Prezydent Gdańska kontra działacz Młodzieży Wszechpolskiej. Sąd wyznaczył mediatora

Polska
Prezydent Gdańska kontra działacz Młodzieży Wszechpolskiej. Sąd wyznaczył mediatora
PAP/Adam Warżawa

Przed Sądem Rejonowym w Gdańsku odbyło się w piątek posiedzenie pojednawcze między działaczem Młodzieży Wszechpolskiej Aleksandrem Jankowskim, który w prywatnym akcie oskarżenia zarzucił prezydentowi Gdańska Pawłowi Adamowiczowi, że go poniżył oraz naruszył nietykalność cielesną. Adamowicz, według relacji Jankowskiego, miał nazwać go faszystą i popchnąć go "z dużą siłą".

Posiedzenie miało charakter niejawny. Jeśli wyznaczony przez sąd mediator nie skłoni obu stron do kompromisu, to proces się rozpocznie. Następna rozprawa została wyznaczona na 25 kwietnia.

 

"Zaczął nawoływać publiczność do okrzyku »faszyści«"

 

Sprawa dotyczy wydarzenia, do którego doszło 7 listopada 2017 r. w Ratuszu Głównego Miasta w Gdańsku podczas wystąpienia Adama Michnika pt. "Dwie Niepodległości - 1918/1989 - wyzwania i bilans" w ramach Gdańskich Debat Obywatelskich, które są częścią rozpoczętych w ubiegłym tygodniu gdańskich i pomorskich obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę.

 

Tuż po rozpoczęciu wykładu kilkuosobowa grupa działaczy MW chciała wręczyć Michnikowi w ramach happeningu wiaderko z substancją imitującą smołę. Według relacji członków MW, Michnik kurtuazyjnie podziękował za przedmiot.

 

- I wszystko by się skończyło spokojnie, gdyby nie postawa Pawła Adamowicza, który w momencie wręczania prezentu, zaczął nawoływać publiczność do okrzyku "faszyści". Potem wkroczył do akcji, popchnął kolegę i szarpał koleżanki. I ponownie użył epitetu "faszyści" - powiedział dziennikarzom przed rozpoczęciem posiedzenia sądu, prezes Okręgu Pomorskiego MW, Michał Białek.

 

"Skandaliczne" zachowanie prezydenta Adamowicza

 

W jego ocenie, zachowanie Adamowicza było "skandaliczne".

 

- Prezydent miasta Gdańska nie ma prawa zachowywać się jak podrzędny chuligan spod budki z piwem. Wykazał się agresją słowną i pozawerbalną. I co najgorsze, to jego zachowanie skutkowało tym, że reszta sali zachowała się również agresywnie i doszło do aktów przemocy fizycznej, sam też byłem popychany - dodał Białek.

 

Autorem prywatnego aktu oskarżenia jest 24-letni sekretarz koła Młodzieży Wszechpolskiej w Gdańsku, Aleksander Jankowski.

 

Działacz MW oskarżył Adamowicza o to, że "stosując siłę fizyczną" uderzył go rękę w pierś "powodując silną utratę równowagi oraz o bezpośrednie utożsamienie mojej osoby z faszyzmem". - A więc o takie zachowanie, które spowodowały znaczące naruszenie nietykalności cielesnej, poniżenie mojej osoby w opinii publicznej, oraz naraziły mnie na utratę zaufania potrzebnego do aktywnego udziału w miejskiej przestrzeni publicznej - podkreślił.

 

"Aktywiści nacjonalistycznej organizacji próbują z siebie czynić ofiary"

 

Adamowicz w wypowiedzi dla mediów zaprzeczył, że użył siły wobec działacza MW. Nie wykluczył natomiast, że mógł wraz z publicznością na sali krzyczeć "won" i "faszyści".

 

- Nasza reakcja była emocjonalna, naturalna w tej sytuacji. Byliśmy zszokowani, że na spotkanie przychodzi ktoś nie po to, żeby posłuchać, ale żeby przeszkadzać zebranym i nie zachowuje się zgodnie z europejskimi standardami kultury i zachowuje się w sposób chamski i barbarzyński i szuka jeszcze ochrony przed tym w wymiarze sprawiedliwości - wyjaśnił.

 

- W Polsce mnożą się od kilkunastu lat przypadki wtargnięcia osób, które swoim agresywnym zachowaniem przeszkadzają wykładom i debatom. Jestem zaprzyjaźniony z Adamem Michnikiem, znam go 40 lat i mając w pamięci wszystkie te obrzydliwe zachowania nacjonalistycznie zorientowanej, zagubionej, młodzieży, w naturalny sposób stanąłem w obronie Adama Michnika jako gospodarz tego spotkania odgradzając go swoim ciałem od tej grupy młodzieży - powiedział prezydent Gdańska.

 

W ocenie Adamowicza, stroną agresywną podczas spotkania z Michnikiem była Młodzież Wszechpolska. - Dzisiaj aktywiści nacjonalistycznej organizacji próbują z siebie czynić ofiary - na tego typu zachowanie nie ma zgody - podkreślił.

 

"Myśmy tylko reagowali"

 

Jankowski w ramach ugody żąda od Adamowicza przeprosin w portalach miejskich i lokalnych gazetach oraz wpłaty 10 tys. zł na fundację promującą wartości patriotyczne i narodowe.

 

Działacz MW powiedział dziennikarzom, że jest skory do zawarcia kompromisu z prezydentem Gdańska. - Nie mam jednak zamiaru rezygnować z przeprosin. W swoim życiu jako gdańszczanin nigdy nie czułem się tak źle, jak w tamtym dniu, kiedy prezydent Gdańska, który wydał mój dowód osobisty w taki sposób traktuje obywatela miasta, który ma prawo do wolności słowa i wypowiedzi - zastrzegł.

 

- Jeżeli Aleksander Jankowski przeprosi Adama Michnika i 200 osób, które były na tym spotkaniu, to ja również go przeproszę. To Aleksander Jankowski naruszył mir domowy i europejskie zasady relacji międzyludzkich, a myśmy tylko reagowali na jego zachowanie - powiedział dziennikarzom Adamowicz.

 

PAP

mr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze