Jak przekazała rzeczniczka PK prok. Ewa Bialik, były wiceminister i b. Szef Służby Celnej "został oskarżony o popełnienie dwóch przestępstw umyślnego niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej".

 

"Nie dopełnił ciążącego na nim obowiązku"

 

Z informacji prokuratury wynika, że "oskarżony umyślnie nie dopełnił ciążącego na nim obowiązku nadzoru nad realizacją zadań wynikających z ustawy o grach i zakładach wzajemnych ani nadzoru nad podległymi mu departamentami i innymi jednostkami".

 

Według PK Jacek K. działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w łącznej kwocie ponad 21 mld zł. "Zarzuty stawiane oskarżonemu Jackowi K. obejmują okres od 2 lutego 2008 roku do 23 listopada 2009 roku oraz od 1 stycznia 2010 roku do nieustalonego dnia 2015 roku" - wskazała prokuratura.

 

Jacek K. - podała PK - "ignorował informacje o nierzetelności badań technicznych, które są wymagane do rejestracji automatów do gry i nie zlecił podległym mu urzędnikom kontroli badań, co prowadziło do legalizacji automatów, które nie powinny zostać zarejestrowane".

 

"Wstrzymał weryfikację automatów"

 

Jak wskazała prokuratura, Jacek K. wstrzymał też "zleconą wcześniej przez siebie weryfikację 149 automatów, wytypowanych przez izby celne do ponownych badań, a gdy mimo to ujawniono nieprawidłowości, oskarżony nie polecił cofnięcia nierzetelnym jednostkom badawczym upoważnienia do badań technicznych automatów".


Prokuratura zaznaczyła też, że mimo licznych sygnałów o nieprawidłowościach Jacek K. nie zlecił podległym mu urzędnikom kontroli w zakresie maksymalnych stawek i maksymalnych wygranych w tzw. jednorękich bandytach. Według PK, w konsekwencji oskarżony akceptował rejestrację tych maszyn na podstawie nieprawdziwych opinii.

 

"Podległym mu funkcjonariuszom Służby Celnej oskarżony nie wydał ponadto polecenia wszczęcia postępowań mających na celu unieważnienie rejestracji automatów, które zostały zabezpieczone w toku postępowań karnych i karno-skarbowych, a których funkcjonowanie budziło zastrzeżenia. Nie zlecił również kontroli innych zarejestrowanych urządzeń, choć znane były informacje o masowej skali nieprawidłowości" - przekazała PK.

 

"Zarzuciła im niedopełnienie obowiązków"

 

"Oskarżony działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w łącznej kwocie ponad 21 miliardów złotych. Wskutek działalności oskarżonego korzyść majątkową osiągnęli właściciele "jednorękich bandytów", czerpiący z nich zyski, mimo że urządzenia nie powinny zostać zarejestrowane. To kwota, którą w formie podatków powinni odprowadzić do Skarbu Państwa" - podkreśliła PK.

 

Na ławie oskarżonych zasiądzie także siedmioro urzędników resortu finansów. Wśród oskarżonych są: Anna C. - b. zastępca dyrektora Departamentu Kontroli Gier i Zakładów Wzajemnych MF, Grzegorz S. - b. dyrektor Departamentu Służby Celnej MF, Grzegorz B. - b. zastępca dyrektora Departamentu Kontroli Celno-Akcyzowej i Kontroli Gier MF, Joanna S. - b. naczelnik Wydziału Rejestracji i Egzaminów Zawodowych w Departamencie Służby Celnej MF, Grażyna N. - w okresie objętym zarzutami była zatrudniona na stanowisku starszego specjalisty w Departamencie Służby Celnej MF, Teresa K. - w okresie objętym zarzutami była zatrudniona na stanowisku starszego specjalisty w Departamencie Służby Celnej MF, Anna J. - b. dyrektor Departamentu Służby Celnej MF.

 

Prokuratura zarzuciła im niedopełnienie obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, a także poświadczenie nieprawdy, "poprzez urzędowe poświadczenie rejestracji urządzeń, które miały być automatami do gry o niskich wygranych, a w rzeczywistości pozwalały na grę o wysokie stawki i w związku z tym nie spełniały warunków ustawowych". Zarzuty stawiane urzędnikom dotyczą czynów popełnionych w okresie od 2006 r. do 2009 r.

