Walczyła w powstaniu warszawskim, ale do Sejmu jej nie wpuszczono. Chciała odwiedzić protestujących

Polska
Walczyła w powstaniu warszawskim, ale do Sejmu jej nie wpuszczono. Chciała odwiedzić protestujących
PAP/Jacek Turczyk

- Chyba skrzyknę swoich kolegów. My potrafiliśmy z Niemcami tak sprytnie walczyć, że pisaliśmy, co chcieliśmy na ich własnych miejscach postoju. Będziemy musieli na Sejmie napisać, (…) że powinniśmy na kolanach te matki przepraszać - powiedziała Wanda Traczyk-Stawska, ps. Pączek, która w piątek chciała odwiedzić protestujących, ale policja i straż marszałkowska nie wpuściły jej do Sejmu.

- Osoby niepełnosprawne są uwięzione w swoich ciałach. Do końca życia muszą być rehabilitowane, żeby utrzymać swoją kondycję. I na to są potrzebne pieniądze - mówiła Traczyk-Stawska w stronę strażnika przed Sejmem.


91-letnia uczestniczka powstania warszawskiego nie została wpuszczona do Sejmu.


Nagranie zamieścił na Twitterze dziennikarz RMF FM Patryk Michalski. "Policjanci i Straż Marszałkowska nie pozwolili Wandzie Traczyk-Stawskiej nawet usiąść na ławce" - napisał.

 


- Pobyt (w domu opieki - red.) takiego niepełnosprawnego chłopaka czy dziewczyny, którzy nie są zdolni do samodzielnego obsługiwania się, kosztuje 6 tys. zł, a tu chodzi tylko o 500 zł - powiedziała dziennikarzom Traczyk-Stawska.

 

 

"To poważne i celowe nieporozumienie. Oczywiście, że p. Wanda Traczyk-Stawska może wejść do Sejmu. I taka zgoda została wydana. Tyle tylko, że zapraszający poseł najpierw zdecydował się na konferencję prasową, a później na poinformowanie o wizycie Kancelarii" - napisał na Twitterze dyrektor CIS Andrzej Grzegrzółka.

 

 

Poseł PO Marcin Święckicki poinformował na Twitterze, że pismo z prośbą o przepustkę dla Traczyk-Stawskiej złożył 8 maja. "Dostałem odpowiedź negatywną. Drugie pismo złożyłem dziś o 10:30. Do 12:17 nie było żadne odpowiedzi" - napisał.

Tak na Twitterze odpowiedział mu Grzegrzółka.

 

 

Marszałek Senatu Stanisław Karczewski, pytany w piątek o sprawę Traczyk-Stawskiej powiedział, że nie można "doprowadzić do tego, że wszyscy wchodzą do Sejmu". - Ja dziś podczas posiedzenia konwentu seniorów miałem również głos płynący od senatorów PO, by zwrócić się do marszałka Sejmu z prośba o zniesienie tych ograniczeń, ale w tym przypadku nie zwrócę się o to - dodał.


W czwartek do Sejmu nie weszli uczniowie zaproszeni przez posłów PO.


25 kwietnia marszałek Sejmu Marek Kuchciński wydał decyzję o zakazie wstępu do gmachu Sejmu wszystkich, poza posiadaczami stałych przepustek.

 

Problemy z wejściem do Sejmu mają także dziennikarze.

 

24. dzień protestu

 

Rodzice i opiekunowie osób niepełnosprawnych protestujący od 18 kwietnia w Sejmie domagają się realizacji dwóch głównych postulatów. Chodzi o zrównanie renty socjalnej z minimalną rentą z tytułu niezdolności do pracy. W środę Sejm uchwalił ustawę, która zakłada, że renta socjalna wzrośnie z 865,03 zł do 1029,80 zł. Nowa regulacja ma wejść w życie 1 września 2018 r. z mocą od 1 czerwca.

Drugi postulat to wprowadzenie dodatku "na życie", zwanego też "rehabilitacyjnym" dla osób niepełnosprawnych, niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia w kwocie 500 złotych miesięcznie. Protestujący przedstawili w poniedziałek kolejną propozycję w tej sprawie: od września 2018 r. 250 złotych, od stycznia 2019 roku - dodatkowo 125 złotych i od stycznia 2020 r. również 125 złotych, co dałoby w sumie 500 złotych.

 

polsatnews.pl

prz/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze