Politycy nieustannie są pod "ostrzałem" fleszy i kamer. Aby dobrze się prezentować muszą dbać także o swój wygląd. Nic więc dziwnego, że i minister Gowin wybrał się do fryzjera.

 

Jak jednak zauważył "Super Express", minister przebywał u fryzjera w godzinach pracy resortu. Podjechał tam rządową limuzyną, chociaż z budynku ministerstwa do salonu jest zaledwie 300 metrów.

 

"Ma nienormowany czas pracy"

 

Do sprawy odniosła się rzeczniczka Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego Katarzyna Zawada, która przypomniała, że minister ma nienormowany czas pracy i  jest bardzo zapracowany. - Pracuje często od 8 do 20, zazwyczaj jeszcze dłużej - powiedziała.

 

To nie pierwsza wpadka wizerunkowa Jarosława Gowina. Pod koniec lutego minister przyznał w wywiadzie, że ministerialna pensja, wynosząca ponad 10 tysięcy złotych nie starczała mu do pierwszego. - Kiedy byłem ministrem sprawiedliwości i miałem trójkę dzieci na utrzymaniu, to czasami nie starczało mi do pierwszego - powiedział wtedy.

 

Wypowiedź wicepremiera wywołała powszechne oburzenie, a Gowin w końcu zdecydował się przeprosić za swoje słowa na Twitterze.

 

Super Express, polsatnews.pl