Zgodnie z rozporządzeniem wynagrodzenie zasadnicze prezydent stolicy zmniejszono o 20 proc. czyli z 6500 zł do 5200 zł. Prezydent dostaje jednak jeszcze 2500 zł dodatku funkcyjnego oraz 2200 zł dodatku specjalnego. Decyzją Rady Warszawy, ten ostatni dodatek został w czwartek podniesiony do 3600 zł.

 

W efekcie prezydent Warszawy zarabiać będzie ponad 12 tys. zł. Różnica wynosi 24 zł. 

 

Czwarta składowa pensji - dodatek za staż pracy nie uległ zmianie.  

 

- Myślę, że przede wszystkim chodzi tu o wszystkich samorządowców, którzy zostali ukarani za pazerność ministrów tego rządu, to taka zemsta finansowa obecnej koalicji rządzącej. Jarosław Kaczyński chyba nie liczy, że pozytywne będą dla niego wybory samorządowe i to jest dobra wiadomość. Zła jest, że kosztem ludzi, którzy nic nie zawinili - powiedziała Polsat News prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, która wkrótce pożegna się ze stanowiskiem. 

 

Już wcześnie ogłosiła, że nie wystartuje w jesiennych wyborach samorządowych.

 

"Nie zasługuje, żeby w ogóle otrzymywać wynagrodzenie"

 

Radnych PiS Oskar Hejka stwierdził, że mieszkańcy Warszawy powinni odpowiedzieć sobie na pytanie czy Hanna Gronkiewicz-Waltz zasługuje, by obniżyć jej wynagrodzenie. 

 

- Uważam, że tak skompromitowany polityk i osoba, która doprowadziła do tak gigantycznego procederu korupcji w Warszawie, utraciła wielki majątek miasta, zasługuje na to, żeby w ogóle nie otrzymywać wynagrodzenia i przestać być prezydentem Warszawy - powiedział Hejka.

 

 

Rozporządzenie dotyczące obniżki o 20 proc. pensji dla samorządowców rząd Mateusza Morawieckiego przyjął w maju. Zacznie obowiązywać od 1 lipca 2018 r. Obcina o jedną piątą wynagrodzenie zasadnicze prezydentów, burmistrzów i wójtów.

 

Związek Miast Polskich zaapelował do prezydenta, by skierował rozporządzenie premiera do Trybunału Konstytucyjnego, bo jego zdaniem nie jest ono konstytucyjne. Jako argument wskazano, że obniża się pensje, nie odbierając obowiązków czy odpowiedzialności samorządowcom.

 

Polsat News