Mazurek ujawniła, którzy ministrowie nie zwrócili nagród. Listy z przelewami na Caritas nie będzie

Polska

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek zapewniła, że "wszyscy czynni politycy, którzy są w parlamencie i byli zobligowani, żeby przekazać nagrody za pracę w rządzie b. premier Beaty Szydło, przekazali je, poza trzema osobami, które "już w polityce nie są" i "poza jedną osobą, z którą nie ma kontaktu". Przekazała, że nie będzie zapowiadanej wcześniej zbiorczej listy ministrów, którzy zwrócili nagrody.

Na przekazanie pieniędzy Caritas politycy mieli czas do północy z wtorku na środę. O tym, że kancelaria premiera zamierza ujawnić zbiorczą listę ministrów, którzy oddali nagrody, informował szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, Jacek Sasin.

 

Mazurek była w środę pytana w Sejmie, dlaczego takiej listy jeszcze nie ma. - Dlatego, że osoby które dokonywały przelewów chcą zachować pełną anonimowość, do tego mają prawo. Natomiast jestem przekonana, że jeżeli państwo zwrócicie się do Caritasu o potwierdzenie tych informacji, to takie informacje dostaniecie - odpowiedziała dziennikarzom.

 

"Każdy z wynagrodzeniem robi, co chce"

 

Rzeczniczka PiS podkreśliła, że w przelewach są m.in. numery kont, a niektórzy ministrowie przekazali nagrody osobom indywidualnym, którzy "nie życzą sobie tego, by ich nazwiska ujawniać".

 

Pytana, dlaczego nagrody nie mogą wrócić do budżetu państwa, wyjaśniła, że "były to wynagrodzenia, a z wynagrodzeniem każdy robi, co chce".

 

- Poza jedną osobą, z którą nie ma kontaktu i trzema, które nie są czynnymi politykami, nagrody zostały zwrócone - powiedziała Mazurek.

 

Wskazała, że kontaktu nie ma z byłym wiceszefem MON Bartoszem Kownackim. Jak później dowiedziało się Polsat News, Kownacki zadzwonił do Mazurek i poinformował, że nagrodę oddał.

 

Byłymi politykami, o których mówiła Mazurek, są była minister cyfryzacji Anna Streżyńska, były minister skarbu państwa Dawid Jackiewicz oraz były szef resortu finansów Paweł Szałamacha.

 

Szałamacha w rozmowie z polsatnews.pl wyraził zdziwienie przywoływaniem jego nazwiska w kontekście nagród. - Ja odszedłem z rządu we wrześniu 2016 r. Nagrody pani premier przyznawała chyba później - powiedział były minister.

 

Jak dodał sprawa nagród go nie dotyczy. - Pan się ze mną jako pierwszy kontaktuje w tym temacie - powiedział Szałamacha.

   

"Nie ma chęci Morawieckiego rozliczyć się z tego, co nawywijał"

 

W środę radę na konferencji prasowej przed kancelarią premiera, poseł PO Krzysztof Brejza oświadczył, że nagrody - które otrzymali ministrowie rządu premier Beaty Szydło i ona sama - "były to środki publiczne wypłacane bez podstawy prawnej, bez uzasadnień, pozorowane nagrody, drugie pensje tak naprawdę".

 

Inny poseł PO Marcin Kierwiński stwierdził, że politycy PiS "mieli odwagę po cichu przyznawać sobie pieniądze, które im się nie należały". - Niech mają teraz odwagę wyjść i powiedzieć Polakom, że te pieniądze - z miejsca, z którego pobrali - zwracają - powiedział.

 

- Tu powinien stać Morawiecki z dokładną listą ministrów, z wysokością nienależnych drugich pensji, jakie pobrali, z datą zwrotu - w jakiej wysokości - zwrotu na rzecz państwa. Jak widać nie ma chęci Morawieckiego rozliczyć się z tego, co nawywijał on, jego poprzedniczka i co nawywijali jego koledzy z PiS - powiedział Kierwiński.

 

Ocenił jednocześnie, że przekazanie nagród do Caritasu jest "jednym wielkim oszustwem", ponieważ - jak uzasadniał - ministrowie w związku z przekazaniem tych pieniędzy dla takiej organizacji, odliczą to sobie od podatku.

 

Interpelacja posła PO

 

W lutym, w odpowiedzi na interpelację posła Brejzy, przedstawiono tabelę z łącznymi kwotami nagród brutto dla poszczególnych ministrów w 2017 r. Według tabeli nagrody otrzymało 21 konstytucyjnych ministrów w wysokości od 65 tys. zł do ponad 80 tys. zł rocznie; 12 ministrów w KPRM od blisko 37 tys. do prawie 60 tys. zł rocznie oraz ówczesna premier Beata Szydło (65 100 zł).

 

Informacja o nagrodach wywołała oburzenie m.in. opozycji, która wielokrotnie apelowała do rządzących o ich zwrot. Politycy PO w kilku miastach zorganizowali też akcję "Konwój wstydu" - kolumnę aut, które ciągnęły na przyczepach plakaty z wizerunkami polityków PiS i kwotami przyznanych im nagród.

 

Morawiecki zlikwidował nagrody oraz premie dla ministrów i wiceministrów

 

Na początku marca premier Mateusz Morawiecki zapowiedział likwidację wszelkich nagród, premii dla ministrów i wiceministrów. Na początku kwietnia prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział, że ministrowie konstytucyjni i sekretarze stanu do połowy maja przekażą swoje nagrody na cele charytatywne.

 

Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk powiedział w środę w RMF FM, że "sprawa jest tak naprawdę zamknięta, dlatego że termin, który był wyznaczony, żeby podjąć tę decyzję i ewentualnie przekazać te środki do Caritasu, minął o północy - to była godzina 24, 15 maja". Według jego wiedzy wszystkie osoby, które pracują w rządzie premiera Morawieckiego, przekazały środki do Caritasu.

 

W sprawie zwrotu nagród oficjalne oświadczenie ma wydać rzecznika PiS Beata Mazurek.

 

We wtorek marszałek Senatu Stanisław Karczewski oświadczył, że kierownictwo PiS podejmie szczegółowe decyzje ws. wyciągnięcia konsekwencji wobec ministrów, którzy nie oddadzą swoich nagród, po dokładnym zapoznaniu się z danymi.

 

PAP, polsatnews.pl

nro/ml/zdr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze