W wielu rzymskich parkach, także w tych historycznych, wymagających szczególnej troski, trawa i chwasty sięgają kolan, a nawet wyżej.

 

Tam, gdzie nie docierają służby odpowiedzialne za koszenie trawników i skwerów wysłane zostaną stada owiec i kóz. O tym planie poinformowała w środę szefowa wydziału do spraw ochrony środowiska w zarządzie stolicy Włoch Pinuccia Montanari.

 

Wyjaśniła, że takie zalecenie otrzymała od burmistrz Wiecznego Miasta Virginii Raggi.

 

- To prosty sposób, praktykowany w innych wielkich miastach takich, jak Berlin. Wydaje się odpowiedni i interesujący - powiedziała Montanari, cytowana przez włoskie media.

 

"Powracają sceny z XVIII wieku"

 

Przyznała, że brakuje środków na zapewnienie bardziej wydajnej pracy personelu do spraw terenów zielonych.

 

Owce i kozy wzywane są do pomocy nie tylko w metropoliach za granicą, ale także w mniejszych włoskich miastach. Jednym z nich jest Lukka w Toskanii.

 

Politycy opozycji we władzach Rzymu, rządzonego przez Ruch Pięciu Gwiazd, ironizują na temat tego najnowszego pomysłu. Radny z Partii Demokratycznej Enzo Foschi stwierdził, że zamiast pracowników odpowiedzialnych za sprzątanie ulic i wywóz śmieci należy zatrudnić mewy.

 

- Wraz z tym pomysłem powracają sceny z XVIII wieku, gdy owce pasły się w Koloseum - stwierdził radny centrolewicy Marco Palumbo.

 

PAP