"Przed kilku dniami otrzymałem Pańskie imienne zaproszenie do udziału w oficjalnych uroczystościach 75. rocznicy wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim. Z przykrością informuję, że Pańskiego zaproszenia nie mogę przyjąć" - napisał profesor.


Jak dodał, pisze ">>z przykrością<<, albowiem w innych okolicznościach udział Prezydenta RP w tej uroczystości byłby godnym uczczeniem pamięci żydowskich bohaterów, którzy choć osamotnieni, a jednocześnie świadomi, że ich walka jest częścią wspólnego oporu przeciwko niemieckiej machinie zagłady, podjęli bój z oddziałami generała SS Jürgena Stroopa".


"Ci w istocie uprzywilejowani, którzy uzyskali dostęp do broni, a choćby tylko do koktailu Mołotowa, obojętnie, syjoniści różnych odłamów, harcerze z Haszomer Hacair, bundowcy, socjaliści z Poalej Syjon czy komuniści, podjęli walkę w Warszawie, ale także w innych gettach i obozach zagłady w imię ludzkiej godności i wolnościowej tradycji" - zwrócił uwagę prof. Szlajfer.

 


"Czy zareagował Pan?"


"»Parchy« z różnych obozów politycznych i orientacji (czy zareagował Pan na to poruszające wyobraźnię określenie jednego z czołowych publicystów Pańskiego obozu politycznego?), szli do walki razem i razem ginęli" - podkreślił, nawiązując do wypowiedzi Rafała Ziemkiewicza, który napisał na Twitterze: "przez wiele lat przekonywałem rodaków, że powinniśmy Izrael wspierać. Dziś przez paru głupich względnie chciwych parchów czuję się z tym jak palant".


Według Szlajfera, "propagowane dzisiaj pisanie historii »na nowo« prowadzi m.in. do brutalnej ingerencji w historię żydowskiego oporu i powstania".


Jako przykład podaje "manipulacje" nazwami ulic w ramach dekomunizacji. "Zaślepieni ignoranci i doktrynerzy z Pańskiego obozu, prawdziwi bluźniercy, nie mogą, jak widać, zrozumieć, że antykomuniści – socjalista Edelman i syjonista Mordechaj Anielewicz, mogli ramię w ramię walczyć wspólnie z nielicznymi komunistami przeciwko niemieckim oddziałom" - zauważył Szlajfer.


Jak podkreślił, "nie usłyszałem głosu protestu z Pańskiej strony, który wsparłby apel wszystkich głównych organizacji żydowskich w Polsce w tej sprawie. Milcząc, akceptował Pan ten brutalny akt ingerencji w historię Żydów, Warszawy i Polski. Nie usłyszałem Pańskiego głosu, gdy wojewoda z Pańskiego obozu politycznego odmawiał pod idiotycznym pretekstem włączenia w dniu 19 kwietnia syren dla uczczenia pamięci młodego, zaledwie 24-letniego dowódcy powstania i jego towarzyszy".


"To jakby pisać o Powstaniu Warszawskim nie wspominając AK"


Przypomniał też, że Andrzej Duda podczas ubiegłorocznej wizyty w Centrum Dziedzictwa im. Menachema Begina w Izraelu nie wspomniał "nazwy organizatora i głównej siły powstania - Żydowskiej Organizacji Bojowej".


"To tak jakby pisać o Powstaniu Warszawskim nie wspominając nazwy Armia Krajowa" - wyjaśnił.


Zdaniem prof. Szlajfera, "żydowscy powstańcy z warszawskiego getta zasługują na coś więcej, aniżeli obecność przed ich pomnikiem w dniu 19 kwietnia ludzi reprezentujących rządzący obecnie obóz polityczny".


Na koniec profesor zaznaczył, że list przekazuje na ręce prezydenta, a także "przyjaciół oraz innych zainteresowanych osób i instytucji". "Piszę o kwestiach dotyczących życia publicznego, a te, jak sądzę, powinny być publicznie debatowane" - dodał.


Prof. Henryk Szlajfer to polski ekonomista i politolog pochodzenia żydowskiego, profesor nauk społecznych, nauczyciel akademicki Uniwersytetu Warszawskiego, emerytowany profesor Instytutu Studiów Politycznych PAN.

 

Newsweek, polsatnews.pl