Zakończyło się wysłuchanie Polski w ramach art. 7 unijnego traktatu. "Nie usłyszałem nic nowego"

Świat

Po niemal trzech godzinach w Luksemburgu zakończyło się wysłuchanie Polski ws. praworządności. - Nie usłyszałem nic nowego - mówił dziennikarzom jeden z zachodnioeuropejskich dyplomatów. Polska przez ponad godzinę starała się wyjaśnić zawiłości reform, potem ponad godzinę trwały pytania i odpowiedzi.

Rozpoczęcia wysłuchania było zaplanowane na godz. 15:00. Unijni ministrowie ds. europejskich spierali się jednak w sprawie decyzji dającej zielone światło na rozmowy akcesyjne dla Albanii i Macedonii.

 

Jak poinformowała korespondentka Polsat News Dorota Bawołek, Frans Timmermans przemawiał ok. 10 minut. Jak donosili dyplomaci zza zamkniętych drzwi, wiceszef KE mówił krótko, trzymając się swojej poprzedniej, krytycznej wobec polskich reform linii. Odniósł się też do zarzutów rządu w Warszawie, że ocena KE zawiera "błędy merytoryczne i niesłuszne oceny", wskazując, że krytykę zmian w sądownictwie podzielają też inne organizacje międzynarodowe, nie tylko Komisja.

 

Po nim minister Konrad Szymański po ogólnym wprowadzeniu i odniesieniu do rekomendacji KE, przekazał głos polskim ekspertom, którzy bardzo szczegółowo omówili polskie reformy, posiłkując się slajdami. 

 

Po trwającej ponad godzinę polskiej prezentacji pytania zadało 13 państw UE: Francja, Niemcy, Holandia, Dania, Hiszpania, Irlandia, Portugalia, Belgia, Szwecja, Finlandia, Luksemburg, Cypr, Estonia. Jeszcze zanim wysłuchanie się zaczęło, z Luksemburga wyjechali ze względu na inne obowiązki ministrowie z Niemiec, Włoch, Grecji, Czech i Łotwy. Berlin był reprezentowany przez francuską minister (ale pytania zadawał ambasador), a inne kraje miały na sali swoich przedstawicieli niższego szczebla.

 

Szymański: zaspokoiliśmy ciekawość państw UE

 

- Mieliśmy okazję przedstawić w sposób bardzo szeroki i szczegółowy wszystkie aspekty reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce, wskazać pewne nieścisłości, które znalazły się w dokumentach KE w tej sprawie - powiedział po zakończonym wysłuchaniu Szymański.

 

Podkreślił, że jest "bardzo zadowolony" z dyskusji, jaka miała miejsce w Luksemburgu nt. zmian w Polsce. - Pierwszy raz mieliśmy bardzo rzeczową rozmowę z państwami członkowskimi, które pierwszy raz odnosiły się do istoty rzeczy, a nie do dyskusji na bardzo ogólnym, politycznym poziomie - powiedział.

 

- Prezydencja (bułgarska) w konkluzjach stwierdziła, że udało nam się wyczerpać wszystkie pytania; nie musimy przedstawiać żadnej odpowiedzi na piśmie. Myślę, że zaspokoiliśmy ciekawość, wątpliwości wszystkich państw członkowskich, które zdecydowały się zadać pytanie - dodał.

 

Szymański wyraził też nadzieję, że wtorkowe wysłuchanie przyczyni się do przyspieszenia zakończenia sporu z UE. Jak mówił, Polska jest zainteresowana jego polubownym zakończeniem. - Atmosfera i rzeczowość tego spotkania, z którą mamy do czynienia pierwszy raz (...) powoduje, że jestem przekonany, że jesteśmy bliżej takiego rozwiązania - zaznaczył.

 

Dopytywany, jakie pytania zostały zadane podczas dyskusji, Szymański odparł, że najczęściej poruszaną kwestią były: wprowadzenie instytucji skargi nadzwyczajnej oraz zapis, zgodnie z którym w stan spoczynku przechodzą z mocy prawa sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia.

 

- Zwracaliśmy uwagę, że ten wiek nie może być traktowany dyskryminacyjnie wobec grupy zawodowej sędziów, bo to wiek obowiązujący w całym społeczeństwie - podkreślił wiceszef MSZ.

 

"Niektóre państwa wolałyby obrać bardziej konfrontacyjny kurs wobec Polski"

 

Jak mówił, prezydencja w swojej konkluzji po wysłuchaniu jasno stwierdziła, że strona polska odpowiedziała na wszystkie zadane pytania, że żadne z nich nie wymaga uszczegółowienia i nie ma potrzeby, aby dokonywać jakiegokolwiek innego wysłuchania.

 

- Jeżeli ktoś stwierdzi, że z jakichś powodów takie konieczności są, to jesteśmy gotowi kontynuować to przedsięwzięcie, ale podzielam przekonanie prezydencji, że odpowiedzieliśmy rzeczowo i wyczerpująco na każde zadane pytanie - mówił Szymański.

 

- Nie wszyscy są równie zadowoleni z tego obrotu wypadków. Myślę, że trochę osób wolałoby (obrać) dużo bardziej konfrontacyjny kurs (wobec Polski); być może te osoby będą uznawały, żeby jednak tę sprawę poruszać, powracać do niej i próbować ją zdefiniować w sposób bardziej konfrontacyjny - wskazywał wiceminister. Dodał jednocześnie, że podczas wtorkowego wysłuchania nie odczuł konfrontacyjnego tonu ze strony żadnego z państw.

 

"Dotychczasowe dyskusje były frustrujące"

 

Wiceminister zaznaczył, że nie jest w pełni zadowolony z wtorkowego wysłuchania. - Natomiast jestem zadowolony, że mieliśmy okazję naprawdę poważnie porozmawiać nt. problemów, kontrowersji, czy wątpliwości dotyczących reformy wymiaru sprawiedliwości - mówił.

 

Jego zdaniem była to pierwsza dyskusja na ten temat, która była "twarda i dotycząca faktów, a nie zawieszona na generalnym poziomie politycznym, gdzie państwa ścigają się na deklaracje wiary w zasady praworządności". - Dotychczasowe dyskusje na tak ogólnym poziomie były bardzo frustrujące - i politycznie, i intelektualnie - dodał.

 

Szymański był pytany o to, jakie będą dalsze drogi ws. art. 7 wobec Polski. - Nie umiem powiedzieć, jakie będą kolejne etapy, to, co się może wydarzyć w najbliższych tygodniach. To sprawa otwarta, ponieważ mamy do czynienia z sytuacją, która prawnie nie ma precedensów, nie jest opisana dokładnie. Tutaj wszystko się może wydarzyć - oświadczył.

 

 

"Polski rząd nie wskazał, że chciałby wprowadzić dalsze zmiany"

 

Timmermans z kolei powiedział po spotkaniu, że ze strony polskiego rządu nie padły żadne propozycje kolejnych zmian w polskim sądownictwie. - Polski rząd przedstawił stan gry, nie wskazując, że chciałby wprowadzić dalsze zmiany (w polskim sądownictwie - red.) obok tych zmian, które zostały już przeprowadzone - zaznaczył.

 

Jak dodał, Komisja Europejska podtrzymuje, że sprawę praworządności w Polsce należy rozwiązać poprzez dialog. - Jestem do dyspozycji polskich władz, by kontynuować ten dialog - podkreślił Timmermans.

 

Dodał, że dla KE ważną kwestią jest sprawa sędziów Sądu Najwyższego i ustawy o Sądzie Najwyższym. Dopytywany przez dziennikarzy, czy KE zamierza uruchomić wobec polskiej ustawy o Sądzie Najwyższym procedurę naruszenia prawa unijnego, odpowiedział, że KE nie podjęła takiej decyzji.

 

- KE ma zawsze możliwości rozpoczęcia procedury naruszenia prawa, jeśli wierzymy, że doszło do złamania prawa unijnego. W tym konkretnym przypadku nie podjęliśmy żadnych decyzji - zaznaczył.

 

 

Wiceszef KE powiedział również, ze polski rząd był bardzo dobrze przygotowany do wysłuchania, jak również kraje członkowskie, które zadawały pytania.

 

Zacytował też w swoim wystąpieniu na konferencji b. prezydenta USA Ronalda Reagana. "Polska nie jest Wschodem ani Zachodem. Polska znajduje się w centrum europejskiej cywilizacji. Przyczynia się potężnie do tej cywilizacji. Robi to dzisiaj, całkowicie nie godząc się z uciskiem" - powiedział Timmermans cytując b. amerykańskiego prezydenta.

 

Zaznaczył, że "niezbędne dla wspólnej przyszłości jest to, aby Polska odgrywała historyczna role w budowie Europy". Żeby tak się stało - jak dodał - w Polsce musi zniknąć systemowe zagrożenie dla rządów prawa. - To Komisja Europejska stara się osiągnąć. To jest też życzenie państw członkowskich. Nie konfrontacja a dialog - dodał.

 

Minister spraw zagranicznych Bułgarii Ekaterina Zachariewa powiedziała na wspólnej konferencji z Timmermansem, że sprawa praworządności w Polsce i dalszych kroków w procedurze art. 7 traktatu będzie dyskutowana na następnym spotkaniu Rady UE ds. Ogólnych.

   

Kolejny etap procedury

 

To kolejny krok w prowadzonej wobec polskich władz procedurze mającej na celu zagwarantowanie praworządności. Jest etapem przed ewentualnym głosowaniem w Radzie UE w sprawie stwierdzenia wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez Polskę wartości unijnych.

 

Jeżeli Rada po głosowaniu stwierdzi, że istnieje ryzyko zagrożenia praworządności w Polsce, oznaczać to będzie przejście do kolejnego etapu postępowania z art. 7., czyli tzw. mechanizmu sankcyjnego. Wymagałoby to uzyskania większości kwalifikowanej, tj. głosów 4/5 krajów członkowskich.

 

Przed rozpoczęciem wysłuchania korespondentka Polsat News w Brukseli Dorota Bawołek rozmawiała z wiceszefem KE Fransem Timmermansem. - Polski rząd ma prawo do reformowania systemu sądownictwa tak długo, dopóki nie zagraża to niezależności sądów - powiedział. 

 

  

polsatnews.pl, Polsat News, PAP

mr/hlk/prz/nro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze