Podkarpaccy inspektorzy transportu drogowego zatrzymali w czwartek na drodze ekspresowej S19 w okolicach Sokołowa Małopolskiego estoński zespół pojazdów przewożący w cysternie ok. 24 ton niebezpiecznego, silne toksycznego ładunku.

 

Zaczęło się od nieprawidłowego oznaczenia


Ich uwagę zwróciła tablica, którą powinno oznaczać się takie niebezpieczne transporty. Ta w zatrzymanej cysternie nie spełniała wymogów umowy ADR - międzynarodowej konwencji dotyczącej drogowego przewozu towarów i ładunków niebezpiecznych.
 

 

 

Kiedy już cysternę zatrzymano, inspektorzy postanowili dokładnie sprawdzić uprawnienia kierowcy, przewoźnika, czas pracy kierującego oraz stanu techniczny pojazdu.

 

Kierowca szedł w zaparte


W trakcie kontroli okazało się, że nieprawidłowa tablica stanowiła wierzchołek góry lodowej. Bardziej interesujące okazały się możliwości cysterny wynikające z analizy czasu pracy kierowcy: inspektorów zastanowił nienaturalny, gwałtowany wzrost prędkości od 0 do 77 km/h w ciągu jednej sekundy.


Choć takie przyspieszenie oznaczałoby, że 40-tonowa cysterna mogłaby z powodzeniem konkurować z bolidami Formuły 1, to kierowca stanowczo zaprzeczał, by fałszował swój czas pracy. Po okazaniu mu mapy internetowej obrazującej faktyczną liczbę przebytych kilometrów w momencie gwałtowanego wzrostu prędkości, przyznał w końcu, że używał wyłącznika tachografu.

 

 

Inspektorzy informując o tym przypadku podkreślają, że cysterna przewoziła silnie toksyczne substancje.

 

"Aż strach pomyśleć, co mogłoby się wydarzyć, kiedy przez zmęczenie kierowcy doszłoby do wypadku powodującego uwolnienie przewożonego towaru niebezpiecznego w centrum dużego miasta" - zauważyli.

 

Wysokie mandaty, a cysterna na parkingu

 

Po kontroli cysterna trafiła na parking, na którym będzie czekała do momentu uiszczenia wymaganej kaucji. Kierowca został ukarany mandatem w wysokości 2 tys. zł. Musi też wykonać ponowną legalizację tachografu.

 

W stosunku do przewoźnika zostanie wszczęte postępowanie administracyjne zagrożone karą w kwocie 6 tys. zł z tytułu ustawy o transporcie drogowym oraz 200 zł - z tytułu ustawy o przewozie towarów niebezpiecznych.

 

polsatnews.pl