KE uchyla się od odpowiedzi w sprawie wysłuchania Polski. "Sprawa jest w rękach Rady UE"

Świat
KE uchyla się od odpowiedzi w sprawie wysłuchania Polski. "Sprawa jest w rękach Rady UE"
Flickr/Andrew Gustar

Komisja Europejska nie udzieliła w piątek jednoznacznej odpowiedzi, dlaczego zdecydowała się na kolejny krok w procedurze art. 7 wobec Polski, mimo że prowadzony jest dialog z Warszawą. "Teraz sprawa jest w rękach Rady UE, a nie w rękach KE" - powiedział rzecznik.

Podczas piątkowej konferencji prasowej w Brukseli padło kilka pytań dotyczących dialogu KE z Polską w sprawie praworządności oraz decyzji KE o przejściu do kolejnego etapy procedury art. 7 traktatu.

 

Rzecznik KE Margaritis Schinas nie odpowiedział m.in. na pytanie, czy KE zamierza pozwać Polskę do Trybunał Sprawiedliwości UE w związku z ustawą o Sądzie Najwyższym. Zaapelowali o to w czwartek do szefa KE Jean-Claude'a Junckera szefowie pięciu frakcji obejmujących większość w Parlamencie Europejskim.

 

"Postęp został poczyniony"

 

Jak zaznaczył Schinas, dialog między Polską i KE nadal się toczy, a w poniedziałek do Polski wybiera się wiceszef KE Frans Timmermans. Dodał, że po tej wizycie komisarze będą mogli przeanalizować sytuację w świetle nowych wydarzeń.

 

- Dialog trwa, postęp został poczyniony, ale niektóre kwestie nie zostały rozwiązanie. Komisarze ocenią sytuację - oświadczył rzecznik KE.

 

Pytany był też o to, co skłoniło KE do decyzji o przejściu do kolejnego etapu procedury, skoro dialog trwa.

 

- Artykuł 7 i procedura artkułu 7 to ekosystem, który zawiera wiele elementów - odpowiedział Schinas dodając, że KE musi analizować sprawę całościowo. Według niego, decyzja o przejściu do kolejnego etapu procedury została podjęta przez KE po konsultacjach z Junckerem.

 

"Nigdy nie powiedzieliśmy, że dyskusja się nie odbyła"

 

Schinas był też pytany, dlaczego KE czekała tydzień, żeby oficjalnie poinformować, iż zrobiła kolejny krok w procedurze art. 7 wobec Polski, zwracając się do unijnej prezydencji o tzw. wysłuchanie podczas Rady UE. Wniosek w tej sprawie KE złożyła 7 czerwca na spotkaniu ambasadorów państw członkowskich, a Timmermans poinformował o tym 13 czerwca w Parlamencie Europejskim w Strasburgu podczas debaty na temat Polski.

 

- Ponieważ czujemy, że ważne informacje muszą być przedstawione przez naszych liderów politycznych w świątyni demokracji, którą jest Parlament Europejski. Dokładnie to zrobił wiceszef KE Frans Timmermans w środę. (...) Teraz sprawa jest w rękach Rady UE, a nie w rękach Komisji Europejskiej - oświadczył Schinas.

 

Dopytany, dlaczego ta informacja nie została ogłoszona po posiedzeniu COREPER w ubiegłym tygodniu, czyli spotkaniu ambasadorów krajów członkowskich UE odpowiedział, że COREPER to "wewnętrzne ciało" unijne. - To nie jest ciało, które jest otwarte. Nie mamy w nim otwartych obrad. Gdy przyszedł czas na to, żeby ogłosić (decyzje) publicznie, wiceszef KE Frans Timmermans zrobił to na poziomie politycznym w PE - wyjaśnił rzecznik.

 

Pytany, dlaczego podczas spotkania komisarzy 6 czerwca sprawa nie była dyskutowana, chociaż tak wcześniej zapowiadała KE, a potem KE podjęła decyzje w sprawie artykuł 7, Schinas odparł: "nigdy nie powiedzieliśmy, że dyskusja się nie odbyła. Powiedzieliśmy, że podczas spotkania (6 czerwca) mieliśmy dużo tematów, jak kwestie propozycji nowego budżetu unijnego, czy wizyta przedstawicieli zbliżającej się prezydencji austriackiej".

 

PAP

dk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze