietrafione. Pozostała bez oszczędności, za to z pożyczkami oprocentowanymi na kilkadziesiąt tysięcy procent.

 

- Prokuratura prowadziła postępowanie dotyczące doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem pani Barbary poprzez wprowadzenie w błąd co do warunków zawieranych umów. Dotyczyło to kwoty nie mniejszej niż 30 tys. zł przez firmy udzielające pożyczek - informuje Małgorzata Klaus, rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

 

- Nie myślałam, że firmy pożyczkowe do tego stopnia u nas działają, że są takie samowolne, że nikt ich nie kontroluje i mogą robić, co im się podoba - komentuje pani Barbara.

 

Komornik działał bardzo szybko

 

Seniorka nie była w stanie w całości spłacać pożyczek, których kwota stale rosła. Sprawa trafiła do komornika, a ten zaczął bardzo szybko działać. Pani Barbara ma do niego żal, że za 6 tysięcy złotych zlicytował jej mieszkanie warte prawie 140 tysięcy.

 

- Nasze postępowanie dotyczyło również przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez komornika sądowego, prowadzącego postępowanie egzekucyjne. Chodziło o nieweryfikowanie tytułów wykonawczych i doprowadzenie w ten sposób do licytacji nieruchomości – tłumaczy Małgorzata Klaus, rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

 

- Komornik niesłusznie wpisywał w księgę wieczystą. Ja byłam w stanie to spłacać, to były małe kwoty, tylko nie dano mi możliwości. Jak doszło do licytacji, to nie miałam nic do powiedzenia. Do tej pory nie wierzę, że można za taką małą sumę zabrać mieszkanie - mówi pani Barbara.

 

- Takie były wnioski wierzycieli, bo dochody z emerytury pani Barbary są stosunkowo niewielkie - tłumaczy komornik.

 

Chciał 2 tys. zł za wynajem

 

Mieszkanie pani Barbary kupił mężczyzna, który zażądał od niej dwóch tysięcy złotych miesięcznie za wynajem lokalu. Kwota przewyższa możliwości finansowe kobiety, która ma emerytury 1700 złotych. Sprawa trafiła więc do sądu. Obecny właściciel domaga się także blisko 50 tys. zł za bezumowne korzystanie z jego lokalu.

 

Prokuratura umorzyła zgłoszoną przez staruszkę sprawę. Kobieta się odwołała. Natomiast komornik już dwukrotnie próbował eksmitować panią Barbarę. W jej obronie stanęła Akcja Lokatorska. Ludzie m.in. blokowali klatkę schodową, utrudniając komornikowi czynności.  Staruszka już od trzech lat żyje dosłownie na walizkach, obawiając się utraty dachu nad głową.

 

- Jako była właścicielka mieszkania nie jest lokatorką i nie jest chroniona ustawą o ochronie praw lokatora. To daje komornikowi i właścicielowi dużo większe możliwości działania. Chcemy przede wszystkim, by mogła być pewna swojej przyszłości. Czyli żeby umowa nie była podpisana na pół roku, ale na dłuższy okres. Żeby ona mogła doczekać swoich dni w miarę ludzkich warunkach - mówi Tomasz Skoczylas z wrocławskiej Akcji Lokatorskiej.

 

"Ja stąd nie wyjdę"

 

- Musieliby mnie chyba uśpić i wynieść, bo ja stąd nie wyjdę. Uważam, że jestem nie tylko pokrzywdzona, ale to po prostu świństwo, bo jak można wyrzucać kogoś za taką nędzną kwotę - dodaje pani Barbara.

 

Seniorka potrzebuje pomocy. Liczy też, że dogada się z nowym właścicielem jej mieszkania, będzie mogła wynająć je za rozsądną cenę, uniknie bezdomności i będzie mogła żyć spokojnie.

 

"Władze publiczne chronią konsumentów, użytkowników i najemców przed działaniami zagrażającymi ich bezpieczeństwu, zdrowiu, prywatności  oraz przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi" - cytuje art. 76 konstytucji pani Barbara.

 

Interwencja, Polsat News

paw/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze