Straż Marszałkowska zażądała od protestujących zdjęcia ze ścian pocztówek z głosami poparcia

Polska

Czterech strażników domagało się usunięcia pocztówek z wyrazami poparcia, które protestujący zawiesili na ścianach korytarzy sejmowych - powiedziała Polsat News jedna z uczestniczących w proteście matek. Dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu przekazał, że kartki zamiast na ścianach można wieszać na dostarczonych tablicach.

- Kartki przyklejaliśmy w sobotę i niedzielę. Strażnicy zwrócili na nie uwagę i zapytali co to jest - powiedziała Magda Stanewicz, matka niepełnosprawnego Dawida. Protestujący mieli odpowiedzieli, że kartki są "dla nich poparciem z zewnątrz" i "dodają im sił". Strażnicy mieli odejść bez słowa.

 

"Zdzierali, a my przyklejaliśmy"

 

- Wczoraj (w poniedziałek - red.) już próbowano zabrać nam te kartki, ale było to bardzo delikatnie. Dzisiaj strażnicy zaatakowali koleżankę Iwonę (Hartwich, jest jedną z liderek protestu - red.), kiedy my byliśmy w toalecie. Zaczęli odrywać kartki - relacjonuje.

 

Według Stanewicz, Iwona Hartwich przekazała strażnikom, że kartek nie zdejmie. - To nasze poparcie i chcemy, żeby było widoczne - miała powiedzieć. Strażnicy w końcu odstąpili, a kartki pozostały na swoim miejscu.

 

- Broniłyśmy tych kartek, prosiłyśmy tych panów, oni zdzierali, my z powrotem przyklejaliśmy. Nie wiemy, na jak długo, ale ci panowie ustąpili. To jest taka dziwna sytuacja, bo są strażnicy, którzy wręcz podaliby tę kartkę i jeszcze podali taśmę, żeby ją przykleić, a jest grupa strażników, którzy są bardzo agresywni w stosunku do nas - powiedziała Hartwich.

 

- Przyniesiemy farbę, albo się na nią złożymy, by odnowić ścianę  - zapewniła Stanewicz.

 

"Można zawiesić je na tablicy"

 

Dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka zapytany przez dziennikarzy o ten incydent, odpowiedział: "w naszej ocenie w budynku bądź co bądź zabytkowym można w inny sposób dokonywać tego typu ekspresji swoich żądań albo wsparcia, które napływa do Sejmu".

 

Grzegrzółka zaznaczył, że protestującym przyniesiono tablicę, na której będzie można zamieścić pocztówki "albo innego rodzaju ekspresję protestacyjną".

 

- Wydaje mi się, że to jest lepsze rozwiązanie, takie jest nasze stanowisko, żeby (wywieszać pocztówki) nie na ścianie, a być może na tablicy - powiedział dziennikarzom.

 

W odpowiedzi Hartwich stwierdziła, że na "niewielkiej tablicy", którą im dostarczono, nie zmieszczą się pocztówki z poparciem, które napływają z całej Polski i z zagranicy.

 

- Tych kartek jest bardzo dużo i ciągle dochodzą kolejne. One są dla nas bardzo ważne, są symboliczne, bo wysyłają je osoby, które niekoniecznie są osobami niepełnosprawnymi, ale nas popierają. To są kartki z całej Polski, ale także z Niemiec, z Francji - dodała Hartwich.

 

"My tu od 35 dni mieszkamy "

 

- Można powiedzieć, że my tu mieszkamy. My tu od 35 dni mieszkamy - powiedziała Stanewicz. Zaznaczyła, że Straż Marszałkowska stara się notorycznie utrudniać protest. Według niej strażnicy we wtorek blokowali niepełnosprawnym dostęp do jednej z toalet.

 

- My nie czepiamy się strażników. Mówimy grzecznie "dzień dobry", a oni nas cofają. Nie będziemy korzystać w dziesięć osób z jednej toalety - dodała.

 

Gdy protestującym w końcu udało się ominąć blokadę i dostać się do drugiej toalety, strażnicy mieli zamknąć okno, które otworzyła Stanewicz. - My musimy mieć dwa otwarte okna. Takie jest zalecenie ratownika medycznego. Nagminnie nam się to utrudnia. W więzieniu przynajmniej wychodzi się na spacerniak, a tutaj nam nie wolno - podsumowała.

 

35. dzień protestu

 

Protest opiekunów osób niepełnosprawnych i ich podopiecznych trwa od 18 kwietnia. Protestujący zgłaszali dwa postulaty - zrównania renty socjalnej z minimalną rentą z tytułu niezdolności do pracy oraz wprowadzenia dodatku "na życie", zwanego też "rehabilitacyjnym", dla osób niepełnosprawnych niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia w kwocie 500 złotych miesięcznie; zaproponowali, by dodatek był wprowadzany krocząco: od września 2018 r. 250 zł, od stycznia 2019 roku - dodatkowo 125 zł i od stycznia 2020 r. również 125 zł.

 

W odpowiedzi na postulaty protestujących Sejm uchwalił ustawę podnoszącą rentę socjalną do 100 proc. kwoty najniższej renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. Renta socjalna wzrośnie z 865,03 zł do 1029,80 zł.

 

Uchwalił też ustawę wprowadzającą szczególne uprawnienia w dostępie do świadczeń opieki zdrowotnej, usług farmaceutycznych oraz wyrobów medycznych dla osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Zdaniem rządu, ustawa ta spełnia postulat protestujących dotyczący dodatku rehabilitacyjnego. Według autorów ustawy (posłowie PiS) przyniesie ona gospodarstwom z osobą niepełnosprawną miesięcznie około 520 zł oszczędności. Protestujący podkreślają jednak, że nie oczekują świadczeń rzeczowych, ale dodatku wypłacanego w gotówce.

 

Rząd zapowiedział, że powstanie nowy państwowy fundusz celowy: Solidarnościowy Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych. Ma być zasilany z części składki na Fundusz Pracy oraz z "daniny solidarnościowej" od osób zarabiających ponad milion złotych rocznie.

 

Zobacz materiał "Wydarzeń", w którym mediatorzy mówią, jak zakończyć spór.

 

 

polsatnews.pl, Polsat News, PAP

bas/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze