Według inspektorów nadzoru budowlanego, konstrukcja nie była prawidłowo ustawiona na betonowym cokole, co doprowadziło do zbutwienia elementów drewnianych w pod wpływem warunków atmosferycznych. Konstrukcja straciła nośność i się przewróciła.

 

"Nie miał stosownych pozwoleń"

 

Jak wyjaśnił Kęsek, konstrukcja została zaliczona do budowli, na które wymagane jest pozwolenie budowlane, podobnie jak na wszystkie inne reklamy stale związane z gruntem.

 

- Ten obiekt nie miał stosownych pozwoleń na wzniesienie. Ustalamy inwestora, bo na razie nikt nie chce się przyznać do budowy tego obiektu. Konstrukcja stała na dwóch działkach różnych właścicieli. Przesłuchaliśmy właścicieli gruntów, ale nikt nie przyznaje się do inwestycji. W naszych rejestrach dotyczących tych konkretnych działek nie było wydanych pozwoleń na wniesienie tego typu obiektu, w związku z tym prowadzimy czynności zmierzające do ustalenia, kto i kiedy wniósł ten obiekt - wyjaśnił Kęsek.

 

"Nie wykluczamy zmiany kwalifikacji zdarzenia"

 

Zakopiańska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie wypadku w Białce Tatrzańskiej, które jest prowadzone pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci i ciężkiego uszkodzenia ciała dziecka.

 

- Na razie wypadek nie jest traktowany jako katastrofa budowlana, ale nie wykluczamy zmiany kwalifikacji zdarzenia. Będziemy badali wszystkie okoliczności, łącznie ze stanem tego obiektu i czy był postawiony zgodnie ze sztuką budowlaną. Ustalenie inwestora będzie również przedmiotem tego postępowania - powiedziała szefowa zakopiańskiej prokuratury Barbara Bogdanowicz.

 

Chłopiec, który został ciężko ranny w wypadku, przebywa w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu. Jego stan jest bardzo ciężki.

 

Drewniana masywna konstrukcja stanowiąca bramę wejściową do znanego kompleksu turystycznego w Białce Tatrzańskiej runęła w poniedziałek przygniatając dwie osoby.

 

PAP