"USA wstrzymają manewry z Koreą Płd., Kim zniszczy poligon". Konferencja Trumpa po szczycie

Świat

- Moje spotkanie z Kimem było szczere, bezpośrednie i owocne - powiedział we wtorek prezydent USA Donald Trump po spotkaniu z przywódcą Korei Południowej Kim Dzong Unem w Singapurze. Według Trumpa dalsze negocjacje m.in. w sprawie denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego nastąpią "najszybciej, jak to tylko możliwe".

Na zakończenie szczytu Trump i Kim podpisali wspólny dokument. Prezydent USA podczas podpisywania go poinformował, że dokument "jest dość wszechstronny". - Denuklearyzacja rozpocznie się bardzo szybko - zapowiedział Trump.

W podpisanym po szczycie dokumencie oba kraje zobowiązały się do zbudowania "nowych relacji", które mają odzwierciedlać pragnienie "pokoju i dobrobytu" ich mieszkańców.

 

Choć Kim podkreślił "zdecydowane i twarde zobowiązanie" do starań na rzecz całkowitej denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego, a Trump "zobowiązał się do zapewnienia KRLD gwarancji bezpieczeństwa", w treści oświadczenia nie sprecyzowano jednak, o jakie konkretnie gwarancje chodzi, ani nie podano konkretnego harmonogramu likwidacji północnokoreańskiego arsenału jądrowego.

 

"Zgodził się zniszczyć poligon"

 

- Kim zgodził się zniszczyć ważny poligon testów rakietowych - przekazał prezydent USA. Nie podał jednak szczegółów, o który dokładnie poligon chodzi. Zapowiedział natomiast, że proces denuklearyzacji będzie weryfikowało "wielu ludzi".

 

- Z naukowego punktu widzenia denuklearyzacja zajmuje dużo czasu, ale po jej rozpoczęciu broń nie może być używana - poinformował Trump.

 

Trump powiedział, że chciałby wycofać żołnierzy z Korei Południową, ale nie teraz. Jak zaznaczył "nie jest to częścią umowy z Kimem". Zadeklarował jednak, że USA wstrzyma manewry wojskowe na Półwyspie Koreańskim.

 

Prezydent USA zapewnił, że dyskutował z Kimem o prawach człowieka.  Jedna z dziennikarek zapytała go jak może chwalić Kima i nazywać go "utalentowanym człowiekiem" (takiego określenia Trump użył podczas podpisywania deklaracji - red.) podczas, gdy przywódca Korei "zabija członków swojej rodziny i głodzi swój naród".

 

- Jest osobą utalentowaną. W wieku 26 lat musiał zacząć rządzić krajem i poradził sobie. Nigdy nie powiedziałem, że jest miły - zaznaczył.

 

Eksperci mają wątpliwości

 

Pierwsze w historii spotkanie przywódców USA i Korei Płn. wzbudza olbrzymie nadzieje na zakończenie wrogości między krajami i denuklearyzację komunistycznego reżimu, ale nie brakuje również głosów sceptycznych. Eksperci mają wątpliwości, czy Kim zrezygnuje z arsenału jądrowego, nad którym jego rodzina pracowała od dziesięcioleci.

 

USA żądają całkowitej i nieodwracalnej denuklearyzacji Korei Północnej, która w ubiegłym roku ogłosiła się mocarstwem atomowym zdolnym do ataku na całe kontynentalne terytorium Stanów Zjednoczonych. Kim może w zamian żądać zniesienia części sankcji gospodarczych nałożonych na reżim przez społeczność międzynarodową po jego próbach jądrowych i balistycznych.

 

PAP, polsatnews.pl

bas/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze