Jak poinformował dyżurny Centrum Zarządzania Autostradą A2 Świecko-Konin, wzmożony ruch tirów w kierunku naszych zachodnich sąsiadów rozpoczął się w poniedziałek po godz. 21, kiedy przestał obowiązywać zakaz ruchu ciężarówek w Niemczech.  Ruch nasilił się jeszcze we wtorek rano.

 

Ruch w przeciwnym kierunku, czyli z Niemiec do Poznania i Warszawy, odbywa się bez zakłóceń.

 

Korkują się inne drogi w stronę granicy

 

Rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Słubicach Magdalena Jankowska przekazała, że sytuacja na autostradzie ma wpływ na płynność ruchu na innych drogach prowadzących do granicy. Kierowcy chcąc ominąć korek na A2, zjeżdżają właśnie na nie.

 

Obecnie korki w kierunku Słubic i Świecka są na drodze wojewódzkiej nr 137 (korek sięga do Kunowic) i krajowej nr 29 (sięga do byłego terminala w Świecku).

 

Policja spodziewa się także dużego ruchu aut osobowych w samych Słubicach, w rejonie mostu granicznego i prowadzących do niego ulic.

 

 

Kilkanaście godzin czekania

 

- W newralgiczne miejsca są wysyłane nasze patrole. Czuwają nad bezpieczeństwem i starają się upłynniać ruch. Kierowcy aut osobowych jadący w kierunku Niemiec, oprócz Słubic, mogą ominąć korki, decydując się na podróż do tego kraju przez Kostrzyn nad Odrą czy Gubin - powiedziała Jankowska.

 

Rzecznik dodała, że obecna sytuacja na A2 powtarza się co roku po świętach w Niemczech i dłuższych niż zwykle ograniczeniach w ruchu ciężarówek.

 

- Niestety nasze pole manewru jest ograniczone i kierowcy muszą po prostu czekać aż ruch sam się rozładuje. Zwykle trwa to kilkanaście godzin. Do wtorkowego wieczora ruch w kierunku Niemiec powinien wrócić do normy - zakończyła Jankowska.

 

- Policjanci pytają kierowców, czy potrzebują pomocy. Również apelowaliśmy do wszystkich kierujących o zachowanie ostrożności i zaopatrzenie się w wodę, dzisiaj temperatura jest bardzo wysoka, ale z tego, co wiem, nikt nie potrzebował pomocy. Była jedynie sytuacja, że odkonwojowali pasem awaryjnym autobus z dziećmi na jeden z MOP-ów.  - poinformowała Jankowska. 

 

PAP Zdj.: PAP/Lech Muszyński