Wyrok został wydany przez Wielką Izbę Trybunału składającą się z 15 sędziów. Uznała ona, że Polska nie wypełniła zobowiązań wynikających z dyrektyw siedliskowej i ptasiej.

 

Odczytując decyzję Trybunału, sędzia Marek Safjan (nie należał do składu orzekającego) podkreślił, że Polska nie zapewniła skutecznego zakazu celowego zabijania, niepokojenia, pogarszania stanu i niszczenia terenów dla gatunków chronionych przez unijne dyrektywy.

 

- Dzisiejszym wyrokiem Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że Polska naruszyła prawo Unii poprzez usuwanie i wycinkę znacznej liczby drzew w Puszczy Białowieskiej. Zdaniem Trybunału działania te prowadzą do zaniku części chronionego obszaru Natura 2000 - powiedział w Luksemburgu rzecznik Trybunału Sprawiedliwości Ireneusz Kolowca.

 

- Trybunał podkreślił, że w polskim planie zadań ochronnych z 2015 r. jako potencjalne zagrożenie dla Puszczy został zidentyfikowany nie kornik drukarz, lecz właśnie usuwanie ponadstuletnich świerków i sosen zasiedlonych przez tego szkodnika - dodał.

 

Polska dostosuje się do decyzji 

 

- Czekamy na oficjalną treść wyroku, jednak zgodnie z tym, co mówił minister Henryk Kowalczyk, Polska dostosuje się do decyzji Trybunału Sprawiedliwości UE - powiedział rzecznik resortu środowiska Aleksander Brzózka.

 

Po południu ministerstwo wydało oficjalny komunikat: "Zapoznamy się szczegółowo z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jak wcześniej deklarowałem, Polska uszanuje ogłoszony wyrok" - oświadczył, cytowany w komunikacie resortu środowiska, minister Kowalczyk.

 

Minister podkreślił, że Puszcza Białowieska to nasze dziedzictwo narodowe. "Wszystkie działania, które były realizowane w puszczy, podyktowane były troską o zachowanie jej w jak najlepszym stanie dla przyszłych pokoleń" - dodał.

 

Resort przedstawi "kompromisowe" rozwiązania

 

- Oczywiście zastosujemy się do tego wyroku, chociaż właściwie już się zastosowaliśmy, więc teraz będziemy w konsultacji z Komisją Europejską pracować nad planem ochrony Puszczy Białowieskiej. Jaka to ma być forma - zapowiedział szef resortu środowiska.


Zapowiedział powołanie zespołu ekspertów, który da rekomendacje, a następnie zostaną one przedstawione w KE. - W  dialogu z KE opracujemy długofalowy plan ochrony Puszczy Białowieskiej - dodał Kowalczyk.

 

Minister środowiska Henryk Kowalczyk będzie we wtorek gościem Doroty Gawryluk w programie "Wydarzenia i Opinie" o 19:15 w Polsat News.

 

 

Wyrok nie wiąże się z żadnymi karami finansowymi, bo Polska wycofała ciężki sprzęt z Puszczy. Gdyby jednak doszło do wznowienia wycinki, wówczas Komisja mogłaby wnioskować o sankcje finansowe.

 

Sędziowie uznali, że Polska nie wypełniła zobowiązań wynikających z dyrektyw siedliskowej i ptasiej. To właśnie zgodnie z dyrektywą siedliskową w 2007 r. Komisja Europejska zatwierdziła wyznaczenie obszaru Natura 2000 Puszcza Białowieska. Stanowi on również "obszar specjalnej ochrony" ptaków wyznaczony zgodnie z dyrektywą ptasią.

 

Szyszko zwiększył limit cięć

 

Mimo tych przepisów w 2016 r. ówczesny minister środowiska Jan Szyszko podjął decyzję o niemal trzykrotnym zwiększeniu limitu cięć na lata 2012-2021 ze względu na atakującego świerki szkodnika - kornika drukarza.

 

W 2017 r. dyrektor Lasów Państwowych wydał decyzję o usuwaniu drzew zasiedlonych przez korniki lub stanowiących zagrożenie dla "bezpieczeństwa publicznego". Tym samym przystąpiono do usuwania suchych drzew oraz drzew zasiedlonych przez kornika drukarza na około połowie obszaru Natura 2000 Puszcza Białowieska; w całości obejmuje on ponad 63 tys. hektarów.

 

KE, która jeszcze w 2016 r. rozpoczęła wobec Polski procedurę o naruszenie prawa UE, w połowie 2017 r. złożyła wniosek, by TSUE stwierdził, że Polska nie wypełniła obowiązków wynikających z dyrektyw siedliskowej i ptasiej.

 

Trybunał przypomniał, że dyrektywa siedliskowa nakłada na państwa członkowskie obowiązki i szereg specjalnych procedur, które mają zagwarantować zachowanie lub w danym przypadku odtworzenie we właściwym stanie ochrony siedlisk przyrodniczych oraz gatunków dzikiej fauny i flory.

 

 

Nie było bez odpowiedniej oceny oddziaływania

 

Ewentualne zezwolenie na działania może zostać wydane tylko pod warunkiem, że nie będą one miały trwałych skutków szkodliwych dla danego obszaru. Tymczasem - jak stwierdził Trybunał - polskie władze nie przeprowadziły odpowiedniej oceny oddziaływania w 2016 r.

 

Sędziowie wytknęli też leśnikom i ministerstwu środowiska prowadzenie wycinki z uwagi na "bezpieczeństwo publiczne" bez jakiegokolwiek uściślenia konkretnych warunków uzasadniających usuwanie drzew z tych względów. "Argumentacja przedstawiona przez Polskę nie pozwala na uznanie, że rozpatrywane działania aktywnej gospodarki leśnej mogą być uzasadnione koniecznością ograniczenia gradacji kornika drukarza" - podkreślono w komunikacie streszczającym orzeczenie.

 

Trybunał wskazał, że decyzje polskich władz mogą w "nieunikniony sposób prowadzić do pogarszania stanu lub niszczenia terenów rozrodu i odpoczynku niektórych chrząszczy saproksylicznych, które są chronione dyrektywą siedliskową".

 

Szczególna ochrona ptactwa

 

W kwestii dyrektywy ptasiej to Trybunał zauważył natomiast, że wymaga ona od państw UE podjęcia środków niezbędnych dla ustanowienia powszechnego systemu ochrony dla wszystkich gatunków ptactwa występujących naturalnie w stanie dzikim.

 

Dyrektywa ta zakazuje umyślnego niszczenia lub uszkadzania gniazd i jaj danych gatunków, usuwania ich gniazd, a także umyślnego płoszenia chronionych ptaków. Sędziowie podkreślili, że wykonanie kwestionowanych decyzji prowadzi w nieunikniony sposób do pogorszenia stanu lub zniszczenia obszarów rozrodu lub odpoczynku danych gatunków ptaków.

 

Zgodnie z procedurą po stwierdzeniu uchybienia przez Trybunał Sprawiedliwości państwo, którego to uchybienie dotyczy, powinno jak najszybciej zastosować się do wyroku. Jeżeli Komisja Europejska uzna, że państwo członkowskie nie zastosowało się do wyroku, może wnieść nową skargę i domagać się sankcji finansowych.

 

Groziła kara 100 tys. euro dziennie 

 

Komisja Europejska w lipcu ubiegłego roku skierowała sprawę do unijnego Trybunału Sprawiedliwości. Ze względu na trwającą wycinkę, która obejmowała ponad stuletnie drzewa i związane z tym nieodwracalne szkody, Bruksela zwróciła się też o wydanie przez sędziów tymczasowej decyzji o natychmiastowym nakazie wstrzymania cięć do czasu rozstrzygnięcia sporu.

 

Nakaz ten został wydany, ale resort środowiska całkowicie podporządkował mu się dopiero po kilku miesiącach, pod groźbą kar sięgających 100 tys. euro dziennie.

 

W lutym rzecznik generalny Trybunału uznał, że decyzje polskich władz o wycince naruszają unijne prawo. Ministrem środowiska był już wtedy Henryk Kowalczyk, który prezentował inne stanowisko niż jego poprzednik.

 

Polsat News, PAP