Sytuacja miała miejsce po niedawnym szczycie G7, który odbył się w Kanadzie. Na konferencji podsumowującej spotkanie liderów siedmiu najbogatszych państw świata wystąpił gospodarz szczytu Justin Trudeau.

 

Po kilku dniach od tego wydarzenia czujni internauci zauważyli, że na nagraniu z konferencji lewa brew Trudeau jest ułożona dość nienaturalnie. Część komentujących uważa, że premier Kanady nosi doczepianie brwi i w trakcie wystąpienia jedna z nich odkleiła się i zsunęła w stronę oka.

 

    

Nagranie robi furorę w internecie. Na Twitterze powstał nawet profil o nazwie "Brwi Trudeau" (Trudeau's Eyebrows), który w prześmiewczy sposób komentuje całą sytuacją.

 

"Żebyście wiedzieli, tak to prawda. Justin Trudeau nosi sztuczne brwi i zwykle o nas dba. Ale był naprawdę zawstydzony przez Donalda Trumpa, a pot osłabił działanie kleju, który nas trzymał. Nic wielkiego" - piszą autorzy satyrycznego konta.

 

  

Bardziej racjonalnie do tematu podeszły brytyjskie media, które tłumaczą, że winą za ten "incydent" można obarczyć oświetlenie lub źle ustawioną kamerę.

 

Próbę wytłumaczenia "wpadki" premiera Kanady podjął również jeden z użytkowników Twittera, który zwrócił uwagę, że jego brew jest po prostu grubsza na spodzie, więc to co widzimy w filmiku z konferencji to zwykłe złudzenie optyczne.

 

 

Słynący z poczucia humoru i dystansu do siebie Trudeau, jak i jego otoczenie na razie nie skomentowali sprawy.

 

BBC, polsatnews.pl