Sąd Apelacyjny umorzył postępowanie ws. manifestacji narodowców w Katowicach. "Marsz już się odbył"

Polska
Sąd Apelacyjny umorzył postępowanie ws. manifestacji narodowców w Katowicach. "Marsz już się odbył"
PAP/Andrzej Grygiel

Sąd Apelacyjny w Katowicach umorzył postępowanie zażaleniowe w sprawie manifestacji Młodzieży Wszechpolskiej, której najpierw zakazał prezydent Katowic i na którą potem - po odwołaniu złożonym przez organizację - zezwolił sąd.

Spór dotyczył manifestacji, zaplanowanej na 20 maja, która odbyła się bez incydentów. Sprzeciwiały się jej władze miasta.

 

- We wtorek zapadło postanowienie o umorzeniu postępowania zażaleniowego. Sąd Apelacyjny uznał, że skoro marsz już się odbył, zażalenie stało się bezprzedmiotowe - poinformowała w środę rzeczniczka tego sądu s. Aleksandra Janas.

 

W minioną środę prezydent Katowic Marcin Krupa nie zgodził się na manifestację 20 maja, tłumacząc to swoim sprzeciwem wobec faszyzmu i nacjonalizmu oraz względami bezpieczeństwa - na Rynku w Katowicach w tym samym dniu odbywały się też inne imprezy.

 

"Wolność zgromadzeń jest prawem konstytucyjnym"

 

W piątek decyzję Krupy uchylił sąd okręgowy, argumentując m.in., że wolność zgromadzeń jest prawem konstytucyjnym, oraz że zgromadzenie może przynosić treści kontrowersyjne, ale jeśli nie narusza prawa i nie stwarza zagrożenia bezpieczeństwa, to powinno się odbywać. Sąd uznał też, że urzędnicy niewystarczająco przeanalizowali i udokumentowali zagrożenia, mające płynąć z kolizji manifestacji narodowców z innymi imprezami.

 

Jeszcze w piątek Urząd Miasta złożył zażalenie na postanowienie sądu okręgowego, licząc, że jego rozpoznanie przez sąd apelacyjny do niedzieli pozwoli ostatecznie rozstrzygnąć sprawę pozwolenia na niedzielną manifestację. Sprawa nie została jednak rozpatrzona, a do demonstracji doszło. Sędzia Janas podkreśliła w poniedziałek, że powodem nierozpoznania sprawy nie był trwający weekend, ale fakt, że zażalenie miało braki formalne, o których uzupełnienie zwrócono się do Urzędu Miasta. Urzędnicy je uzupełnili, ale we wtorek sąd umorzył sprawę.

 

- Prezydent Krupa mógł się przekonać, że nie damy sobie w kaszę dmuchać. Będziemy dalej dochodzić swoich praw na drodze sądowej i dbać o dobry wizerunek naszej organizacji. Jest nam przykro, że przypisywano nam poglądy faszystowskie czy neonazistowskie. Jesteśmy nacjonalistami, tego nie należy mylić z szowinizmem. Uznajemy, że dobro naszego narodu jest najważniejsze - powiedział Łukasz Kolada.

 

- Rozstrzygnięć sądów nie komentujemy. Skoro nasze odwołanie miałoby zostać rozpatrywane po odbyciu się zgromadzenia publicznego, którego dotyczyło, to tak naprawdę decyzja sądu nie miałaby znaczenia w tej materii. Chcemy jednak podkreślić, że zdecydowanie widzimy sens naszych działań takich jak np. decyzja o rozwiązaniu zgromadzenia publicznego Młodzieży Wszechpolskiej w maju. Podczas niedzielnego zgromadzenia Młodzieży Wszechpolskiej na ulicach Katowic nie oglądaliśmy już takich obrazków jak niespełna 3 tygodnie temu. Nie było zamaskowanych uczestników trzymających transparenty z napisami "white boys" i krzyżami celtyckimi - skomentował z kolei naczelnik wydziału komunikacji społecznej Urzędu Miasta Katowice Maciej Stachura.

 

Zrzuty udziału w nielegalnym zbiegowisku

6 maja prezydent Krupa rozwiązał też inną demonstrację środowisk narodowych - Marsz Powstańców Śląskich - zablokowaną wówczas przez grupę antyfaszystów; interweniowała policja, zatrzymując część manifestantów. Prezydent podjął taką decyzję, argumentując ją względami bezpieczeństwa. Również od tej decyzji Młodzież Wszechpolska odwołała się do sądu. Jak poinformował Kolada, sąd rozpatrzy sprawę 14 czerwca.

 

Postępowanie przygotowawcze w sprawie zamieszek podczas tamtej manifestacji nadzoruje Prokuratura Rejonowa Katowice-Południe. Jak poinformowała szefowa tej prokuratury Bogusława Szczepanek-Siejka, policja ogłosiła 6 przedstawicielom manifestacji środowisk narodowych zarzuty udziału w nielegalnym zbiegowisku. Mężczyźni nie przyznali się do zarzucanych im czynów, z wyjątkiem jednego, który jednak - jak stwierdziła prokurator - składa wyjaśnienia, z których wynika, że nie przyznaje się do winy. - Ci mężczyźni twierdzą, że w zamieszaniu, jakie panowało podczas manifestacji, nie dotarła do nich informacja o jej zdelegalizowaniu - powiedziała prok. Szczepanek-Siejka.

 

W tej sytuacji prokuratura zleciła policji przeanalizowanie materiałów wideo, nakręconych podczas manifestacji, by zweryfikować wyjaśnienia jej uczestników. Z kolei wobec uczestników kontrmanifestacji, zakłócających demonstrację narodowców, policja skierowała wnioski o ukaranie bezpośrednio do sądu.

 

PAP

zdr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze