Aplikacja, jaką otrzymało pogotowie w Królestwie Niderlandów pomaga w tłumaczeniu m.in. z polskiego, arabskiego i tigrinia (język używany w Etiopii i Erytrei). Zadaje podstawowe pytania, np. "czy masz alergię", "czy bierzesz jakieś leki", "czy jesteś pod wpływem alkoholu lub narkotyków".

  

Jedną z pierwszych osób, której udzielono pomocy wykorzystując aplikację był polski kierowca ciężarówki. Zasłabł on na jednej z lokalnych dróg w Leerdam w południowej Holandii 4 maja. Nie znał języków, więc zamiast na pogotowie zadzwonił do swojego szefa, a ten w Google znalazł "Doktora Reilinghplein". Okazało się jednak, że nie jest to przychodnia czy szpital, a jedynie… nazwa ulicy, na której mieści się ratusz.

 

Polski kierowca wjechał na plac przed miejskim ratuszem, kiedy zgromadziły się na nim tłumy mieszkańców obchodzących lokalne święto. Policja zaskoczona widokiem ciężarówki wezwała pogotowie.

 

Właśnie dzięki aplikacji udało im się porozumieć z kierowcą i ustalić, że najprawdopodobniej ma problem związany z kamieniami nerkowymi. Gdyby nie aplikacja, przed udzieleniem Polakowi pomocy musieliby czekać na przyjazd tłumacza.

 

ad.nl