 

"Czuję się w niewinny, a wręcz poszkodowany"

 

Jacek Kapica (zgadza się na podawanie przez media przy opisywaniu tej sprawy jego pełnych danych personalnych) napisał w środę na Twitterze: "Zawsze reagowałem na wpływające do mnie informacje o nieprawidłowościach i to z tego powodu lobbyści hazardowi chcieli mnie odwołać i zatrzymać rozpoczęty proces. W moim działaniu nic się nie zmieniło od 2008 roku do końca pracy w MF. Czuję się w niewinny, a wręcz poszkodowany."

 

 

Kapica: w aktach nie ma ani jednego dowodu, że nie wypełniałem obowiązków

 

W środę wieczorem Kapica wydał oświadczenie w związku z skierowaniem przez prokuraturę aktu oskarżenia do sądu. Podkreślił, że oskarżenie oparte jest na ocenie stanu i działań z 2008 i 2009 roku, "w oparciu wiedzę, która dla wszystkich stała się oczywista (w) 2010 roku".

 

 

 

"W związku ze skierowaniem przez prokuraturę do sądu aktu oskarżenia oświadczam, że przez cały czas pełnienia przeze mnie funkcji wiceministra i Szefa Służby Celnej wypełniałem swoje obowiązki z pełnym zaangażowaniem i z oddaniem realizowałem zadania nałożone na mnie przez ustawy, jak i Ministra Finansów. Nie odniosłem z tego żadnej korzyści majątkowej, ani też nie działałem w celu przysporzenia komukolwiek korzyści majątkowej kosztem interesu publicznego" - napisał Kapica w oświadczeniu zamieszczonym na Facebooku.

 

"Zapoznałem się z aktami postępowania, dowodami zebranymi w sprawie oraz zeznaniami świadków i w mojej ocenie nie ma tam ani jednego dowodu na to, że nie wypełniałem swoich obowiązków. Za to wiele osób wskazuje na moje zaangażowanie i przeciwdziałanie nieprawidłowościom na rynku automatów o niskich wygranych. Zawsze reagowałem na wpływające do mnie informacje o nieprawidłowościach, bez względu na ich źródło i podejmowałem adekwatne działania przeciwdziałające nieprawidłowościom" - głosi oświadczenie.

 

"Na podstawie swojej wiedzy wyniesionej z Izby Celnej zapoczątkowałem proces uporządkowania kompetencji organów i egzekucji prawa przez możliwość stosowania eksperymentalnej gry prowadzonej przez celników, a w zakresie prawa poprzez zmianę rozporządzenia o rejestracji automatów i ustawy o grach i zakładach wzajemnych. To z tego powodu lobbyści z branży automatów chcieli mnie odwołać ze stanowiska i zatrzymać rozpoczęty proces. W moim działaniu nic się nie zmieniło od 2008 roku do końca pełnienia funkcji" - dodaje Kapica.

 

"Oskarżenie oparte jest na ocenie stanu i działań z 2008 i 2009 roku w oparciu wiedzę, która dla wszystkich stała się oczywista (w) 2010 roku. Czuję się w tej sprawie niewinny, a wręcz poszkodowany przez system organów państwa, które obrały sobie mnie za cel, podobnie jak wcześniej przestępcy, którzy chcieli mnie odwołać ze stanowiska" - dodał Kapica.

 

Sąd zmniejszył wysokość poręczenia majątkowego

 

Jacek Kapica został zatrzymany przez CBA 29 marca w Warszawie, na polecenie Prokuratury Okręgowej w Białymstoku, która prowadzi śledztwo w sprawie tzw. afery hazardowej.

 

Po przewiezieniu do prokuratury, Kapicy postawiono zarzuty niedopełnienie obowiązków służbowych w latach 2008-2015 "w celu osiągnięcia korzyści majątkowej dla innych osób, w łącznej kwocie ponad 21 mld zł". Podejrzany nie przyznał się, po postawieniu zarzutów złożył krótkie wyjaśnienia.

 

W kwietniu sąd uwzględnił częściowo zażalenie jego obrońcy i zmniejszył, z 500 tys. zł do 100 tys. zł wysokość poręczenia majątkowego zastosowanego wobec Kapicy. Uwzględniając zażalenie obrońcy uznał zatrzymanie za bezzasadne i uchylił zabezpieczenie polegające na ustanowieniu przymusowych hipotek na nieruchomościach.

 

Śledztwo w sprawie tzw. afery hazardowej trwa od kilku lat. Badano w nim m.in., czy w latach 2006-2009 urzędnicy Ministerstwa Finansów doprowadzili do rejestracji, wbrew obowiązującym wówczas przepisom, tysięcy automatów do gier hazardowych. Ostatecznie zostało umorzone, ale po analizie zasadności tej decyzji, Prokuratura Krajowa zdecydowała o konieczności wznowienia postępowania.

 

PAP, polsatnews.pl