Biuro podróży zapłaci za zmarnowany urlop. "Hotel wyglądał przyzwoicie tylko na zdjęciach"

Polska
Biuro podróży zapłaci za zmarnowany urlop. "Hotel wyglądał przyzwoicie tylko na zdjęciach"
Facebook/Tomasz Niklas

Stęchlizna, smród, powyrywane gniazdka w pokoju i odgrzewane jedzenie, którego spożywanie zakończyło się zapaleniem żołądka - tak pan Tomasz z Gdańska podsumował wakacje, na które z rodziną wyjechał do Bułgarii. Warunki w hotelu, znacznie różniły się od tego, co zaoferowało wcześniej biuro podróży. Sprawa trafiła do sądu. Biuro Sun & Fun musi wypłacić rodzinie blisko 8 tys. zł zadośćuczynienia.

Sprawa ma swój początek w kwietniu 2016 roku, kiedy to rodzina - pan Tomasz wraz z żoną Jagodą, 5-letnim synem i 10-letnią córką - zaczęła poszukiwać oferty wyjazdu na wakacje w Bułgarii.

 

- Zakupiliśmy wycieczkę przez jeden z portali wakacyjnych. Po tygodniu okazało się, że nie ma z hotelu informacji zwrotnej co do rezerwacji. Biuro Sun & Fun przesłano nam 3-4 inne oferty, wśród których był hotel, do którego trafiliśmy - powiedział polsatnews.pl pan Tomasz.

 

To hotel "Royal Club Victoria" w Elenite w Bułgarii.

 

Hotel czterogwiazdkowy z oceną 5/6

 

Jak powiedział pan Tomasz, z opisu na stronie nie wynikało, że z hotelem mogą być jakieś problemy. - Wiadomo, pojawiały się różne opinie, ale ogólna ocena to było 5 na 6 możliwych punktów. Dodatkowo cena była normalna, więc zdecydowaliśmy się - wyjaśnił.

 

Dwa dni przed wylotem, gdy pan Tomasz wszedł na stronę internetową hotelu, stwierdził, że "mogą być z nim problemy". - Zobaczyłem komentarze z danego sezonu i się przeraziłem. Próbowałem zmienić hotel, ale nie udało się - dodał mężczyzna.

 

Brud z klimatyzacji spadający na dziecięce łóżeczko

 

Jego obawy potwierdziły się na miejscu. - Zdjęcia całkowicie odbiegały od rzeczywistości, którą zastaliśmy. Fotografie, które oglądaliśmy na stronie, były robione w latach 90. Wszystko wyglądało przyzwoicie tylko na zdjęciach - ocenił.

 

Jak zrelacjonował, "pokój wyglądał strasznie". - Po wejściu do niego poczuliśmy stęchliznę i smród. Ze ścian wystawały kontakty. Kiedy włączyliśmy klimatyzację, która była centralnie nad łóżeczkiem dziecka, wyleciał z niej kurz i pojawił się straszny smród. Pokój nie nadawał się do zamieszkiwania - opisał.

 

Bez pomocy rezydenta

 

Jak nam przekazał, rezydent całkowicie nie interesował się sytuacją rodziny.

 

- Nie chciał nam pomóc, był zainteresowany tylko sprzedażą wycieczek, dodatkowych usług, zachwalał miejsce. Doszło do słownych przepychanek. Ich ton był taki, że po co tu jesteśmy, po co zawracamy mu głowę, bo wszystko jest w porządku - opowiada mężczyzna.

 

Rozstrój żołądka i wizyta w szpitalu

 

Problemem nie były jedynie warunki w pokojach w hotelu, ale również serwowane w nim posiłki. Po dwóch dniach pobytu żona pana Tomasza zaczęła mieć problemy zdrowotne. - Problemy z żołądkiem, biegunka, złe samopoczucie. Tam były odgrzewane posiłki powtarzane cały czas, na brudnych naczyniach. Też to odczułem, ale zdecydowanie mniej - powiedział mężczyzna i dodał, że dotyczyło to również innych gości hotelowych.

 

Po powrocie do Polski pani Jagoda nadal borykała się z zatruciem żołądkowym. Trafiła na cztery dni do szpitala. - Diagnoza była taka: nieżyt jelita i zapalenie żołądka. Żona dochodziła do siebie przez pół roku, była na zwolnieniu, a do pracy już nie wróciła - przekazał mężczyzna.

 

Inne rodziny również zgłoszą się do sądu

 

- Złożyliśmy pozew i poprosiliśmy dwie inne rodziny, aby poświadczyły w naszej sprawie. Pokłosiem tego miało być to, że jeśli nam się uda, to one też będą próbować swoich sił w sądzie - powiedział mężczyzna.

 

Biuro podróży Sun & Fun ma wypłacić rodzinie zadośćuczynienie za zmarnowany urlop, rozstrój zdrowia i zwrócić część kosztów wyjazdu. Wyrok Sądu Rejonowego w Warszawie w pełni satysfakcjonuje rodzinę. 

 

- Wyrok akceptuje wszelkie nasze roszczenia, domagaliśmy się 30 proc. zwrotu kosztów wycieczki, były też kwoty zadośćuczynienia dla dzieci, zadośćuczynienia dla mnie za zmarnowany urlop i dla żony za problemy zdrowotne. To łącznie około 7 700 zł - poinformował pan Tomasz.

 

"Warto walczyć"

 

- Nie zdecydujemy się już nigdy na żaden wyjazd z biurem podróży. Raz się sparzyliśmy. Nie po to człowiek jedzie na wakacje, żeby przeżywać tego typu sytuacje - mówił nam pan Tomasz.

 

Zachęcił innych niezadowolonych turystów, by walczyli o swoje. 

 

Wyrok jest nieprawomocny. Z biurem podróży nie udało nam się skontaktować. Poprosiliśmy je o komentarz drogą mailową.  

 

polsatnews.pl

mr/ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze