Związkowcy ws. kupna Lotosu przez Orlen: decyzje są podejmowane w zupełnym oderwaniu od ludzi

Biznes
Związkowcy ws. kupna Lotosu przez Orlen: decyzje są podejmowane w zupełnym oderwaniu od ludzi
Wikimedia.org/Pece

Związek Zawodowy Inżynierów i Techników Grupy Lotos kwestionuje pomysł przejęcia firmy przez Orlen. Związkowcy zwracają uwagę, że Skarb Państwa ma w PKN Orlen jedynie 27,52 proc. akcji. "Skutkiem może być jedynie przejęcie przez obcy kapitał całego sektora!" - alarmują związkowcy po podpisaniu przez PKN Orlen i Skarb Państwa listu intencyjnego w sprawie przejęcia kontroli nad Grupą Lotos.

Związkowcy z ZZIiT Grupy Lotos argumentują, że nie ma żadnych pozytywów przejęcia, gdyż nie będzie zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego państwa. Wskazują, że obecny udział Skarbu Państwa w kapitale PKN ORLEN to 27,52 proc., a z udziałem spółek PERN i PZU to 36,12 proc. "Skutkiem może być jedynie przejęcie przez obcy kapitał całego sektora!" - alarmują związkowcy.

 

O podpisaniu listu intencyjnego w sprawie przejęcia kontroli kapitałowej przez PKN Orlen nad Grupą Lotos w drodze nabycia bezpośrednio lub pośrednio minimum 53 proc. akcji Lotosu PKN Orlen poinformował w komunikacie we wtorek.

 

Lotos to spółka strategiczna, Skarb Państwa ma zakaz sprzedaży akcji

 

Minister energii Krzysztof Tchórzewski wskazał, że dla sfinalizowania transakcji potrzebne będą jeszcze m.in. zmiany ustawowe, ponieważ Lotos zalicza się do spółek strategicznych, a zgodnie z obowiązującym prawem Skarb Państwa ma zakaz sprzedaży ich akcji. Tymczasem zgodnie z podpisanym listem intencyjnym, PKN Orlen miałby kupić akcje Lotosu również od Skarbu Państwa.

 

Zdaniem związkowców, wypowiedź ministerstwa energii wskazuje, że list intencyjny narusza obowiązujące prawo.

 

Związkowcy przypominają, że firma jest w bardzo ważnym okresie realizacji miliardowej inwestycji, jaką jest projekt EFRA. "Spółka posiadała też plany związane z realizacją kolejnych projektów rozwojowych m.in. z możliwością wykorzystania środków z Europejskiego Funduszu na rzecz Inwestycji Strategicznych, tzw. Planu Junckera i obecnie w naszej ocenie jest to niszczone. Kilkanaście miesięcy funkcjonowania obecnego Zarządu Grupy LOTOS odbieramy jako okres zaniechań w podejmowaniu koniecznych decyzji" - przekonują związkowcy w swoim stanowisku.

 

"Opóźnianie decyzji związanych z programami rozwojowymi firmy"

 

"Niezmiennie gwarantem dla utrzymania warunków i źródeł finansowania projektów oraz warunkiem podstawowym dla komfortu każdego pracownika włączonego w ich obecną bądź przyszłą realizację jest stabilność i kompetencja kadry, która systematycznie jest zastępowana innymi osobami bez dostatecznego doświadczenia. Ze zwielokrotnionym podobnym procesem należy liczyć się przy przejęciu firmy przez ORLEN" - przekonują.

 

Zdaniem ZZIiT Grupy Lotos "wielokrotne dotychczasowe próby przejęcia LOTOS-u przez ORLEN nigdy nie wiązały się z przedstawieniem planów rozwojowych oraz efektów synergii i skutków takich decyzji, ale za to częste były działania mające na celu opóźnianie decyzji formalnych związanych z wcześniejszymi programami rozwojowymi naszej firmy w latach 1997-1999 oraz 2006-2011".

 

"Wyborcze zapewnienia były wyłącznie iluzją"

 

"Pragniemy także podkreślić, że zupełnie niezrozumiałym dla strony społecznej jest fakt, iż kluczowe decyzje dotyczące przyszłości firmy, są podejmowane bez jakiegokolwiek informacji kierowanej w stronę pracowników, co nigdy wcześniej nie miało miejsca. Oznacza to, że najbardziej istotne, decydujące o roli i miejscu Grupy LOTOS S.A. w gospodarce rynkowej i społecznej decyzje są podejmowane w zupełnym oderwaniu od struktury pracowniczej, ludzi, którzy de facto budują rafinerię, i którzy z wielkim zaangażowaniem wypracowują zysk zakładu" - podkreślili związkowcy. 

 

Dodali również, że "wydaje się to dowodzić kompletnej ignorancji zarówno Zarządu, jak i struktur rządowych istocie naszej firmy, a więc ludziom, którzy stanowią największą wartość LOTOSu".

 

"Jako strona społeczna nie wyrażamy i nie wyrazimy zgody na takie traktowanie, które stoi w oczywistej sprzeczności z programem rządu, wielokrotnie podkreślanym w trakcie kampanii wyborczej i wybrzmiewającym w słowach, że „to ludzie są najważniejsi”. Otóż z całą mocą, ale przede wszystkim z ogromnym ubolewaniem musimy stwierdzić, że wyborcze zapewnienia były wyłącznie iluzją." - czytamy w oświadczeniu.  

UOKiK o liście intencyjnym dowiedział się z mediów

 

- W kwestii fuzji Orlenu i Lotosu, z uwagi na obroty obu firm, powinna wypowiedzieć się Komisja Europejska - powiedział prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Marek Niechciał.

 

Komisja, jak dodał, może zdecydować o przekazaniu sprawy tej fuzji do polskiego UOKiK, ale leży to wyłącznie w jej gestii.
 

Rzecznik UOKiK Małgorzata Cieloch dodała, że o podpisaniu listu intencyjnego pomiędzy Lotosem i Orlenem Urząd wie na razie z mediów, a wniosek o koncentrację nie wpłynął do UOKiK.

 

Na tę kwestię uwagę zwrócił również Robert Gwiazdowski, ekspert w dziedzinie podatków w Centrum im. Adama Smitha i wykładowca Uczelni Łazarskiego.

 

"Fajnie że Orlen wyznacza nowe standardy - inni się ucieszą :) O tym że komunikat wyszedł w trakcie sesji giełdowej to już nawet nie wspomnę: - zauważył ekspert.  

W biurze komunikacji Grupy Lotos w Gdańsku poinformowano we wtorek, że "spółka nie komentuje sprawy".

 

"Paliwa zdrożeją, a to spowoduje podwyżki cen innych towarów" 

 

Zdaniem prof. Henryka Ćwiklińskiego, kierownika katedry polityki gospodarczej Uniwersytetu Gdańskiego, po połączeniu Orlenu i Lotosu powstanie monopol. - Możemy się spodziewać, że paliwa zdrożeją, a to spowoduje podwyżki cen innych towarów i usług - stwierdził prof. Ćwikliński.

 

- Wszyscy na tym stracimy, bezpośrednio i pośrednio - podkreślił naukowiec dodając, że jest przeciwny łączeniu Orlenu i Lotosu. Ocenił, że "możemy spodziewać się wzrostu cen paliw w całym kraju, co przełoży się na zjawiska o charakterze inflacyjnym”.

 

- Poziom cen paliw odbija się na cenach wszystkiego, co się rozwozi - dodał. Zaznaczył, że "województwo pomorskie straci udziały w CIT (podatek - red.), a  miasto Gdańsk straci udziały w PIT, bo pracownicy formalnie będą zatrudnieni w Płocku".

 

Prezydent Gdańska i marszałek województwa będą protestować

 

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zapowiedział, że wraz z marszałkiem województwa pomorskiego Mieczysławem Strukiem skierują list protestacyjny do premiera ws. zapowiedzianego połączenia Orlenu i Lotosu.

 

"Nie możemy pozwolić, żeby największa pomorska firma została sprowadzona do roli zakładu produkcyjnego i podwykonawcy, by decyzje ważne dla naszego regionu zapadały poza Pomorzem" - napisał prezydent Gdańska.

 

 

"Podejmowane przez PiS działania pokazują stosunek tej partii do Pomorza" - napisał z kolei marszałek województwa.

 

Według stanowiska pomorskiej PO przyjętego w poniedziałek w Gdańsku, "ewentualna fuzja będzie miała negatywne konsekwencje nie tylko dla konkurencyjnego rynku, co może skutkować wzrostem cen paliw, ale również dla lokalnych społeczności, w tym mieszkańców Pomorza". Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej wiceprzewodniczący pomorskiej PO, poseł Tadeusz Aziewicz podkreślił, że Grupa Lotos jest jednym z dwóch, obok Grupy Energa, "fundamentów kapitałowych" pomorskiej gospodarki.

 

Skarb Państwa ma w Grupie Lotos 53,19 proc. akcji

 

Lotos jest koncernem naftowym zajmującym się wydobyciem i przerobem ropy oraz sprzedażą hurtową i detaliczną produktów naftowych.

 

Pod koniec września 2017 roku w sieci Lotos działało 485 stacji. Skarb Państwa ma w Grupie Lotos 53,19 proc. akcji. Nie ma innych akcjonariuszy, którzy posiadaliby powyżej 5 proc. akcji gdańskiej spółki.

 

PAP, polsatnews.pl

grz/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze