- W klubie jest bajzel. Kamila nad niczym nie panuje - mówi w rozmowie z fakt.pl jeden z posłów Nowoczesnej. Klub Nowoczesnej liczy obecnie 25 posłów. Ośmioro z nich ma zarzucać Gasiuk-Pihowicz "gwiazdorstwo" i jej brak przystosowania do pełnienia tak odpowiedzialnej funkcji.

 

Jako przykład braku kompetencji, anonimowi rozmówcy fakt.pl przypominają głosowanie ws. zaostrzenia prawa do aborcji w komisji, na którą "posłowie Nowoczesnej mieli nie przyjść". Prawdopodobnie chodzi o głosowanie sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka z dnia 19 marca. Nieobecna podczas głosowania była poseł N. Barbara Dolniak.

 

- Za Ryśka byłoby to nie do pomyślenia - przyznaje inny poseł. To właśnie w Ryszardzie Petru, byłym szefie partii, "zbuntowani" posłowie widzą ponoć nowego przewodniczącego klubu. Inni mają mówić, że najlepiej byłoby oddzielić się i stworzyć nową formację.

 

Dzień przed głosowaniem

 

Kamila Gasiuk-Pihowicz została wybrana na stanowisko przewodniczącej klubu Nowoczesnej 9 stycznia. Dzień później posłowie w pierwszym czytaniu odrzucili projekt komitetu "Ratujmy Kobiety 2017", liberalizujący przepisy aborcyjne, choć za skierowaniem go do dalszych prac głosowało 58 posłów PiS, w tym prezes Jarosław Kaczyński, Krystyna Pawłowicz i Antoni Macierewicz. Aby projekt trafił do dalszych prac w sejmowej komisji zabrakło 9 głosów. W głosowaniu nie wzięło udziału 10 posłów Nowoczesnej.
 
Troje posłów Nowoczesnej - Joanna Scheuring-Wielgus, Joanna Schmidt i Krzysztof Mieszkowski - zawiesiło wówczas swoje członkostwo w klubie tej partii w proteście przeciw zachowaniu kolegów, którzy wstrzymali się od głosowania. Na początku lutego wznowili członkostwo w klubie.
 
Niegłosujący zostali ukarani przez Nowoczesną naganą i karą finansową w wysokości po 1000 zł. Jeden z niebiorących udziału w głosowaniu posłów - Adam Cyrański - odszedł z partii i jest obecnie posłem niezrzeszonym.

 

Fakt, polsatnews.pl, sonar.pl