Prezes GetBack domagał się od premiera państwowego dofinansowania. Kopcińska i Dworczyk komentują

Polska
Prezes GetBack domagał się od premiera państwowego dofinansowania. Kopcińska i Dworczyk komentują
PAP/Tomasz Gzell

- Wiele osób do premiera listy pisze. Pytanie jest, co się dalej z nimi dzieje - skomentowała rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska informację, że prezes spółki GetBack Konrad Kąkolewski napisał do premiera Mateusza Morawieckiego oczekując wsparcia finansowego od państwa. W liście, który wyciekł, Kąkolewski stwierdził, że GetBack jest zapleczem obozu wolnościowego, bo sponsoruje określone media.

W połowie maja o trzech listach Kąkolewskiego do premiera pisał "Dziennik Gazeta Prawna", publikując cytaty z nich.


Odpowiadając na wniosek posła PO Krzysztofa Brejzy, który domagał się kopii listów, kancelaria premiera oświadczyła 8 czerwca, że listów nie ujawni. Według Centrum Informacyjnego Rządu, to "dokumenty prywatne, które nie stanowią informacji publicznej". CIR poinformowało jedynie, że Kąkolewski wysłał trzy listy: 13 i 18 kwietnia oraz 8 maja. Podało też, że "z pismami zapoznawali się pracownicy Kancelarii".

 

W czwartek list prezesa do premiera opublikowała "Gazeta Wyborcza". "GetBack jest zapleczem obozu wolnościowego poprzez bycie sponsorem mediów (Gazeta Polska, Wprost, Do Rzeczy, W sieci), działań (Gala człowieka roku, Gala rocznica Gazety Polskiej) oraz inicjatyw takich (jak) Instytut Wolności, animowanie współpracy Polska-Izrael-Stany Zjednoczone i innych" - napisał m.in. Kąkolewski.


"Wsparło działania państwa"


Prezes GetBack przypomniał też premierowi, że spółka zakupiła od trzech państwowych banków "portfele kredytów i pożyczek w kwocie blisko 4 mld zł". Jak przekonywał Kąkolewski, "pozwoliło to tym bankom zarobić 400 mln zł i wsparło działania Państwa".


Były już prezes domagał się również dofinansowania GetBacku przez państwo. Groził, że upadek jego spółki "narazi oszczędności inwestorów prywatnych". Podał przy tym liczbę 20 tys. osób, ostrzegając, że wraz z GetBackiem może "wpaść w turbulencje" co najmniej jeden bank, dwa towarzystwa ubezpieczeniowe oraz kilka funduszy inwestycyjnych.


Gazeta wskazuje, że Kąkolewski nie podał ich nazw, ale są to prawdopodobnie instytucje, które w imieniu klientów kupowały w 2017 r. obligacje spółki wychwalanej w rządowych mediach jako stabilne i zyskowne przedsięwzięcie.


"To ludzie związani z PO"


Rzeczniczka rządu pytana w czwartek przez dziennikarzy w Sejmie, czy premier "ma zamiar wyjaśnić" kwestię listów, odpowiedziała że pytania dot. firmy GetBack trzeba kierować do opozycji. - Wiele osób do premiera listy pisze. Pytanie jest, co się dalej z tymi listami dzieje - mówiła Kopcińska.


- W przypadku firmy GetBack, w przeciwieństwie do innych firm, Polski Fundusz Rozwoju zadziałał właściwie - natychmiast złożono stosowne zawiadomienia. Nie jesteśmy w stanie powstrzymać firm, które w taki czy inny sposób będą działały niezgodnie z tym, do czego zostały powołane, czy niezgodnie z tym, co deklarowały wtedy, kiedy powstawały - dodała.


Według rzeczniczki rządu, oceny sprawy GetBacku powinna dokonać prokuratura. - To ludzie związani z PO wokół tej firmy byli i są, a osoby, które związane są czy działają blisko rządu premiera Mateusza Morawieckiego, podjęły natychmiast stosowne kroki w momencie, kiedy powzięły pierwsze wątpliwości, zgłaszając zawiadomienie - stwierdziła Kopcińska.

 

Dworczyk pokazał kopie pism

 

Do sprawy odniósł się także szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk.

 

"Stanowczo dementuję, jakoby pismo o tej treści wpłynęło do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów" - napisał Dworczyk w oświadczeniu zamieszczonym na stronie internetowej Kancelarii.

 

Dworczyk podkreślił, że w trosce o "transparentność życia publicznego i w związku z pojawiającymi się nieprawdziwymi informacjami" przekazuje do publicznej wiadomości kopie wszystkich trzech pism skierowanych przez spółkę GetBack S.A. oraz Kąkolewskiego do Prezesa Rady Ministrów, które wpłynęły do Kancelarii. Jak wskazał, są to pisma, które wpłynęły w dniach: 13 kwietnia, 18 kwietnia oraz 8 maja 2018 r.

 

W pierwszym z tych pism, podpisanych przez Kąkolewskiego, m.in. opisano spółkę GetBack, przyczyny jej problemów, a także sposób ich rozwiązania. W liście wskazano np. na pożyczkę PFR w kwocie 200-250 mln zł. W zamian za to - jak czytamy - m.in. Abris Capital Partners (główny akcjonariusz GetBack) "zrezygnuje ze swoich roszczeń wobec Skarbu Państwa na 2 mld zł. Wskazuje też na pomoc państwową, "tj. udział w emisji nowych akcji spółki przez wskazany podmiot np. PZU TFI, PZU PTE".

 

Tłumaczy też m.in., że przeprowadzenie emisji nowych akcji zapewni spółce dalszy stabilny rozwój, zdrowe podstawy finansowe, a także "co jest kluczową kwestią w chwili obecnej wyeliminuje ryzyka polityczne i społeczne oraz zapobiegnie potencjalnemu kryzysowi wizerunkowemu obozu wolnościowego, który spółka bardzo aktywnie jednocześnie transparentnie wspiera".

 

Prośby o "dokonanie analizy"

 

W kolejnym liście podpisanym przez Kąkolewskiego i b. wiceprezes Annę Paczuską zwrócono uwagę na "wzmożoną kampanię dezinformacyjną" inspirowaną m.in. przez konkurencję oraz część mediów związanych z opozycją, która "zainteresowana kłopotami GetBack S.A. rozpowszechnia informacje o rzekomej piramidzie finansowej pod egidą PiS oraz drugim Amber Gold chcąc w ten sposób osiągnąć cele biznesowe i polityczne kosztem spółki". Zwrócono też uwagę, że spółka była od dłuższego czasu atakowana za aktywną współpracę, m.in. poprzez zamieszczanie reklam, w mediach prawicowych.

 

W ostatnim z listów Kąkolewski i Paczuska odnosząc się do kolejnych doniesień medialnych wskazali, że zarządzając GetBack ich celem "nigdy nie było osaczanie kogokolwiek, zaś rozmowy z PFR oraz PKO BP miały charakter czysto biznesowy".

 

Na stronie KPRM Dworczyk zamieścił kopie pism, które zostały wystosowane "do właściwych organów państwa w reakcji na otrzymaną korespondencję". Pisma te przekazano odpowiednio 19 kwietnia, 20 kwietnia i 14 maja do koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego, prokuratora krajowego Bogdana Romana Święczkowskiego oraz przewodniczącego KNF Marka Chrzanowskiego.

 

W każdym z pism szef KPRM zwraca się do adresatów z prośbą o "dokonanie analizy" pisma z GetBack oraz "rozważenie ewentualnej konieczności podjęcia stosownych działań".

 

"Wygląda na to, że zamiast listu do premiera Morawieckiego opublikowaliśmy list do prezesa Kaczyńskiego (też nazwanego "premierem") Treść jest jednak bardzo podobna, a w efekcie Morawiecki ujawnił w końcu prywatne listy GetBacku" - napisał później Wojciech Czuchnowski, dziennikarz Gazety Wyborczej.

 

"Trzy razy większa afera niż Amber Gold"

 

- Jeżeli Mateusz Morawiecki jest członkiem PO, "Gazeta Polska" i jej impreza to gazeta PO, jeśli "Człowiek Wolności" pani Julia Przyłębska to człowiek PO, to znaczy, że w PiS-ie naprawdę od temperatury się niektórym zagotowało w głowach - powiedział podczas konferencji przewodniczący klubu Platformy Obywatelskiej Sławomir Neumann.

