O wszczęciu postępowania poinformowała w środę rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, Grażyna Wawryniuk. Przypomniała, że tylko w ramach śledztwa prokuratorzy mogą przeprowadzić przesłuchania i inne czynności, które pozwolą im zbadać sprawę.

 

Zawiadomienie dotyczące możliwości popełnienia przestępstwa przez byłego dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku (MIIWŚ), Pawła Machcewicza, złożył w maju w Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku obecny szef placówki - Karol Nawrocki. Prokuratura wszczęła wówczas postępowanie sprawdzające.

 

W przesłanym mediom w maju komunikacie MIIWŚ informowało, że zawiadomienie dotyczy podejrzenia popełnienia przez Machcewicza przestępstwa "polegającego na nadużyciu przysługujących mu uprawnień, czego skutkiem było wyrządzenie Muzeum II Wojny Światowej szkody majątkowej w wysokości ponad 5 mln zł".

 

"Stwierdzono nieprawidłowości w realizacji zamówienia dotyczącego robót budowlanych, instalacyjnych i wyposażeniowych" 

 

Placówka informowała, że zawiadomienie jest efektem audytu przeprowadzonego w muzeum przez zewnętrzną firmę. "Stwierdzono nieprawidłowości w realizacji zamówienia dotyczącego robót budowlanych, instalacyjnych i wyposażeniowych, polegające na zawarciu z wykonawcami umowy na kwotę z górą 5 mln zł przewyższającą kosztorys przedstawiony jako wyjściowy w 2015 r." - podano wyjaśniając, że "koszt zamówienia" wzrósł z - wyliczonych w 2015 r. - ponad 8 mln zł do przeszło 13 mln zł (w maju 2016 r.).

 

Placówka informowała również, że audytorzy ustalili, iż negocjacje w sprawie zamówienia "prowadzone były w formie rozmów telefonicznych, pocztą elektroniczną i w formie spotkań na placu budowy". Z audytu miało wynikać, iż za elementy wyposażenia Muzeum zapłaciło przeciętnie dwukrotnie więcej niż zakładał to kosztorys. "W skrajnym przypadku cena zapłacona stanowiła 38-krotność ceny kosztorysowej" - napisano w komunikacie.

 

"W przypadku niektórych realizacji będących przedmiotem zamówienia zaakceptowane przez byłą dyrekcję ceny były szokująco wysokie biorąc pod uwagę rozmiary, wykorzystane materiały i ogólny charakter zamówionych elementów wyposażenia" - poinformowało też muzeum.

 

"Zupełnie bezpodstawne" zarzuty

 

W odpowiedzi na komunikat MIIWŚ Machcewicz wystosował oświadczenie, w którym ocenił zarzuty pod jego adresem jako "zupełnie bezpodstawne". Poinformował, że "wyposażenie budynku odbyło się zgodnie z prawem zamówień publicznych - w ramach robót uzupełniających zlecono je generalnemu wykonawcy, co było prawidłowym rozwiązaniem". "Środki na wyposażenie i prace budowlane mieściły się w budżecie określonym w ramach Wieloletniego Programu Rządowego. Zarzut o szkodzie Muzeum w wysokości 5 mln zł jest wobec tego zupełnie bezpodstawny" - pisał też Machcewicz.

 

"W ramach tego zamówienia oprócz robót budowlanych oraz zakupu wyposażenia zamówiono specjalistyczny sprzęt do obsługi wystawy i gmachu. Wobec braku dostępu do dokumentów nie mogę odnieść się do cen jednostkowych. Według mojej najlepszej wiedzy odpowiadały one ówczesnym rynkowym realiom" - zaznaczał.

 

"Dalszy ciąg kampanii PiS"

 

Machcewicz oceniał też, że zawiadomienie złożone przez obecną dyrekcję muzeum, to "dalszy ciąg kampanii prowadzonej przeciwko niemu przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, który najpierw usiłował nie dopuścić do otwarcia Muzeum, a potem robił wszystko, by zdyskredytować i zniszczyć jego wystawę i ludzi, który ją stworzyli". "Teraz walkę z ludźmi uznawanymi za wrogów prowadzi się przy pomocy prokuratury" - podkreślał dodając, że "poprzednie doniesienie do prokuratury nie przyniosło skutków w postaci aktu oskarżenia przeciwko niemu, więc teraz wysuwa się kolejne oskarżenia".

 

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku i CBA prowadzą już jedno śledztwo dotyczące popełnienia przestępstwa na szkodę Muzeum II Wojny Światowej (MIIWŚ) w Gdańsku. Także w tej sprawie zawiadomienie złożył obecny dyrektor placówki Karol Nawrocki (zastąpił on Machcewicza na tym stanowisku w kwietniu ub.r.), a związane było ono z rozwiązaniem przez b. dyrektora umowy o współpracy między muzeum a miastem Gdańsk, co - zdaniem Nawrockiego - było działaniem na szkodę placówki.

 

PAP