Dentobusy były jednym z pomysłów b. już ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła (PiS) na zapewnienie opieki stomatologicznej w tych szkołach, w których nie ma gabinetu. Mobilny gabinet dentystyczny miał być w każdym województwie.


Resort zdrowia odebrał 16 specjalnie przystosowanych autobusów pod koniec 2017 roku. Za każdy zapłacono niespełna 1,5 mln zł.


Elektrycznie podgrzewana przednia szyba


Jak podało Radio ZET, w zamówieniu miał znaleźć się warunek, który wyeliminował z przetargu większość producentów pojazdów bazowych.


Ministerstwo zaznaczyło bowiem, że pojazdy mają mieć elektrycznie podgrzewaną przednią szybę. "Nie jest to standardowe wyposażenie tego typu pojazdów" - zwrócili uwagę kontrolerzy.


Warunek ten miał znacznie ograniczyć liczbę dostawców, co jest wbrew przepisom ustawy o zamówieniach publicznych.

 

"Jeden z producentów pojazdów poinformował, że był w stanie wyprodukować takie pojazdy za jedną trzecią ceny, to jest 8 milionów złotych" - wynika z kontroli NIK. - Ministerstwo Zdrowia broni się, że musiało szybko udzielić zamówienia, ponieważ środki finansowe na zakup dentobusów, przyznane decyzją Ministra Rozwoju i Finansów musiały być wydane do końca 2017 r. Pomimo formalnego odbioru dentobusy, do dnia 21 marca 2018 r., nie zostały przekazane do używania i pozostawały - donosi Radio ZET.


NIK podkreśliła też, że niezwykle krótki termin wykonania zamówienia - 17 dni, spowodował, iż niemożliwe było dostarczenie pojazdów wykonanych na specjalne zamówienie.

 


Wyniki kontroli ma przedstawić w czwartek o godz. 12:00 podczas posiedzenia sejmowej komisji zdrowia dyrektor Departamentu Zdrowia NIK Piotr Wasilewski.

 

Resort: nie można mówić, że zrobiliśmy coś źle  

 

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Krzysztof Jakubiak przekazał, że resort zdrowia odniósł się do zastrzeżeń w piśmie do NIK 9 maja br. Ministerstwo - jak powiedział - podnosiło wówczas m.in., że wszystkie marki samochodów mają obecnie w swoich ofertach możliwość montażu elektrycznie podgrzewanych szyb.

 

- W samochodach dostawczych, np. takich marek jak Volkswagen, Ford Transit, Fiat Talento są standardowo montowane w wiązkach elektrycznych przewody, które pozwalają wstawić takie szyby na etapie po dostarczeniu do dealera, więc w momencie tworzenia zabudowy specjalnej. Należy uznać, że pojazdy przekazywane przez producenta pojazdu bazowego posiadają w standardzie możliwość założenia ogrzewanej szyby przedniej - wskazał rzecznik.

 

- Naszym zdaniem, zarzut dot. szyb jest chybiony. Tym bardziej, że nie było pytań w tym zakresie ze strony wykonawców w czasie przetargu. Nie można mówić, że zrobiliśmy coś źle - dodał.

 

Rzecznik MZ podniósł, że resort jako podmiot, który organizował przetarg, ma prawo określić warunki, jakie pojazdy muszą spełnić.

 

Podkreślił, że warunki przygotowano wspólnie z ekspertami Polskiego Związku Motorowego i dentystami. Wskazał, że leczenie w ogrzewanym dentobusie odbywać się ma również w okresie zimowym, gdy na szybie pojazdu zbiera się lód i śnieg, więc podgrzewana przednia szyba jest potrzebna.

 

PO składa wniosek do CBA

 

Poseł Platformy Obywatelskiej Arkadiusz Myrcha poinformował na Twitterze, że złożył do CBA wniosek o przeprowadzenie czynności sprawdzających w związku z kontrolą NIK. 

 


Kłopoty z dentobusami


Problemy, na które zwróciła uwagę NIK, to nie jedyne kłopoty z dentobusami. Okazuje się, że przychodnie rezygnują z podpisania kontraktów z NFZ, choć wygrały konkursy na użytkowanie mobilnych gabinetów stomatologicznych. 

 

Długą listę problemów z dentobusami wymieniał w rozmowie z Polsat News dr Piotr Sibora z Przychodni Śródmieście w Gdyni. Zwracał on uwagę m.in. na brak w pojazdach autoklawów do sterylizacji narzędzi czy dopuszczeń radiologicznych i sanepidowskich.

 

Pojazd zarejestrowany jest na dwie osoby. Jak zauważył dr Sibora, do jego obsługi potrzebne są jednak trzy: lekarz, asystentka lub higienistka i kierowca.


Kontrola wykonania budżetu państwa jest najważniejszą kontrolą przeprowadzaną corocznie przez Najwyższą Izbę Kontroli. Jak podała NIK, jej celem jest dostarczenie niezależnej i obiektywnej informacji, jak kontrolowane jednostki oraz rząd realizują budżet państwa.

 

Uchybienia też przy zamówieniu na szczepionki

 

Raport NIK krytykuje też zakup przez Ministerstwo Zdrowia szczepionek bez oszacowania zapotrzebowania.

 

"W 2017 roku wydano 70 mln zł na 900 tys. dawek szczepionek PCV10 przeciw pneumokokom dla dzieci i młodzieży. W tym czasie od grudnia 2016 roku w magazynach leżało już 1,2 miliona tego typu szczepionek. W ciągu 2017 roku okazało się jednak, że rodzice nie byli zainteresowani tymi szczepieniami.  W opinii Głównego Inspektora Sanitarnego przyczyną spadku zainteresowania świadczeniodawców był sposób dystrybucji preparatu z krótkim terminem ważności"- ocenili kontrolerzy Izby.

 

Radio ZET, polsatnews.pl, PAP