W tekście rezolucji złożonej w imieniu europarlamentarnej Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych, eurodeputowani  "z zadowoleniem" przyjmują "decyzję Komisji z dnia 20 grudnia 2017 r. o zastosowaniu art. 7 ust. 1 TUE w związku z sytuacją w Polsce" i "popierają apel Komisji do polskich władz o rozwiązanie tych problemów". Wzywają również unijnych ministrów "do podjęcia szybkich działań zgodnie z przepisami art. 7 ust. 1 TUE".
 
Europosłowie tłumaczą, że zdecydowali się przyjąć kolejną rezolucję mając na uwadze, że już w swojej ostatniej rezolucji z dnia 15 listopada 2017 r. w sprawie sytuacji w zakresie praworządności i demokracji w Polsce, "stwierdza się, iż obecna sytuacja w Polsce niesie wyraźne ryzyko poważnego naruszenia wartości, o których mowa w art. 2 TUE". 
 
Ta rezolucja, którą popierają europosłowie największych frakcji (Chadecy, Socjaliści i Liberałowie) ma największe szanse na przyjęcie jako oficjalny głos Parlamentu Europejskiego w czasie głosowania w czwartek, 1 marca.
 

 

Ubolewania konserwatystów i PiS nad działaniami KE wobec Polski

 

Swoje propozycje rezolucji złożyli również eurodeputowani z Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w skład której wchodzi PiS. W tekście dokumentu, który w imieniu grupy złożył Ryszard Legutko, europosłowie "ubolewają nad uruchomieniem przez Komisję art. 7; i  zwracają uwagę na fakt, że "Komisja w swoim dialogu z Polską odniosła się do trwającego procesu legislacyjnego, stając się tym samym uczestnikiem wewnętrznej debaty politycznej, co nie ułatwia bezstronnego rozstrzygnięcia sporu".

 

Eurodeputowani "ubolewają również nad tym, że Komisja, zgłaszając swoje zastrzeżenia, często stosuje podwójne standardy, bowiem potępia polski rząd za wprowadzanie rozwiązań stosowanych również w innych państwach członkowskich, takich jak różny wiek emerytalny dla mężczyzn i kobiet".

 

Europosłowie  podkreślają wreszcie, że "na tym etapie procedury Parlament Europejski nie ma do odegrania żadnej roli, ponieważ zgodnie z art. 7 ust. 1 "przed dokonaniem takiego stwierdzenia (że istnieje wyraźne ryzyko poważnego naruszenia wartości, o których mowa w art. 2 - red.) Rada wysłuchuje dane państwo członkowskie i, stanowiąc zgodnie z tą samą procedurą, może skierować do niego zalecenia" i zaznaczają, że "przed podjęciem jakichkolwiek dalszych kroków Parlament powinien umożliwić przeprowadzenie tej procedury".

 

Dokument ten ma niewielkie szanse na przyjęcie. Już w samej grupie EKR (73 europosłów) zdarzało się, że w czasie głosowania poprzednich rezolucji na temat Polski nie było dyscypliny partyjnej i jej zagraniczni członkowie nie głosowali tak samo w obronie rządu w Warszawie.

 

 

Eurosceptycy: działania KE wobec Polski są bezpodstawne
 
Pod głosowanie swój projekt rezolucji zgłosili także eurosceptycy z frakcji Europa Narodów i Wolności (40 członków). Choć w skład tej grupy wchodzi tylko 2 europosłow z Polski: Michał Marusik i Stanisław Żółtek z Kongresu Nowej Prawicy, to ten dokument najdobitniej broni rządu w Warszawie.
 
Europosłowie ENW w swoim dokumencie zauważają, że "nie nastąpiło żadne naruszenie praworządności ze strony Rzeczpospolitej Polskiej". Przypominają, że "rząd Rzeczpospolitej Polskiej został wybrany zdecydowaną większością głosów i nadal cieszy się coraz większym poparciem społeczeństwa" i uważają, że "wszelkie próby ingerencji w wewnętrzne sprawy państw członkowskich są bezpodstawne, a działania Komisji wymierzone w partię rządzącą w Rzeczpospolitej Polskiej są nieuzasadnione i motywowane politycznie".
 
To nie pierwszy raz, gdy eurosceptycy przygotowują swój projekt rezolucji na głosowanie poświęcone sytuacji w Polsce, ale ich dokumenty, choć są ważnym głosem w dyskusji,  zawsze otrzymują niewielkie poparcie - wyjaśnia korespondentka Polsat News w Brukseli Dorota Bawołek. 
 
 
Portrety europosłów PO na szubienicach
 
Ostatnia krytyczna wobec Polski rezolucja PE, przyjęta 15 listopada, spotkała się z falą negatywnych reakcji w Polsce.
 
Po tym, gdy za jej przyjęciem opowiedziało się również 6 eurodeputowanych PO, ich portrety zawisły na szubienicach w Katowicach. Taki charakter manifestacji został następnie potępiony przez władze europarlamentu.
 
Przed czwartkowym głosowaniem wielu europosłów i obserwatorów jest ciekawych, jak tym razem, po ostatnich szykanach, zagłosują eurodeputowani reprezentujący polską opozycję w Brukseli.
 
Polsat News, polsatnews.pl