Nie żyje sprawca "jednego z najstraszniejszych" zabójstw na Wyspach. Polak wymordował rodzinę

Świat
Nie żyje sprawca "jednego z najstraszniejszych" zabójstw na Wyspach. Polak wymordował rodzinę
internet/Jersey Evening Post

Damian R. zabił w kwadrans sześć osób: troje dorosłych i troje małych dzieci. Bliskich mordował we własnym domu, gdy przyszli na grilla. Dowiedział się, że jego żona miała romans i wpadł w szał. Do zabójstwa doszło we wrześniu 2011 roku. Brytyjskie media poinformowały, że Polak skazany rok później na 30 lat więzienia został znaleziony martwy. W celi spędził sześć lat. Trwa śledztwo.

Władze więzienne nie podały przyczyny zgonu 37-letniego budowlańca z Polski i wszczęły postępowanie wyjaśniające w sprawie śmierci osadzonego. Postępowanie takie prowadzone jest w Wielkiej Brytanii w sprawie każdego zgonu na terenie zakładu karnego. 

Miejscowa policja potwierdziła z kolei jedynie, że zmarł on "tuż przed godziną  19:30".

 

Wyrok w dwie godziny 

 

Polak odbywał karę 30 lat pozbawienia wolności w więzieniu Full Sutton w hrabstwie East Yorkshire w Wielkiej Brytanii. Więzienie to jest przeznaczone dla przestępców z kategorią A lub B. W czterostopniowej skali brytyjskiego więziennictwa dla więźniów płci męskiej są to dwie najbardziej niebezpieczne kategorie. W Full Sutton przebywa stale około 600 takich osadzonych, których brytyjskie media określają jako "najbardziej niebezpiecznych przestępców na Wyspach".

 

Proces Polaka odbył się w 2012 roku w Królewskim Sądzie na Wyspie Jersey. Mężczyzna został uznany winnym sześciu zabójstw, rozprawa trwała zaledwie dwie godziny, a sędzia Michael Brit uzasadniając wyrok 30 lat więzienia powiedział, że "groza i brutalność tych zabójstw są trudne do uwierzenia".

 

Mimo to sąd znalazł okoliczności łagodzące, a wśród nich "załamanie" oraz "depresję". Uznano także, że w czasie popełniania morderstw oskarżony nie miał nad sobą pełnej kontroli.

 

Wcześniej uchodził za "ciężko pracującego i kochającego ojca". Psychiatrom powiedział w trakcie obserwacji, że "nie pamięta zajścia" i "nie przypomina sobie jak mordował własne dzieci".

 

Mord jak z horroru na spokojnej wyspie Jersey

 

Zmarli byli uczestnikami grilla zorganizowanego 14 września 2011 r. w domu 30-letniego Damiana R. przy Victoria Crescent w St. Helier, stolicy okręgu na wyspie Jersey w archipelagu Wysp Normandzkich. Niedługo wcześniej mężczyzna dowiedział się, że jego żona miała mieć dwumiesięczny romans. Sprawca zaatakował około godziny 16:00, z zemsty.

 

Najpierw zamordował przy pomocy dwóch kuchennych noży 30-letnią żonę Izabelę, a potem pozbawił życia ich dwoje dzieci: niespełna dwuletniego Kacpra i pięcioletnią Kingę. Dzieci chwilę wcześniej były zajęte malowaniem obrazka.

 

Potem zabił teścia, 56-letniego Marka G. i jego 34-letnią partnerkę Martę D. Od noża zginęła także ich pięcioletnia córka Marta.


Seryjne morderstwo wywołało szok na wyspie uznawanej za względnie bezpieczną dla mieszkańców. Poprzednie zabójstwo miało tam miejsce siedem lat wcześniej.

 

We wtorek o śmierci  Polaka napisał na pierwszej stronie lokalny Jersey Evening Post. Według gazety Damian R. zmarł 31 marca o godzinie 19:28. Zdążył odsiedzieć sześć lat.

 

 

 

polsatnews.pl, metro.co.uk, "Jersey Evening Post", "The Guardian", express.co.uk

hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze