Posłowie PO przeprowadzą kontrole poselskie w ministerstwach, a parlamentarzyści PiS w magistratach

Polska

Posłowie PO w środę wejdą do ministerstw w celu dokonania kontroli poselskiej. Rano posłowie pojawili się w kancelarii premiera. Natomiast parlamentarzyści PiS przeprowadzą kontrolę w ratuszach, m.in. senator Marek Martynowski w Płocku, a Marek Pęk w Krakowie.

Na środowym briefingu w Sejmie poseł PO Mariusz Witczak powiedział, że w wyniku środowego wejścia do KPRM posłowie PO otrzymali "rzeczywiście jasną, twardą deklarację, że jutro opinia publiczna po raz pierwszy będzie mogła zobaczyć jakie w 2016 r kwoty pieniężne zostały pobrane z budżetu państwa przez polityków PiS".

 

Dopytywany, jakie informacje posłowie PO będą chcieli uzyskać w resortach, poseł Witczak powiedział, że oprócz nagród dla ministrów, wiceministrów i podsekretarzy stanu, Platformę interesują też "wydatki resortowe, tzw. incydentalne, umowy o pracę, o dzieło, zamówienia na obsługę marketingową ministerstw".

 

Inny poseł PO Krzysztof Brejza dodał, że Platforma od czterech miesięcy próbowała ustalić, ile w 2016 r. "z tego systemu drugich pensji, dostali ministrowie i wiceministrowie PiS". - Łamiąc prawo, łamiąc konstytucję, łamiąc ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora oraz łamiąc regulamin premier Mateusz Morawiecki blokuje udostępnienie tych informacji, wbrew własnej zapowiedzi - powiedział.

 

Lista ponad 100 polityków PiS z nagrodami

 

Brejza mówił, że Morawiecki na początku lutego deklarował, że ws. nagród dla ministrów i wiceministrów "wszystko jest jawne", a od pięciu tygodni szef KPRM nie odpowiada na jego wnioski o ujawnienie informacji dot. zarobków ministrów i wiceministrów w 2016 r.

 

- Dziś, po kontroli parlamentarnej, wejściu do KPRM, otrzymaliśmy bardzo ważne zapewnienie: jutro pan minister Szrot zobowiązał się przedstawić listę ponad 100 polityków PiS, ministrów, wiceministrów, również ministrów konstytucyjnych, wraz z konkretnymi kwotami, które pozwolą stwierdzić, kiedy ten "system dopłat pod stołem" przez PiS został stworzony - poinformował Brejza.

 

Dworczyk: udostępniono dokumenty, które można było w danym momencie przekazać

 

Rząd premiera Mateusza Morawieckiego jest w pełni transparentny, parlamentarzyści PO wszędzie zostali przyjęci, udostępniono im te dokumenty, które można było w danym momencie przekazać - powiedział szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk.

 

- Natomiast oczywiście tego rodzaju działania nie powinny dezorganizować pracy ministerstw, czy Kancelarii Premiera, dlatego część materiałów, o które poprosili parlamentarzyści PO dopiero po ich przygotowaniu będzie im przedstawiona - dodał szef KPRM.

 

- Posłowie Krzysztof Brejza, Marcin Kierwiński i Mariusz Witczak wchodzą do Kancelarii Premiera w celu uzyskania informacji, dotyczącej wypłacania nagród i premii przez okres całej kadencji rządów PiS - poinformowano w środę rano na Twitterze PO.

 

 

 

Biuro prasowe podało, że kontrole poselskie będą odbywać się na podstawie ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora.

 

W środę - jak poinformowano - posłowie PO mają wejść do ministerstw: finansów; rodziny, pracy i polityki społecznej, inwestycji i rozwoju, infrastruktury; energii, zdrowia. Będą też w MSWiA, MEN, MNiSW, MSZ, MKiDN, sportu, sprawiedliwości, gospodarki morskiej, rolnictwa i rozwoju wsi.

 

Posłowie PiS weszli do urzędów miast

 

W ubiegłym tygodniu posłowie PiS, również w oparciu o możliwość jaką daje ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora, udali się do urzędów miast w różnych regionach, aby zapoznać się z dokumentami dotyczącymi m.in. nagród dla urzędników. Parlamentarzyści PiS, w tym kandydaci Zjednoczonej Prawicy na prezydentów miast, pojawili się m.in. w urzędach w Warszawie, Łodzi, Poznaniu i Gdańsku.

 

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek stwierdziła wówczas, że posłowie chcą sprawdzić "transparentność działań administracji, również w samorządzie"

 

- Posłowie PiS, korzystając ze swojego prawa do interwencji poselskiej chcą po prostu zobaczyć dokumenty i uzyskać informacje - powiedziała Mazurek.

 

- Samorząd rządzony przez PO nie słynie z przejrzystości, dlatego posłowie PiS korzystają ze swojego prawa. Tu najważniejsza jest transparentność - dodała rzeczniczka partii.

 

Senator Pęk rozpoczął kontrolę w Urzędzie Miasta Krakowa

 

Senator PiS Marek Pęk korzystając ze swoich uprawnień rozpoczął w środę kontrolę w Urzędzie Miasta Krakowa. - Interesują mnie kwestie zadłużenia Krakowa, spłacania umów kredytowych, sprawy kadrowe, wynagrodzeń i nagród oraz samochody służbowe. To wszystko, co generuje koszty podatników – mówił.

 

Pęk powiedział dziennikarzom, że przedmiotem kontroli są także: kredyt zaciągnięty przez miasto we frankach szwajcarskich, emisja obligacji, deficyt i zadłużenie miasta, zawierane przez miasto umowy zlecania i umowy o dzieło.

 

Senator podkreślił, że jego wizyta u prezydenta miasta Jacka Majchrowskiego przebiegała w "przychylnej atmosferze" poza - jak zauważył - "dziwną i żenującą" reakcją zastępcy prezydenta Andrzeja Kuliga. Senatorowi towarzyszyli radni PiS. - Chciałem zobaczyć, jak funkcjonuje krakowski magistrat, jakie są procedury, jaka jest transparentność urzędu – zaznaczył Pęk.

 

"Nie jest tajemnicą, że podobne wizyty odbywają się w całej Polsce"

 

Jak dodał, nie jest tajemnicą, że podobne wizyty odbywają się w całej Polsce; podkreślił, że parlamentarzyści mają uprawnienia, by kontrolować włodarzy miast. - Mnie jako parlamentarzystę niepokoi stan finansów Krakowa. Zadłużenie osiąga już maksymalne, dopuszczalne ustawowo poziomy. Kredyt we frankach jest dla mnie ewidentnym przykładem niegospodarności – zauważył.

 

Senator pisemnie zwrócił się do prezydenta miasta m.in. o podanie listy członków Rad Nadzorczych i Zarządów spółek komunalnych, o informacje dotyczące przyznanych im nagród i nagród dla zastępców prezydenta, skarbnika i sekretarza miasta oraz urzędników. Senator pyta także o zawierane przez miasto umowy zlecenia i umowy o dzieło, delegacje krajowe i zagraniczne i ich efekty, rachunki za telefony służbowe, ryczałty na paliwo. Mają to być dane dotyczące obecnej kadencji samorządu od 2014 r.

 

14 dni na odpowiedź

 

Marek Pęk poinformował, że urzędnicy mają 14 dni na udzielenie mu odpowiedzi; zaznaczył, że informacje te posłużą do oceny pracy krakowskiego magistratu. Senator nie krył, że mogą być także wykorzystane podczas zbliżającej się kampanii wyborczej. Pytany, dlaczego składa wizytę i zadaje pytania właśnie teraz, senator powiedział, że w przestrzeni publicznej "bardzo mało pojawia się rzetelnej, merytorycznej, wieloaspektowej krytyki, czy oceny prezydentury Jacka Majchrowskiego".

 

- Mam wrażenie, że media szczególnie internetowe to obszary, gdzie wystawiane są panu prezydentowi laurki, albo nie traktuje się krytyki opozycji w sposób poważny, raczej się ją trywializuje" – mówił Pęk. Dodał, że kandydatura Małgorzaty Wassermann (PiS) na prezydenta Krakowa jest w niektórych portalach przedstawiana ostatnio w sposób lekceważący. - Uważam, że tutaj nie ma równowagi w przestrzeni publicznej – ocenił senator.

 

Senatorska kontrola w Urzędzie Miasta Płocka z listą 11 pytań

 

Podczas wizyty w płockim magistracie senatorowi Martynowskiemu towarzyszyła tamtejsza radna PiS, zarazem kandydatka na prezydenta miasta Wioletta Kulpa. Prezydent Płocka był w tym czasie nieobecny - jak poinformowano w jego sekretariacie, przebywa na urlopie.

Senator PiS złożył w płockim Urzędzie Miasta listę 11 pytań, dotyczących m.in. wykazu delegacji zagranicznych, w tym ich składu i efektów, a także wykazu zawartych umów zleceń wraz z kosztami oraz wykazu nagród, premii i dodatków funkcyjnych, jak również wszelkich innych wypłat niestanowiących wynagrodzenia zasadniczego w przypadku dyrektorów, kierowników, jak również prezydenta, wiceprezydentów, sekretarza i skarbnika.

 

"Chodziło o uzyskanie informacji, do których mieszkańcy mają utrudniony dostęp"

 

Wśród pytań znalazły się też dotyczące listy osób zatrudnionych w płockim Urzędzie Miasta na stanowiskach nieurzędniczych, listy doradców prezydenta Płocka i ich wynagrodzenia oraz wykazu członków zarządów i rad nadzorczych podmiotów miejskich wraz z wynagrodzeniem.

 

Martynowski zapowiedział, że planuje podobne kontrole w innych urzędach samorządowych na terenie Mazowsza. - Uważam, że przed wyborami każdy z mieszkańców czy to dużego miasta, jakim jest Płock, czy małej miejscowości, powinien mieć taką możliwość, żeby zobaczyć, jak dany urzędnik, włodarz miasta czy małej miejscowości zarządza. Będę chciał dotrzeć także do mniejszych miejscowości. Takie pytania chcę również złożyć do sejmiku mazowieckiego - oświadczył senator PiS.

 

Jak uzasadniał, w przypadku jego wizyty w płockim Urzędzie Miasta chodziło o uzyskanie informacji, do których mieszkańcy mają, w jego ocenie, utrudniony dostęp.

 

- Chociażby delegacje zagraniczne, gdzie od iluś lat nie możemy się doprosić, jako mieszkańcy Płocka, składu tych delegacji, miejsc i terminów. Pytali o to radni, niestety prezydent nie odpisywał, mówiąc, że te interpelacje nie mają znamion interpelacji - argumentował senator PiS. Wyraził nadzieję, że na wszystkie 11 pytań, które przedstawił, otrzyma odpowiedź w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Zaznaczył jednocześnie, iż taka formuła kontrolna jest zgodna z ustawą o wykonywaniu mandatu parlamentarzysty.

 

Urząd Miasta udzieli odpowiedzi

 

Radna PiS podkreśliła, że w przypadku delegacji służbowych i wyjazdów zagranicznych, zarządzenia prezydenta Płocka były wcześniej publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej (BIP). - Od kilku lat nie są one publikowane na BIP. Nie wiem, co stanowi ich tajemnicę. Nie można odpisywać radnym, że interpelacja nie nosi znamion interpelacji, skoro poruszamy tematy, dotyczące wydatkowania środków publicznych i ta informacja powinna być jawna - dodała Kulpa, która jest szefową klubu płockich radnych PiS.

 

Wiceprezydent Płocka Roman Siemiątkowski, który spotkał się z Martynowskim, zapewnił, że Urząd Miasta udzieli odpowiedzi na złożone przez senatora PiS pytania.

 

- Odpowiedź musi być, jeżeli jest to złożone w formie zapytania o udzielenie informacji publicznej. Są odpowiednie przepisy. Każdy obywatel polski może złożyć takie zapytania i powinien dostać odpowiedź, jeżeli nie są to informacje tajne czy poufne. Myślę, że bez problemu taka informację pan senator uzyska, ale musimy mieć czas - oświadczył Siemiątkowski. Zauważył, że pytań jest bardzo dużo. - Jeżeli są szczegółowe, to będzie bardzo duża praca do wykonania, ale nie takie żeśmy wykonywali - dodał.

 

 

polsatnews.pl, Polsat News, PAP

mr/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze