Marka, która przez dziesiątki lat kojarzyła się traktorami, wyjechała poza dotychczasowe pole działania. Ursus produkuje już nawet autobusy, w tym, co najciekawsze, jeden napędzany silnikiem na prąd i na wodór.


- Jest naszym najbardziej innowacyjnym, produktem, który znajduje się już w naszej ofercie - powiedziała Monika Kośko, wiceprezes Ursus SA.  


Takie innowacje - czyli mówiąc prościej wynalazki - mają w przyszłości rozkręcać naszą gospodarkę. Ale na razie trudno się z nimi przebić, bo w Polsce nie ma jeszcze ani jednej stacji, gdzie można by zatankować wodór. Jednak i bez tego gospodarka daje sobie jeszcze jakoś radę.

 

"Dane są oczywiście świetne"


- Te dane, które dzisiaj mamy dotyczące polskiej gospodarki, one są oczywiście świetne - ocenił Jakub Bobrowski, główny ekonomista banku Credit Agricole.


Mamy jeden z najwyższych w Europie, bo ponad 5-procentowy wzrost gospodarczy. Maleje deficyt, więc państwo mniej się zapożycza. Wbrew obawom ceny w sklepach na razie nie wystrzeliły w górę i mamy też rekordowo niskie bezrobocie.

 

To może mieć wpływ na noty, jakie wystawią nam zagraniczne agencje ratingowe oceniające naszą ekonomię. W piątek swój werdykt w tej sprawie wydała jedna z nich: agencja S&P.  Potwierdziła długoterminowy i krótkoterminowy rating Polski w walucie obcej na poziomie "BBB+/A-2". Perspektywę ratingów podniesiono do pozytywnej ze stabilnej.

 

"Nie oznacza to, że polska gospodarka jest w idealnym stanie"

 

Spośród trzech największych agencji ratingowych wiarygodność kredytową Polski najwyżej ocenia Moody's - na poziomie "A2". Rating Polski wg Fitch to "A-" (jeden poziom niżej niż Moody's). Perspektywy obu ocen są stabilne.

 

Rating S&P na poziomie "BBB+" to dwa poziomy w dół względem Moody's.


- Agencje mówią, na dzień dzisiejszy nie ma powodu do obaw, co nie oznacza, że polska gospodarka jest w idealnym stanie - zauważył  Witold Orłowski, główny ekonomista firmy doradczej PWC.

 

Zaczyna brakować rąk do pracy


Coraz bardziej zaczyna doskwierać brak rąk do pracy. To m.in. z tego powodu prywatne firmy cały czas wstrzymują się u nas z inwestycjami. Wielkie publiczne inwestycje finansowane z unijnych funduszy ruszyły - jesteśmy wskazywani jako drugi po Czechach najbardziej atrakcyjny kraj do lokowania pieniędzy przez zagranicznych inwestorów - ale jeśli nasi przedsiębiorcy nie zaczną wydawać pieniędzy na rozbudowę firm, to wzrost może zwolnić.


- Niskie inwestycje oznaczają, że nam prędzej czy później wzrost spowolni. Firmy nie będą w stanie nadążyć za popytem - podkreślał Orłowski. 

 

Dobry stan finansów może gwałtownie się pogorszyć

 

Jest też ryzyko, że dobry stan naszych finansów może gwałtownie się pogorszyć jeśli w gospodarce naszych zagranicznych  partnerów handlowych coś zacznie zgrzytać.


- To jest okres - moim zdaniem - zbyt krótki, żeby w pełni ocenić efekty polityki gospodarczej rządu. Wiele z tych efektów będzie się ujawniać w pełni nawet za kilka lat - powiedział Bobrowski.
 

Nie tylko politycy, ale też agencje ratingowe zwykle nie patrzą aż tak daleko w przyszłość.

 

"Wydarzenia", Polsat News, PAP