Trzy miesiące aresztu dla podejrzanej o pomocnictwo w zabójstwie swojego dziecka

Polska
Trzy miesiące aresztu dla podejrzanej o pomocnictwo w zabójstwie swojego dziecka
Polsat News/zdj.ilustracyjne

Na trzy miesiące Sąd Rejonowy w Lublinie aresztował w czwartek Karinę B., matkę półrocznego Maksymiliana, podejrzaną m.in. o pomocnictwo w zabójstwie chłopca. Zarzut zabójstwa usłyszał znajomy rodziców dziecka.

40-letniemu Grzegorzowi B., podejrzanemu o zabójstwo Maksymiliana, postawiono także zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad siostrą chłopczyka Leną. Niewykluczone, że zarzuty wobec niego zostaną wkrótce rozszerzone.

 

Zarzut pomocnictwa

 

Natomiast Karina B. usłyszała w środę cztery zarzuty. Jeden z nich dotyczy pomocnictwa Grzegorzowi B. w zabójstwie Maksymiliana. Kolejne dwa - pomocnictwa, także Grzegorzowi B., w znęcaniu się nad Maksymilianem i jego siostrą.

 

Czwarty zarzut postawiony kobiecie to znęcanie się nad córką Leną. Matka miała zwracać się do niej słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe, szarpać, a także zaniedbywać jej higienę. Ponadto mimo złego stanu zdrowia córki Karina B. nie zaprowadziła jej do lekarza, co - zdaniem śledczych - spowodowało u dziewczynki ciężkie zapalenie oskrzeli.

 

O aresztowanie kobiety wnioskowała w środę, po przesłuchaniu jej jako podejrzanej, Prokuratura Okręgowa w Lublinie, która prowadzi śledztwo w tej sprawie.

 

Postanowienie sądu dotyczące aresztu nie jest prawomocne

 

Prok. Piotr Sitarski z lubelskiej prokuratury okręgowejpowiedział, że zgromadzony dotychczas materiał dowodowy pozwoli w najbliższym czasie rozszerzyć stawiane Grzegorzowi B. zarzuty. Prokuratura czeka także jeszcze na opinię zespołu biegłych, którzy przeprowadzili obserwację podejrzanego w warunkach szpitalnych. Również matka dziecka zostanie przebadana przez biegłych.

 

Postanowienie sądu dotyczące aresztu nie jest prawomocne, co oznacza, że strony mogą złożyć zażalenie, ale jest wykonalne, czyli - podejrzana od razu trafia do aresztu. Postanowienie zapadło na posiedzeniu niejawnym, trwającym kilka godzin - rozpoczęło się o godz. 9, a postanowienie ogłoszono po godz. 14.

 

Chłopczyk trafił do szpitala w stanie krytycznym

 

Sprawa dotyczy zabójstwa 6-miesięcznego Maksymiliana, do którego doszło w lipcu 2017 r. Zarzut zabójstwa chłopca oraz znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad jego wówczas ponad 2-letnią siostrą Leną postawiono znajomemu rodziców dzieci i byłemu pracodawcy ich ojca - Grzegorzowi B. Zarzuty te postawiła jeszcze Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie, która po śmierci chłopca wszczęła śledztwo w tej sprawie.

 

Później sprawa trafiła do prokuratury w Lublinie, a wobec dwóch rzeszowskich prokuratorów, którzy badali przed śmiercią chłopca sprawę znęcania się nad półrocznym Maksymilianem i jego siostrą zostały wszczęte przez zastępcę rzecznika dyscyplinarnego w Rzeszowie postępowania wyjaśniające.

 

Chodzi o dochodzenia, jakie prokuratorzy z Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów prowadzili w sprawie znęcania się nad półrocznym Maksymilianem i jego siostrą Leną - gdy miała 1,5 roku (obecnie ma prawie trzy), oraz uszkodzenia ciała dziewczynki - złamania obu nóżek. Dochodzenia zostały umorzone. W lipcu 2017 r. chłopczyk trafił do szpitala w stanie krytycznym, zmarł.

 

Rodzina miała założoną niebieską kartę

 

Karetkę do chłopczyka wezwała w ostatni piątek lipca jego matka, gdy zauważyła, że dziecko nie daje oznak życia. Dzięki akcji reanimacyjnej podjętej jeszcze na miejscu i później kontynuowanej w szpitalu udało się przywrócić czynności życiowe chłopca. Jednak jego stan lekarze określali jako krytyczny. Chłopczyk miał liczne obrażenia ciała, w tym dwa pęknięcia czaszki, krwiak wewnątrz mózgu, połamane żebra. Dzień później dziecko zmarło.

 

Razem z nim do szpitala trafiła także jego siostra, u której funkcjonariusze policji również zauważyli obrażenia, jednak nie zagrażały one życiu.

 

W związku ze sprawą, jeszcze pierwszego dnia, gdy dzieci trafiły do szpitala, zostali zatrzymani rodzice chłopca: 23-letnia matka i 26-letni ojciec, a dzień później - Grzegorz B. Rodzice dzieci nie mieszkali razem, mąż wyprowadził się z domu kilka tygodni wcześniej. Rodzina miała założoną niebieską kartę.

 

Mężczyzna przyznał się do wielokrotnego znęcania się ze szczególnym okrucieństwem

 

Matka została przesłuchana i złożyła wyjaśnienia. Usłyszała też wtedy zarzut zabójstwa dziecka. Później pojawiły się nowe dowody; ponieważ sytuacja uległa zmianie, kobieta była świadkiem w sprawie, podobnie jak ojciec dzieci. Natomiast zarzut zabójstwa chłopczyka i znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad jego siostrą usłyszał Grzegorz B.

 

Mężczyzna przesłuchiwany wówczas w prokuraturze przyznał się do tego, że mógł spowodować śmierć chłopczyka, ale utrzymywał, że obrażenia, jakich dziecko doznało, były przypadkowe. Sekcja zwłok wykluczyła jednak, by obrażenia chłopca spowodowane były nieszczęśliwym wypadkiem.

 

Mężczyzna w prokuraturze przyznał się też do wielokrotnego znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad dziewczynką. Mówił, że z niezrozumiałych dla siebie powodów nienawidzi tego dziecka, że sprawiało mu przyjemność zadawanie jej bólu oraz to, że dziecko się go boi. Miał ją podduszać, szarpać, ale tak, aby zostawiać jak najmniej śladów na ciele dziecka.

 

W czasie posiedzenia sądu w sprawie aresztu Grzegorz B. zmienił zdanie - nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień.

 

PAP

nro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze