Po raz pierwszy zauważono Oumuamuę w październiku 2017 roku. To pierwszy obiekt, który wleciał do Układu Słonecznego z przestrzeni międzygwiezdnej. Internauci ochrzcili Oumuamuę mianem "kosmicznego cygara". Astronomowie zwracali uwagę na nietypowy kształt komety - jej długość była 10 razy większa od szerokości. W grudniu odkryto, że pokrywa ją coś w rodzaju organicznego pancerza, nie zaobserwowanego wcześniej u komet.

 

Naukowcy początkowo założyli, że obiekt jest kometą, ale nie był on otoczony chmurą gazu i pyłu. Kolejne zespoły badawcze sugerowały więc, że obiekt jest planetoidą.

 

Grupa naukowców pod przewodnictwem Marco Michelliego z Europejskiej Agencji Kosmicznej potwierdziła, że obiekt porusza się zbyt szybko, by wyjaśnić zjawisko jedynie oddziaływaniem siły grawitacji. - Porusza się szybciej niż powinna - przekonywał Michelli.

 

Za cztery lata minie orbitę Neptuna

 

Badacze doszli więc do wniosku, że obiekt wskutek ogrzewania słonecznego uwalnia gaz, który wpływa na przyspieszenie komety. Uznano, że warkocz, który komety zostawiają po sobie nie był widoczny, bo kometa była słabo widoczna, a do obserwacji takiego obiektu potrzeba niezwykle precyzyjnego teleskopu.

 

Oumaumau porusza się w stronę zewnętrznych planet układu słonecznego z prędkością ok. 112 tys. km/h. Astronomowie przypuszczają, że w ciągu czterech lat minie orbitę Neptuna.

 

Wyniki badań opublikowano w środę w magazynie "Nature".

 

polsatnews.pl, The Verge, The Independent