"Niepełnosprawni Adrian i Jakub nie mogą wyjść z Sejmu na spacer. Mogą wyjść Ci, którzy nie mówią"

Polska

Jakub i Adrian nie mogą opuszczać gmachu, dostali taki zakaz - przekazali protestujący w Sejmie. Ich zdaniem to kara za spotkanie z Janiną Ochojską, której w środę nie wpuszczono do nich. Protestujący twierdzą, że niepełnosprawne Magda i Wiktoria, które nie mówią, mogą wychodzić na spacer. - Myślimy, że to celowa gra, bo my powiemy co się tu dzieje, a dziewczynki nie powiedzą - mówi Adrian Glinka.

Informację o zakazie spaceru przekazała protestującym posłanka Nowoczesnej Kornelia Wróblewska.

 

- Chcieliśmy przywitać Janinę Ochojską i za to zostaliśmy ukarani przez marszałka Kuchcińskiego, który zakazał nam teraz wychodzenia. To jest skandal, to straszne, po prostu ciężko mi patrzeć tym politykom w oczy - powiedział niepełnosprawny Adrian.

 

- To jest gra z nami. To pokazuje brak człowieczeństwa - dodał Kuba Hartwich.

 

W środę prezes Polskiej Akcji Humanitarnej Janina Ochojska próbowała dostać się do Sejmu, choć marszałek Marek Kuchciński nie wyraził zgody na jej wejście. Przed budynkiem czekali na nią niepełnosprawni Kuba Hartwich i Adrian Glinka.

 

Zagrodzony gabinet marszałka Kuchcińskiego

 

Adrian zaapelował do marszałka Kuchcińskiego o szybką zmianę tej decyzji i "nieograniczanie możliwości korzystania z powietrza" - To jest brak wolności. My walczymy o godne życie, a marszałek się zagradza - dodał.

 

Na Twitterze pojawiły się zdjęcia, na których widać zabudowaną część sejmowego korytarza prowadzącego do gabinetu marszałka Sejmu. 

 

 

"Zamurować nas trzeba"

 

Iwona Hartwich oceniła, że "protestujący są co chwilę zastraszani". Dodała, że "szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk zapowiada w mediach, że protestujący będą zasłaniani jakimiś kotarami". - Proponujemy wszyscy - mamy znajomych, którzy przywiozą cegły i cement; może trzeba zamurować osoby niepełnosprawne na żywca w tym Sejmie - powiedziała.

 

- Bardzo apelujemy, zwracamy się do strony rządowej, czekamy po 30 dniach protestu na kompromis, prosimy dać jakąś propozycję dojścia do 500 zł. Prosimy nie zasłaniać się, że nie ma pieniędzy - dodała.

 

Będzie baner w języku angielskim

 

Zapowiedziała, że protestujący od piątku planują zawiesić baner w języku angielskim. - Szykujemy się razem z rządem na przyjęcie szczytu NATO - powiedziała.

 

Od 25 do 28 maja w Warszawie odbędzie się wiosenna sesja Zgromadzenia Parlamentarnego NATO z udziałem kilkuset parlamentarzystów z państw Sojuszu Północnoatlantyckiego, a także delegatów z krajów stowarzyszonych i obserwatorów. Sejm i Senat będą miejscem międzynarodowej debaty parlamentarnej o wyzwaniach i zagrożeniach dla bezpieczeństwa światowego.

 

- 25 maja będzie ogromny protest przed Sejmem, zjadą się rodzice z dziećmi niepełnosprawnymi z całej Polski; tak samo 26 maja, w dzień Matki, będziemy mieli duży protest poparcia. Prosimy, aby do tego nie doszło - powiedziała Hartwich.

 

Kukiz: władza chce wykończyć protestujących

 

O zakazie spacerów jeszcze przed konferencją w Sejmie alarmował na Facebooku Paweł Kukiz.

 

"Protest niepełnosprawnych w Sejmie trwa już miesiąc. Jakiś czas temu udało się nam wynegocjować z Kancelarią Sejmu możliwość wychodzenia z niepełnosprawnymi na krótkie spacery, pod warunkiem że będą się one odbywać w asyście posłów. Codziennie posłanki Ścigaj lub Chrobak wychodziły z niepełnosprawnymi dziećmi na spacer. Do dziś" - napisał Kukiz.


"Dzisiaj Kancelaria ogłosiła, że koniec z tymi przywilejami. Wygląda więc na to, że władza chce wykończyć protestujących czy inaczej - zmusić do opuszczenia budynku. Nie zdziwiłbym się, gdyby np. jutro protestujących zaatakował wirus salomonelli. Na zdjęciu posłanki K'15 z czasu, kiedy jeszcze spacery były dozwolone" - podsumował.

 

CIS: pewne reguły są naginane

 

- Mamy do czynienia z sytuacją taką, że tereny zielone były dostępne dla osób, które decydowały się na spacery, które były rekomendowane przez fizjoterapeutów. Ale ostatnio trochę te wyjścia na teren kompleksu Sejmu miały charakter inny, tzn. ten spacer w okolice biura przepustek raczej nie miał tych walorów powiedzmy zdrowotnych i bytowych (...) a bardziej był związany z konferencją prasową - powiedział szef Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka.

 

- Respektujemy, szanujemy postulaty osób protestujących, staramy się być partnerem tego protestu, ale są pewne granice pewne reguły, na które się umawiamy, a potem one są bardzo naginane albo łamane, staramy się traktować po partnersku (protestujących - red.), tego też oczekujemy od drugiej strony - dodał.

 

Podkreślił, że "wszystkie decyzje podejmowane przez Kancelarię Sejmu i Straż Marszałkowską mają charakter chwilowy".

 

- W tej sytuacji decyzja Kancelarii Sejmu i Straży Marszałkowej jest taka, jest chwilowa, czasowa, natomiast co będzie dalej, to wszystko zależy od tego, w jakim kierunku protest będzie zmierzał - dodał.

 

30. dzień protestu w Sejmie

 

Protest osób niepełnosprawnych i ich opiekunów trwa od 18 kwietnia. Protestujący zgłaszali dwa postulaty - zrównania renty socjalnej z minimalną rentą z tytułu niezdolności do pracy oraz wprowadzenia dodatku "na życie", zwanego też "rehabilitacyjnym" dla osób niepełnosprawnych niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia w kwocie 500 złotych miesięcznie.

 

Zaproponowali, aby dodatek był wprowadzany krocząco: od września 2018 r. 250 zł, od stycznia 2019 roku - dodatkowo 125 zł i od stycznia 2020 r. również 125 zł.

 

Polsat News, polsatnews.pl, PAP

mr/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze