Polak i Niemiec podróżujący po Meksyku zostali zamordowani - potwierdziła lokalna prokuratura

Świat
Polak i Niemiec podróżujący po Meksyku zostali zamordowani - potwierdziła lokalna prokuratura
Facebook/Krzysztof Chmielewski - Podróżnik

Krzysztof Chmielewski podróżował po Meksyku rowerem. Towarzyszył mu Niemiec Holger Franz Hagenbusch. Ich ciała znaleziono w wąwozie nieopodal San Cristobal de las Casas. Polak nie miał jednej stopy, a czaszka była rozbita. Meksykański prokurator przyznał, że obu zamordowano. Zrobił to dopiero po tym, gdy lokalne media ujawniły ustalenia prawnika, że było to zabójstwo a nie nieszczęśliwy wypadek.

26 kwietnia ciało Krzysztofa Chmielewskiego znaleziono w wąwozie, nieopodal San Cristobal de las Casas. 4 maja w tym rejonie znaleziono również zwłoki niemieckiego turysty Holgera Franza Hagenbuscha. Obaj mężczyźni mieli podróżować razem.

 

Zarówno w przypadku Chmielewskiego, jak i Hagenbuscha, doszło do napaści i morderstwa z premedytacją - podał meksykański serwis noticieros.televisa.com. 

 

- W czaszce Hagensbuscha znajdują się dwa otwory, które mogły powstać od strzału z pistoletu. Będziemy to sprawdzać - mówi prokurator Luis Alberto Sanchez. - To jest morderstwo, które musimy zbadać, tak jak sprawdzaliśmy wszystkie inne zabójstwa - dodał.

 

Prokuratura przekonywała, że to wypadek

 

Początkowo prowadzący sprawę prokurator Arturo Lievano powiedział agencji AP, że uszkodzenia ciała Chmielewskiego wskazują na wypadek. Według tej wersji Polak i Niemiec mieli zostać potrąceni przez rozpędzony samochód, którego kierowca zbiegł. Wskutek uderzenia obaj mężczyźni mieli spaść do wąwozu.

 

Zwłoki Polaka pochowano zaledwie dwa dni po odnalezieniu. Jego krewni i przyjaciele wskazywali, że śledczy działają niejasno i zbyt szybko.

 

Swoje własne śledztwo w tej sprawie rozpoczął meksykański prawnik Juanjo Gutierrez Bringuez. Poinformował media, że widział raport z sekcji zwłok. Twierdzi, że Polak nie miał jednej stopy, a na miejscu znaleziono tylko małe fragmenty czaszki, więc nie mógł - jak twierdził Lievano - zginąć od urazu głowy.

 

Dzięki jego śledztwu, odsunięto od sprawy prokuratora Arturo Lievano. Przejął ją prokurator z wydziału zabójstw. 

 

RMF24.pl, noticieros.televisa.com, polsatnews.pl

mr/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze