- Wyrok Trybunału to "gorzka lekcja, którą przyszło odebrać ministrowi środowiska (...) Jednocześnie przykro nam, że polski minister (chodzi o b. ministra Jana Szyszko - red.) potraktował Puszczę Białowieską, nasz przyrodniczy Wawel, jak zwykły gospodarczy las i powstrzymała go dopiero interwencja Trybunału" - oświadczyło we wspólnym stanowisku siedem organizacji ekologicznych (ClientEarth Prawnicy dla Ziemi, Fundacja Dzika Polska, Greenpeace Polska, Fundacja Greenmind, OTOP, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, WWF Polska).

 

Nie spodziewali się wyroku tak szybko

 

Ekolodzy dodali, że wtorkowy wyrok to wygrana tych wszystkich, którzy protestowali przeciwko większym limitom cięć.

 

Według Agaty Szafraniuk z organizacji ClientEarth, sprawa puszczy - z punktu widzenia prawnego - była ewidentna od początku, doszło do złamania unijnych przepisów.

 

- Nie spodziewaliśmy się tego wyroku tak szybko. Zarówno KE jak i Trybunał Sprawiedliwości działały w trybie przyspieszonym i wykazały się dużą stanowczością. To oraz zaangażowanie wielu ludzi - z Polski i innych krajów - w batalię przeciwko wycince, pokazuje, jak ważne jest to miejsce nie tylko na mapie Polski, ale i Europy - wskazała.

 

Szafraniuk podkreśliła, że wyrok TSUE dotyczy całej Puszczy Białowieskiej. - Minister środowiska podejmując jakiekolwiek decyzje dotyczące limitów wycinki będzie musiał się upewniać, że jest to zgodne z wyrokiem, który dziś usłyszeliśmy. Uważamy, że jest to bardzo ważny dzień dla Puszczy i jej skutecznej i długofalowej ochrony - dodała.

 

Chcą unieważnienia dokumentów

 

Organizacje ekologiczne zwróciły się do obecnego szefa resortu środowiska Henryka Kowalczyka, by ten unieważnił dokumenty, które pozwoliły na wycinkę. Chodzi m.in. o decyzję byłego dyrektora Lasów Państwowych Konrada Tomaszewskiego, wydaną na początku 2017 roku, która pozwoliła na usuwanie drzew zasiedlonych przez korniki lub stanowiących zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego.

 

- Wierzymy, że minister powróci do działań na rzecz tego, by chronić, a nie wycinać Puszczę Białowieską. Jak to właściwie pokazał wiele lat temu między innymi prezydent Lech Kaczyński. Jego projekt rozszerzenia parku narodowego z 2006 roku wciąż jest dobrym punktem wyjścia do myślenia o przyszłości Puszczy - wskazali ekolodzy.

 

Propozycja prezydenta zakładała podział całej puszczy na różne strefy ochrony. Gwarantowała ona m.in. dostęp mieszkańcom do puszczańskiego drewna i runa leśnego w puszczy.

 

Ekolodzy od lat postulują, by cała Puszcza Białowieska została objęta parkiem narodowym. Białowieski Park Narodowy zajmuje obecnie jedną szóstą polskiej powierzchni Puszczy Białowieskiej.

 

Spór trwał od dwóch lat

 

Wtorkowy wyrok kończy spór ciągnący się od 2016 r., został wydany przez Wielką Izbę Trybunału składającą się z 15 sędziów. Od orzeczenia nie ma odwołania. Trybunał uznał, że Polska nie wypełniła zobowiązań wynikających z dyrektyw siedliskowej i ptasiej. To właśnie zgodnie z dyrektywą siedliskową w 2007 roku Komisja Europejska zatwierdziła wyznaczenie obszaru Natura 2000 Puszcza Białowieska. Stanowi on również "obszar specjalnej ochrony" ptaków wyznaczony zgodnie z dyrektywą ptasią.

 

Wyrok nie wiąże się z żadnymi karami finansowymi, bo Polska wycofała ciężki sprzęt z Puszczy. Gdyby jednak doszło do wznowienia wycinki, wówczas Komisja mogłaby wnioskować o sankcje finansowe.

 

Spór o sposób ochrony puszczy rozgorzał, kiedy pod koniec 2015 roku leśnicy zaproponowali zmianę dotychczasowego planu urządzenia lasu (PUL) dla Nadleśnictwa Białowieża. Ówczesny minister środowiska Jan Szyszko pod koniec marca 2016 roku zaakceptował większy limit cięć dla Nadleśnictwa Białowieża. Aneks zakłada zwiększenie pozyskania drewna do 188 tys. metrów sześciennych w ciągu 10 lat - lata 2012-2021. Stary plan zakładał pozyskanie ponad 63,4 tys. m sześc. drewna w ciągu 10 lat.

 

Leśnicy, jak i ministerstwo tłumaczyli zwiększenie limitu gradacją kornika drukarza, który zaatakował setki tysięcy świerków, co z kolei spowodowało zamieranie cennych dla UE siedlisk przyrodniczych.

 

Aktywiści złożyli skargę do KE

 

Po tej decyzji, w połowie 2016 roku aktywiści Greenpeace wraz z sześcioma innymi organizacjami m.in. ClientEarth złożyli skargę do KE na działania resortu w Puszczy Białowieskiej. Komisja z kolei wszczęła przeciw Polsce procedurę naruszenia prawa europejskiego, chodziło o nieprzestrzeganie dyrektyw ptasiej i siedliskowej.

 

W trakcie rozpraw przez Trybunałem Sprawiedliwości UE dotyczących także kwestii wstrzymania wycinki w Puszczy Białowieskiej, Polska argumentowała, że nasz kraj działał zgodnie z prawem europejskim i krajowym. Przeciwnego zdania była Komisja.

 

W listopadzie ub.r. Trybunał zagroził, że jeśli cięcia będą nadal prowadzone (poza sytuacjami wyjątkowymi i bezwzględnie koniecznymi do zapewnienia bezpieczeństwa publicznego), to możemy spodziewać się nałożenia kar, nawet 100 tys. euro dziennie. Po tej decyzji, ciężki sprzęt został wycofany z puszczy.

 

Głaz dla ministra Szyszki

 

Puszcza Białowieska powinna być parkiem narodowym - twierdzą działacze Greenpeace Polska, którzy ustawili we wtorek przed Ministerstwem Środowiska głaz przestrzegający ewentualnych naśladowców polityki ministra Jana Szyszki.


- Puszcza Białowieska jest wyjątkowa i tak powinna być traktowana. Minister Kowalczyk powinien zdecydowanie odciąć się od swojego poprzednika i wreszcie zadbać o puszczę tak jak na to zasługuje. W swojej szufladzie ma gotowy przepis na to, jak zadbać o puszczę. To zestaw ustaw przygotowanych przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, które czyną całą puszczę Parkiem Narodowym i oferują rozwój całego regionu w oparciu o park narodowy. Tak, aby jego mieszkańcy mieli wreszcie zapewnione godne życie - przekonywała Katarzyna Jagiełło z Greenpeace Polska.

 

PAP, polsatnews.pl