"Myślę, że sprawy mogą się dobrze udać". Trump przed spotkaniem z Kim Dzong Unem

Świat

- Myślę, że szczyt z przywódcą Korei Płn. Kim Dzong Unem może się udać - powiedział prezydent USA Donald Trump, dziękując w poniedziałek premierowi Singapuru Lee Hsien Loongowi za organizację historycznego spotkania zaplanowanego na wtorek rano.

Lee przyjął Trumpa w singapurskim pałacu prezydenckim, gdzie dzień wcześniej gościł Kim Dzong Un. Amerykański prezydent wyraził wdzięczność za gościnę, profesjonalizm i przyjazne nastawienie, jakie strona singapurska wykazała przy organizacji szczytu.

 

- Mamy bardzo interesujące spotkanie szczególnie jutro i myślę, że sprawy mogą się dobrze udać - ocenił Trump, odnosząc się do wtorkowego spotkania z Kimem. Ma ono się odbyć w luksusowym hotelu Capella na wyspie Sentosa w południowej części państwa-miasta.

 

Po spotkaniu w pałacu prezydenckim przedstawiciele rządu Singapuru i członkowie amerykańskiej delegacji zjedli razem lunch, przy okazji którego wspólnie uczcili również urodziny Trumpa, który w czwartek kończy 72 lata. Minister spraw zagranicznych Singapuru Vivian Balakrishnan opublikował na Twitterze zdjęcie Trumpa z tortem urodzinowym, opatrzone podpisem: "Świętowanie urodzin, trochę wcześniej".

 

"Misja pokojowa"

 

Trump przybył do Singapuru w niedzielę wieczorem czasu lokalnego prosto ze szczytu G7 w Kanadzie. Kim Dzong Un wylądował na singapurskim lotnisku kilka godzin wcześniej.

 

Amerykański prezydent określał swoją podróż do Singapuru jako "misję pokojową" i zaznaczał, że on i Kim będą mieli "jednorazową okazję" na osiągnięcie przełomu. Kim powiedział w niedzielę na spotkaniu z singapurskim premierem, że "cały świat przygląda się" szczytowi.

 

W poniedziałek w Singapurze amerykańska delegacja z ambasadorem USA na Filipinach Sung Kimem na czele prowadziła jeszcze ostatnie robocze rozmowy z przedstawicielami Pjongjangu przed wyczekiwanym szczytem.

 

Eksperci mają wątpliwości, czy Kim zrezygnuje z arsenału jądrowego

 

Pierwsze w historii spotkanie przywódców USA i Korei Płn. wzbudza olbrzymie nadzieje na zakończenie wrogości między krajami i denuklearyzację komunistycznego reżimu, ale nie brakuje również głosów sceptycznych. Eksperci mają wątpliwości, czy Kim zrezygnuje z arsenału jądrowego, nad którym jego rodzina pracowała od dziesięcioleci.

 

USA żądają całkowitej i nieodwracalnej denuklearyzacji Korei Północnej, która w ubiegłym roku ogłosiła się mocarstwem atomowym zdolnym do ataku na całe kontynentalne terytorium Stanów Zjednoczonych. Kim może w zamian żądać zniesienia części sankcji gospodarczych nałożonych na reżim przez społeczność międzynarodową po jego próbach jądrowych i balistycznych.

 

PAP

zdr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze