Podczas piątkowego protestu przed Sejmem przeciw zmianom w sądownictwie doszło do przepychanek manifestantów z policjantami.

 

- Wczoraj w związku ze zgromadzeniem pod Sejmem zatrzymano najbardziej agresywnych protestujących. Do aresztu policyjnego trafiło czterech zatrzymanych. Czynności prowadzone są w kierunku naruszenia nietykalności policjantów. Podczas działań rannych zostało dwóch policjantów - podał w sobotę rano rzecznik stołecznej policji kom. Sylwester Marczak.

 

Według uczestników protestu to policja była agresywna i nadużyła uprawnień podczas zatrzymań.

 

 

 

"To policja wpadła w furię"

 

- Policja wpadła w furię, kiedy kilka osób stanęło przy barierkach, które odgradzają Sejm. Nie próbowało przez nie przeskoczyć, po prostu tam stanęło - powiedział w rozmowie z Polsat News Sebastian Matuszewski, uczestnik protestu. Jak dodał, od tego momentu konflikt między funkcjonariuszami a protestującymi eskalował. - Policjanci wbili się między nas, a barierki, i próbowali odepchnąć nas na drugą stronę ulicy. Nie stanowiliśmy żadnego zagrożenia - zapewnił mężczyzna.

 

- Ścisk był tak duży, że jeden policjant popchnął megafon (trzymany przez jednego z protestujących - red.) na policzek drugiego policjanta. Jemu zrobiła się maleńka szramka i wyciekła z niej maleńka kropla krwi. Kiedy policjanci to zobaczyli wpadli w absolutny szał. Rzucili się w ośmiu na tego chłopca, który trzymał megafon - opowiedział protestujący.

 

- Chcieliśmy korzystać z naszych praw, czyli na przykład stania na ulicy. policji bardzo to przeszkadzało. brałam udział w wielu protestach, ale czegoś takiego jak dzisiaj jeszcze nie widziałam - powiedziała protestująca Małgorzata Jędrzejczak.

 

Jej zdaniem policjantów przy barierkach "było dużo za dużo, sami się na siebie pchali, sami siebie także uderzali".

 

 

Demonstracja przeciw zmianom w sądownictwie - zorganizowana m.in. przez Obywateli RP, Ogólnopolski Strajk Kobiet i Komitet Obrony Demokracji - trwa przed Sejmem od środy.

 

Zmiany w wyborze I prezes Sądu Najwyższego

 

W piątek Sejm uchwalił przygotowaną przez PiS nowelizację ustaw m. in. o Sądzie Najwyższym, ustroju sądów, Krajowej Radzie Sądownictwa i o prokuraturze. Chodzi m.in. o zmiany procedur wyboru I prezesa SN i kwestie obsady stanowisk w tym sądzie. Za głosował klub PiS, przeciw był klub Kukiz'15, zaś kluby PO, Nowoczesnej i PSL-UED nie wzięły udziału w głosowaniu. Teraz ustawą zajmie się Senat.

 

Zgodnie z uzasadnieniem "zasadniczym celem zmian w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa i ustawie o Sądzie Najwyższym jest doprowadzenie do usprawnienia postępowań prowadzonych przez KRS w sprawach powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego, w tym sędziego SN". Jak zaznaczono, w zmianach chodzi m.in. o wyłączenie możliwości obstrukcji prowadzonych przed KRS postępowań nominacyjnych do SN.

 

Zmiany w ustawach o Sądzie Najwyższym, ustroju sądów powszechnych, Krajowej Radzie Sądownictwa i prokuraturze przewidują, m.in. że Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN będzie wybierało i przedstawiało prezydentowi kandydatów na I Prezesa SN niezwłocznie po obsadzeniu 2/3 liczby stanowisk sędziów SN, a nie - tak jak obecnie głosi przepis - dopiero, gdy obsadzone są niemal wszystkie stanowiska.

 

PAP, polsatnews.pl, Polsat News