 

- Firma GetBack i jej upadek to jest trzy razy większa afera niż Amber Gold - 2 mld 590 mln zł. Brak dopełnienia obowiązku przez niektórych, sytuacja, w której rozumiem, że jeśli pan Mateusz Morawiecki dostawał listy, to był uprzedzany wcześniej, że sytuacja jest niepokojąca. Ci, którzy kupili obligacje zostali najzwyczajniej w świecie oszukani przez państwo - podkreśliła z kolei szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.

 


Odwołanie prezesa


Spółka GetBack zajmuje się zarządzaniem wierzytelnościami. Powstała w 2012 r., a w lipcu 2017 r. akcje GetBack zadebiutowały na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie w ramach przeprowadzonej pierwszej oferty publicznej akcji.


W kwietniu GPW, na wniosek KNF, zawiesiła obrót akcjami GetBack. Stało się to po tym, gdy 16 kwietnia rano firma podała, że prowadzi negocjacje z PKO BP oraz Polskim Funduszem Rozwoju w sprawie finansowania o charakterze mieszanym kredytowo-inwestycyjnym w wysokości do 250 mln zł. Z komunikatu spółki wynikało, że informacja została uzgodniona "ze wszystkimi zaangażowanymi stronami". PKO BP i PFR zdementowały informacje, że prowadzą takie rozmowy. To wywołało reakcję KNF.


W efekcie całej sprawy rada nadzorcza GetBack odwołała ze skutkiem natychmiastowym Konrada Kąkolewskiego ze stanowiska prezesa spółki, a rezygnację z funkcji członków zarządu złożyli Anna Paczuska oraz Marek Patuła. Rada oddelegowała Kennetha Williama Maynarda, przewodniczącego rady, do czasowego wykonywania czynności prezesa. 7 maja zrezygnował on z funkcji w zarządzie i radzie nadzorczej. Wcześniej z członkostwa w radzie nadzorczej zrezygnowała też Alicja Kornasiewicz.


Prokuratura prowadzi śledztwo

 

W kwietniu Prokuratura Regionalna w Warszawie wszczęła postępowanie w sprawie podania do publicznej wiadomości 16 kwietnia przez członków zarządu spółki GetBack raportu bieżącego, w którym miały znaleźć się nieprawdziwe informacje o finansowym wsparciu od PKO BP i Polskiego Funduszu Rozwoju.

 

W ramach tego postepowania pod koniec kwietnia agenci CBA weszli do wrocławskiej siedziby GetBack domagając się wydania rzeczy i dokumentacji.

 

9 maja Sąd Rejonowy dla Wrocławia Fabrycznej zdecydował o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego w trybie przyspieszonego postępowania układowego spółki GetBack.


Strata netto Grupy wyniosła w 2017 roku ok. 1,33 mld zł wobec 200 mln zł zysku rok wcześniej - wynika ze wstępnego, niezaudytowanego sprawozdania finansowego. Zgodnie z informacjami GetBack publikację raportu za I kwartał br. przesunięto z 30 maja na 29 czerwca.


Prokuratura Krajowa prowadzi, po zawiadomieniach Komisji Nadzoru Finansowego, śledztwo w sprawie GetBack. Chodzi o wyrządzenie szkody majątkowej o wielkich rozmiarach, prowadzenie ksiąg rachunkowych wbrew przepisom i podawanie nieprawdziwych informacji. KNF zarzuciła byłemu kierownictwu spółki przeprowadzanie operacji finansowych, mających na celu uniknięcie realnej wyceny posiadanych przez spółkę pakietów wierzytelności.


W Prokuraturze Krajowej powstał zespół, który ma zbadać sprawę GetBack.


Według KNF, GetBack SA wyemitował obligacje o łącznej wartości 2,58 mld zł, których posiadaczami były 9242 podmioty, w tym 9064 osoby fizyczne i 178 instytucji finansowych.

 

"Gazeta Wyborcza", PAP, wp.pl, polsatnews.pl

prz/dro/zdr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze