Prezydent Gdańska skazany na grzywnę za poniżenie działacza Młodzieży Wszechpolskiej

Polska
Prezydent Gdańska skazany na grzywnę za poniżenie działacza Młodzieży Wszechpolskiej
PAP/Adam Warżawa

Na karę 2,5 tys. grzywny Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał w piątek prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza w procesie, w którym działacz Młodzieży Wszechpolskiej w prywatnym akcie oskarżenia zarzucił samorządowcowi poniżenie go poprzez nazwanie faszystą oraz naruszenie nietykalności cielesnej.

Wyrok nie jest prawomocny. Autorem prywatnego aktu oskarżenia jest 24-letni sekretarz koła Młodzieży Wszechpolskiej w Gdańsku Aleksander Jankowski.

 

Działacz MW oskarżył Adamowicza o to, że "stosując siłę fizyczną" uderzył go ręką w pierś - "powodując silną utratę równowagi" - oraz o "bezpośrednie utożsamienie jego osoby z faszyzmem". - A więc o takie zachowanie, które spowodowały znaczące naruszenie nietykalności cielesnej, poniżenie mojej osoby w opinii publicznej, oraz naraziły mnie na utratę zaufania potrzebnego do aktywnego udziału w miejskiej przestrzeni publicznej - podkreślił.

 

Sąd: czyn prezydenta Gdańska to znaczna społeczna szkodliwość

 

Sąd podkreślił, że wyrok zapadł głównie w oparciu o dowód w postaci nagrania z telefonu komórkowego.

 

"Dbałość o poziom i kulturę debaty publicznej wymaga, aby zwłaszcza określenia nacechowane tak jednoznacznie pejoratywne jak faszyści, były używane w sposób szczególne rozsądny i roztropny, zwłaszcza gdy używają je osoby publiczne, cieszące się autorytetem społecznym i politycznym, a niewątpliwie taką osobą jest prezydent Paweł Adamowicz" - powiedziała w uzasadnieniu wyroku sędzia, Aleksandra Siniecka-Kotula.

 

W ocenie sądu, nie można uznać, że w tej sprawie stopień szkodliwości społecznej był nieznaczny.

 

"Mimo wszystko prezydent Adamowicz jako osoba publiczna powinien zachowywać się w pewien określony sposób, stosowane wobec niego standardy są wyższe niż wobec przeciętnego obywatela. Ten czyn nie charakteryzował się nieznaczną społeczną szkodliwością czynu, która pozwalałaby na warunkowe umorzenie postępowania. Wręcz przeciwnie - zdaniem sądu - takie publiczne zachowanie osoby tak istotnej w Gdańsku jak Paweł Adamowicz z użyciem przemocy i wyzwisk - nie przystoi prezydentowi miasta Gdańska i w tym kontekście była to znaczna społeczna szkodliwość popełnionego przez niego czynu" - zaznaczył sąd.

 

Prezydent Gdańska: czuję się dzisiaj ofiarą


- Młodzież Wszechpolska przychodzi, rozrabia na wykładzie oficjalnym Adama Michnika. I kto jest winien? Nie Młodzież Wszechpolska, nie aktywista tej nacjonalistycznej, faszyzującej organizacji, tylko winien jest ten, kto staje w obronie wartości demokratycznych, prawdy (...) Kiedy składam wniosek o delegalizację Obozu Narodowo-Radykalnego, prokuratura milczy, kiedy składam wniosek, kolejne wnioski dotyczące Młodzieży Wszechpolskiej, również aparat państwowy milczy. Ja się czuję dzisiaj ofiarą. Ja się czuję dziś w polskim państwie niebezpiecznie. Polskie państwo nie chroni porządku konstytucyjnego, tylko chroni tych, którzy chcą ten porządek obalić - powiedział dziennikarzom Adamowicz.

 

Adamowicz zapowiedział, że złoży apelację od wyroku Sądu Rejonowego w Gdańsku, a jak będzie trzeba to także kasację do Sądu Najwyższego oraz skargę do Trybunału Praw człowieka w Strasburgu. - Ten wyrok nie tylko mnie dotyka, ale także wszystkich uczestników tego spotkania, które zostało brutalnie przerwane przez grupkę pod sztandarami Młodzieży Wszechpolskiej - mówił.

 

- Ja oczekuję od państwa polskiego, że będzie chroniło porządku konstytucyjnego i będzie chroniło tych obywateli, jak mnie, którzy stają w obronie porządku konstytucyjnego. Mówienie, że naruszyłem nietykalność osobistą pana J. jest jakimś żartem. Mówienie, że obraziłem tego pana jest jeszcze większym żartem. Myśmy się poczuli obrażeni, te 300 osób, które przyszły na wykład Adama Michnika (...) To my jesteśmy ofiarą. A dziś z tego wyroku wynika, że ofiarą są agresorzy - i to jest sytuacja nienormalna i najzwyklejsza kpina. Ja się z tym nie zgadzam - podkreślił prezydent Gdańska

 

Wystąpienie Michnika

 

Sprawa dotyczy wydarzenia, do którego doszło 7 listopada 2017 r. w Ratuszu Głównego Miasta w Gdańsku podczas wystąpienia Adama Michnika pt. "Dwie Niepodległości - 1918/1989 - wyzwania i bilans" w ramach Gdańskich Debat Obywatelskich. Są one częścią gdańskich i pomorskich obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę. Tuż po rozpoczęciu wykładu kilkuosobowa grupa działaczy MW chciała wręczyć Michnikowi w ramach happeningu wiaderko z substancją imitującą smołę.

 

Prezydenta Gdańska nie było w piątek na ogłoszeniu wyroku.

 

Pod koniec kwietnia na pierwszej rozprawie akt oskarżenia ze strony działacza MW prezydent Gdańska określił jako "humorystyczny".

 

"Jeżeli ktoś się zapisuje do organizacji politycznej i nacjonalistycznej, to musi się liczyć z tym, że będzie oceniane jego zachowanie. I pan Jankowski ma pretensje, że publiczność nazwała go faszystą? To jest po prostu przedszkole. W akcie oskarżenia napisał nawet, że jego równowaga została naruszona - na filmie widać wyraźnie, że na dwóch nogach trzyma się bardzo sprężyście. Jesteśmy świadkami tego, że za pieniądze podatników marnuje się czas ważnego funkcjonariusza publicznego, samorządowca, ale i też czas sędziego, który być może miałby do rozstrzygnięcia ważniejsze sprawy" - ocenił.

 

PAP

mr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze