"Korekty w reformie sądownictwa niewystarczające". Będzie wysłuchanie Polski w ramach artykułu 7

Świat

Wiceszef KE Frans Timmermans zaapelował do polskiego rządu podczas środowej debaty w PE na temat praworządności w Polsce o kolejne zmiany dotyczące wymiaru sprawiedliwości. Dotychczasowe korekty w reformach są jego zdaniem niewystarczające. Po popołudniu większość państw członkowskich poparła wniosek Komisji Europejskiej o wysłuchanie Polski w ramach artykułu 7 unijnego traktatu.

To kolejna z kilku debat, które jak dotąd odbyły się w PE na temat reform wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Złożony w czwartek na spotkaniu liderów grup politycznych w PE przez Zielonych wniosek w sprawie jej organizacji został poparty przez część liderów innych ugrupowań.

 

Debata rozpoczęła się wystąpieniem przedstawicielki bułgarskiej prezydencji w UE, potem głos zabrał Timmermans, a następnie reprezentanci frakcji parlamentarnych. Głos zabrali m.in. Zdzisław Krasnodębski (PiS) i Janusz Lewandowski (PO). 

 

Jak powiedział europoseł Reinhard Buetikofer (Zieloni), jego frakcja złożyła wniosek, bo chce dowiedzieć się, jaki jest plan KE w związku z uruchomioną przez nią wobec Polski w grudniu ubiegłego roku procedurą z art. 7 unijnego traktatu. Jak zaznaczył, w mediach pojawiły się informacje, że KE w sprawie dalszych kroków dotyczących rządów prawa w Polsce jest podzielona i PE powinien wiedzieć, jakie jest plan jej działania.

 

Kolejny krok w procedurze art. 7 wobec Polski

 

- W ubiegłym tygodniu KE wystąpiła do Rady UE o zorganizowanie formalnego wysłuchania z udziałem Polski w kontekście art. 7 ust. 1 traktatu unijnego - powiedział Timmermans. Dodał, że "należy szybko znaleźć rozwiązanie tej sytuacji". - To jest w interesie wszystkich państw członkowskich i KE - powiedział, dodając, że polski rząd musi podjąć szybkie działania, by rozwiązać kwestie dotyczące sądownictwa.

 

Timmermans podkreślił, że choć Polska dokonała w ostatnim czasie zmian w reformie wymiaru sprawiedliwości, które idą w dobrym kierunku, to "z żalem musi poinformować", że główne obawy KE nie zostały uwzględnione.

 

Wskazał przy tym, że chociaż wprowadzono zmiany, władze w Polsce będą miały prawo m.in. do wydłużenia kadencji sędziów w Sądzie Najwyższym i sądach powszechnych. - To jest przyczyna do niepokoju, jeśli chodzi o utrzymanie trójpodziału władzy i niezależności wymiaru sprawiedliwość - zaznaczył.

   

"Sytuacja I prezes SN bardzo niepokojąca"

 

Skrytykował też "upolitycznienie Krajowej Rady Sądownictwa". - Sytuacja I prezes Sądu Najwyższego też jest bardzo niepokojąca - wskazał wiceszef Komisji. Dodał, że 7-letnia kadencja I sędziego Sądu Najwyższego na skutek reformy skończy się dwa lata wcześniej, mimo że konstytucja zakłada 7-letnią kadencję sędziów. - Przymusowe odejście na emeryturę tej sędzi będzie oznaczało naruszenie zasady praworządności - zaznaczył.

 

Timmermans skrytykował również możliwości "odwoływania przez ministra sprawiedliwości prezesów sądów". Dodał, że "nie podjęto też kroków, by przywrócić niezależność Trybunału Konstytucyjnego". Wskazał, że w efekcie zmian wprowadzonych przez polskie władze, "po TK i KRS, teraz Sąd Najwyższy może zostać poddany kontroli politycznej".

 

Dlatego - jak podkreślił wiceprzewodniczący KE - ostatnio przyjęte korekty w reformie wymiaru sprawiedliwości nie pozwalają usunąć obaw i ryzyka zagrożenia dla praworządności w Polsce.

 

Podsumowując, powiedział, że w tych kwestiach należy szybko znaleźć rozwiązanie. - KE ma nadzieję, że Polska teraz szybko uwzględni nasz niepokój - dodał. Wskazał, że rząd polski musi podjąć szybkie działania, "by rozwiązać kwestie sytuacji sędziów Sądu Najwyższego przed 3 lipca, bo wtedy uprawomocni się decyzja o upływie kadencji".

 

"Zdradza polską rację stanu ten, kto chce zwracać Polskę na wschód"

 

- TK to fasada, w sądach jest coraz więcej spolegliwych sędziów, ostatnim bastionem jest Sąd Najwyższy, dlatego trzeba go bronić - mówił w PE szef delegacji PO Janusz Lewandowski.

 

- Zdradza polską rację stanu - tak jak kiedyś targowica - ten, kto chce zwracać Polskę na wschód - oświadczył podczas środowej debaty w Parlamencie Europejskim szef delegacji Platformy Obywatelskiej w tej instytucji.

 

Jak zaznaczył, mówienie prawdy nie może być zdradą, a obrona konstytucji jest obowiązkiem. - Stając dziś w obronie sądownictwa i konstytucji, stajemy w obronie prawa Polek i Polaków i ich dobrej przyszłości w UE - powiedział.

 

Reformy PiS "mają ogromne poparcie społeczne"

 

- KE nie chce wykazać dobrej woli w rozmowach z Polską. Ze spokojem i stanowczością czekamy na ruch KE i Rady, Jesteśmy gotowi tłumaczyć nasze stanowisko - powiedział z kolei wiceszef PE Zdzisław Krasnodębski (PiS).

 

Polityk wypowiedział się w imieniu grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.

 

Zaznaczył, że polski parlament dokonał ostatnio znaczących korekt i zmian w przyjętych regulacjach dotyczących wymiaru sprawiedliwości, m.in. osłabiając wpływ ministra sprawiedliwości na organizacje sądów, wzmacniając rolę KRS, publikując zaległe wyroki TK, zmieniając przepisy dotyczące asesorów czy wyrównując wiek przechodzenia na emeryturę sędziów.

 

- Polska zrobiła bardzo wiele, by osiągnąć porozumienie i by uwzględnić zastrzeżenia Komisji. Niestety do porozumienia potrzeba dobrej woli i chęci zrozumienia obu stron. Z przykrością należy stwierdzić, że KE reprezentowana przez pana nie chce tej dobrej woli i zrozumienia wykazać - zaznaczył, zwracając się do wiceszefa KE Fransa Timmermansa.

 

Dodał, że reformy podjęte przez PiS "mają ogromne poparcie społeczne".

 

Odniósł się też do wcześniejszej wypowiedzi Janusza Lewandowskiego. - Pan z faktów wyolbrzymionych buduje pewną narrację, która nie ma nic wspólnego z krajem, w którym obaj żyjemy - zaznaczył Krasnodębski.

 

"To nie jest handel końmi. Nie mówimy o tym, że my damy coś wam, a wy coś nam"

 

Debata była daleka od spokojnej. Doszło do m.in. wymiany zdań między  Krasnodębskim a Timmermansem.  

 

- To z czym się z panem nie zgadzam: to nie jest handel końmi. Nie mówimy o tym, że my damy coś wam, a wy coś nam. Mowa o niezawisłości sądów i praworządności. Komisja chce podtrzymywać standardy i pomóc Polsce uniknąć systemowego ryzyka wobec praworządności. To nasz obowiązek. Przez 2,6 roku próbowałem, nie można zarzucać komisji, że nie próbowała znaleźć rozwiązania za pomocą dialogu - przekazał wiceszef KE.

 

 

Większość państw poparła wniosek KE

 

Po debacie większość państw członkowskich poparła wniosek KE o wysłuchanie Polski w ramach artykułu 7 unijnego traktatu.

 

- Zważywszy na to, że program spotkania Rady ds. Ogólnych jest przepełniony oraz na ograniczoną ilość czasu, wysłuchanie będzie zorganizowane w częściach. Pierwsze odbędzie się 26 czerwca - poinformowała rzeczniczka prezydencji bułgarskiej. 

 

- Będę próbować znaleźć wspólne rozwiązanie z premierem (Morawieckim - red.). Już wcześniej prowadziliśmy konstruktywne rozmowy i mam nadzieję na ich kontynuację - powiedział Timmermans w rozmowie z korespondentką Polsat News Dorotą Bawołek po wyjściu z sali plenarnej. Pytany o ew. skierowanie sprawy Polski do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu odpowiedział, że na tę chwilę "nie chce wykluczać żadnych kroków, które mógłby podjąć".

 

 

"Gonienie króliczka"

 

Zdaniem Komisji Europejskiej głębokie zmiany w sądownictwie przeprowadzane obecnie przez polski rząd zagrażają niezależności wymiaru sprawiedliwości i trójpodziałowi władzy. 

  

- Nie wiem, która to już debata, chyba trudno zliczyć, pewnie koło dziesiątej. Przypomina mi to słynne "gonienie króliczka". Nie chodzi o to, żeby konkludować, zmierzać do porozumienia, łagodzić napięcia, ale po prostu żeby "grillować", jak to określał swego czasu premier Donald Tusk - powiedział w rozmowie z korespondentką Polsat News Dorotą Bawołek Bolesław Piecha, europoseł PiS jeszcze przed rozpoczęciem debaty.


Jak dodał, "to zaczyna być nudne i sądzę, że Europejczycy - skoro tak ich nazywamy - a Polacy zwłaszcza, zajmują się absolutnie czym innym". - Dziś numerem jeden na pewno jest piłka nożna, a numerem, dwa w sensie politycznym, spotkanie Donalda Trumpa z szefem Korei Północnej - podkreślił.

 

 

 


Z kolei zdaniem europosła PO Adama Szejnfelda, "nie ma najmniejszej wątpliwości, że w Polsce łamana jest polska konstytucja, przez polski rząd i polskiego prezydenta, co jest niezgodne z zasadami obowiązującymi w Unii Europejskiej".


- Jak będziemy, czy bylibyśmy - oby nigdy - poza UE, to możemy sobie robić, co chcemy, jak Kim w Korei Płn. Możemy niszczyć swój kraj, jak np. w Wenezueli, czy wprowadzać dyktaturę jak w Turcji. Na razie jesteśmy członkiem UE i obowiązują tu cywilizowane, demokratyczne zasady - podkreślił Szejnfeld.


Postępowanie wobec Polski

 

18 czerwca Frans Timmermans przyjedzie do Polski, by rozmawiać o kwestii reformy wymiaru sprawiedliwości i o praworządności. Wiceszef KE ma się spotkać w Warszawie z premierem Mateuszem Morawieckim.

 

W marcu ubiegłego roku Parlament przyjął rezolucję, w której poparł zastosowanie art. 7 ust. 1. Traktatu UE apelując do rządów państw członkowskich Unii o ustalenie, czy występuje w Polsce ryzyko poważnego naruszenia wartości UE, a jeśli tak, o zaproponowanie rozwiązań.

 

W grudniu 2017 r. Komisja zainicjowała postępowanie w sprawie naruszenia zasady państwa prawnego, które może zakończyć się sankcjami wobec Polski. Wszczęła również postępowania przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego w odniesieniu do niektórych aktów prawnych.

 

Część spornych kwestii została już przedyskutowana przez obie strony, jednak Timmermans domaga się od Warszawy dalszych ustępstw.

 

Zdaniem wielu komentatorów Timmermans ma nadzieję, że 26 czerwca kraje członkowskie poprą jego stanowisko i ostatecznie dojdzie do wysłuchania stron i głosowania w sprawie ewentualnego przejścia do kolejnego etapu postępowania z art. 7.


Zgodnie z art. 7 Traktatu o UE po rozpoczęciu procedury Rada UE musi wysłuchać stanowiska Polski oraz uzyskać zgodę Parlamentu Europejskiego (większością dwóch trzecich oddanych głosów, reprezentujących większość wchodzących w jego skład członków). Traktat mówi, że Rada po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego, stanowiąc większością czterech piątych swych członków, może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez państwo członkowskie wartości unijnych.


Gdy to się stanie, sprawa będzie mogła trafić na posiedzenie Rady Europejskiej, czyli do szefów państw i rządów. Na tym poziomie decyzja o poważnym i stałym naruszaniu wartości wymaga jednomyślności. Jej podjęcie mogłoby otworzyć drogę do ewentualnych sankcji. Węgry jednak kilkakrotnie informowały, że nie poprą takiego wniosku wobec Polski.

 

Polsat News, polsatnews.pl, PAP

prz/ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze