Islandczycy w drodze na mundial. Zostali pożegnani jak wojownicy idący na wielką bitwę

Świat
Islandczycy w drodze na mundial. Zostali pożegnani jak wojownicy idący na wielką bitwę
Twitter/Knattspyrnusambandið

Pożegnanie islandzkich piłkarzy, wylatujących na mundial w Rosji, przypominało odprowadzanie wojowników na wielką bitwę. Nie było krzyków kibiców tylko raczej poważne skupienie i szacunek. Zawodnicy szli do samolotu po specjalnie przygotowanym czerwonym dywanie.

Atmosfera była rodzinna, ponieważ na Islandii, liczącej 334 tysiące mieszkańców, właściwie każdy każdego zna, a książka telefoniczna nie porządkuje abonentów po nazwiskach tylko według imion.

 

Na lotnisku Keflavik w Reykjaviku już od godzin porannych przebywały grupy kibiców, członkowie drużyn młodzieżowych i dzieci. W terminalu piłkarze pozowali do zdjęć, które mógł zrobić każdy obecny, a zespół muzyczny śpiewał pieśni pożegnalne.

 

 

Nie było ochroniarzy, ani podpisywania autografów i było to uroczyste pożegnanie "Strakarnir Okkar", czyli naszych chłopców, jak się nazywa piłkarską reprezentacje Islandii.

 

 

Samolot linii Icelander lecący do Krasnodaru z powodu ogromnej ilości bagażu ekipy składającej się z 53 osób został specjalnie tak zaaranżowany, że nawet jedna z toalet podczas lotu służyła za szafę.

 

- W sumie zabieramy 2900 kilogramów bagażu - powiedział odpowiedzialny za sprzęt reprezentacji Sigurdur Sveinn Thordarson. Na ujęciach telewizji RUV widać było, że walizki zostały umieszczone nawet na fotelach i przypięte pasami.

 

Wylot był dwukrotnie opóźniony. Najpierw z powodu zapomnienia ważnych dokumentów dotyczących mundialu, a później okazało się, że selekcjoner Heimir Halgrimmsson zostawił torbę podręczną z paszportem w autobusie, który już odjechał z lotniska.

 

Islandia będzie miała bazę treningową w hotelu "Nadieżda" w miejscowości Gelendzik. Pierwszy mecz rozegra już 16 czerwca z Argentyną w Moskwie. Później 22 czerwca spotka się z Nigerią w Wołgogradzie, a ostatnie spotkanie grupowe rozegra 26 czerwca z Chorwacją w Rostowie nad Donem.

 

PAP

dk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze