Encyklika papieża Pawła VI "Humanae vitae" - o zasadach moralnych w dziedzinie przekazywania życia ludzkiego - ukazała się 25 lipca 1968 r. Dokument przeciwstawia się przeciwko przerywaniu ciąży oraz opowiada się za regulowaniem poczęć wyłącznie w oparciu o naturalny rytm płodności. W tych aspektach dokument napotkał opór wśród coraz silniejszych tendencji występujących na zachodzie Europy w latach 60. i 70. Przygotowując encyklikę, Paweł VI konsultował się m.in. z grupą polskich teologów, wśród których był kard. Karol Wojtyła.

 

Arcybiskup-senior diecezji warszawsko-praskiej abp Hoser mówił w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski o profetycznym wymiarze tej encykliki. 

 

- Paweł VI zauważa, że współczesny rozwój społeczeństwa spowodował takie przemiany, iż powstały nowe zagadnienia, których Kościołowi nie wolno pomijać milczeniem, ponieważ odnoszą się one do spraw ściśle związanych z ludzkim życiem i szczęściem - mówił arcybiskup.

 

"Znaczenie roli i zadań kobiety"

 

Duchowny wspomniał o trzech głównych problemach wymienionych w encyklice. Pierwszym jest problem demograficzny. Drugim zaakcentowanym w "Humanae vitae" jest "znaczenie roli i zadań kobiety w społeczeństwie w kontekście miłości i małżeńskich relacji intymnych".

 

- Trzecim zagadnieniem stał się postęp w opanowaniu i racjonalnym wykorzystaniu sił przyrody. Współczesny człowiek usiłuje rozszerzyć to panowanie na całe swoje życie: na swój organizm, duchowe uzdolnienia, na życie społeczne, a wreszcie na same prawa rządzące przekazywaniem życia - tłumaczył arcybiskup.

 

- W encyklice została nakreślona charakterystyka miłości małżeńskiej - wskazał abp Hoser. - Po pierwsze, jest ona ludzka, zarazem cielesna i duchowa, te dwa wymiary muszą się łączyć. Po drugie, jest pełna, pozbawiona egoizmu, jest to szczególna forma przyjaźni między osobami we wzajemnym, całkowitym oddaniu. Nie wszyscy o tym wiedzą, nawet ci, którzy się z miłości pobrali. Po trzecie jest wierna i wyłączna aż do końca życia. Po czwarte, jest miłością płodną i zmierza ku swemu przedłużeniu i wzbudzeniu nowego życia - dodał.

 

Jak powiedział, "w dobie narastającej banalizacji aktów seksualnych encyklika mówi o konieczności zachowania wewnętrznej struktury aktu małżeńskiego czyli nierozerwalności jego podwójnej funkcji: jedności i rodzicielstwa, otwarcia na życie".

 

- Jest to akt osoby, a nie tylko czynność fizjologiczna, higieniczna, rozrywkowa czy to, co się dziś rozumie, mówiąc o "uprawianiu seksu" - wskazywał abp Hoser.

 

- Antykoncepcja jako technika ubezpłodnienia człowieka jest uznana za akt istotowo zły - powiedział.

 

"Najnowszą reakcją na te konsekwencje jest akcja #metoo"

 

Zdaniem arcybiskupa, "profetyczny okazał się głos encykliki co do skutków działania antykoncepcji". - Paweł VI trafnie przewidywał, że jej stosowanie otworzy szeroką i łatwą drogę zarówno niewierności małżeńskiej, jak i ogólnemu upadkowi obyczajów - dodał.

 

- Antykoncepcja - wskazywał papież - będzie mieć zgubny wpływ na młodych ludzi, których należy zachęcać przeciwnie - do zachowania prawa moralnego. Należy się obawiać również i tego, że mężczyźni, "przyzwyczaiwszy się do stosowania praktyk antykoncepcyjnych, zatracą szacunek dla kobiet i lekceważąc ich psychofizyczną równowagę, sprowadzą je do roli narzędzia służącego zaspokajaniu swojej egoistycznej żądzy, a w konsekwencji przestaną je uważać za godne szacunku i miłości towarzyszki życia" - mówił abp Hoser.

 

Zdaniem abp. Hosera, najnowszą reakcją na te konsekwencje jest akcja #metoo (ja też) propagowana m.in. w mediach społecznościowych, której celem jest sprzeciw wobec przemocy seksualnej, która ujawniona została m.in. w środowiskach amerykańskiego showbiznesu. Arcybiskup wspomniał też o niedawno ujawnionym pomyśle, aby kobiece konkursy piękności odbywały się z pominięciem prezentacji w strojach bikini.

 

KAI, polsatnews.pl