Właściciel kantoru strzelał do bandytów, którzy go okradli. Policja bada zasadność użycia broni

Polska

Policja sprawdzi, czy obrabowany z gotówki właściciel kantoru w Piszu (warmińsko-mazurskie) miał prawo strzelać do uciekających bandytów. Pan Mieczysław oddał kilka strzałów w kierunku samochodu, którym odjechali. Jedna z kul trafiła w tylną szybę auta. Sprawcy napaści wciąż pozostają na wolności.

Do napadu, który zarejestrowała kamera monitoringu, doszło w piątek ok. godz. 17. Właściciel kantoru został zaskoczony tuż po tym, gdy zamknął swój lokal. Szedł  do samochodu, gdy podbiegł do niego napastnik i zaczął wyrywać mu plecak z pieniędzmi. Ostatecznie pan Mirosław go stracił.

 

Podczas szamotaniny na chodnik wypadła broń pana Mieczysława. Obaj mężczyźni próbowali po nią sięgnąć. Szybszy był właściciel kantoru. Zanim ją odbezpieczył i wycelował, złodziej wsiadł do ciemnego volkswagena passata, w którym czekali jego wspólnicy i odjechał.

 

 

Później pan Mieczysław opowiadał, że oddał w kierunku auta kilka strzałów, trafiając w tylną szybę.

 

Porzuconego passata policja odnalazła na jednym z osiedli. Napastników szuka do dziś.

 

"Standardowa procedura"

 

Funkcjonariusze wszczęli postępowanie w sprawie zasadności użycia broni palnej przez właściciela kantoru. Jak podkreśliła Anna Szypczyńska z Komendy Powiatowej Policji w Piszu, "to standardowa procedura".

 

Wiadomo, że mężczyzna miał pozwolenie na broń. Jednak prawo pozwala na jej użycie tylko by, zmusić napastnika do odstąpienia od kontynuowania zamachu. Podczas napadu w Piszu strzały padły, gdy przestępcy już odjeżdżali.

 

Policjanci będą musieli również sprawdzić, czy wystrzelone kule nie zagrażały przechodniom lub kierowcom.

 

"Strzelałem do samochodu, nie do ludzi"

 

Pan Mieczysław wynajął już adwokata. - Strzelałem do samochodu, nie do ludzi - dodał.

 

Na razie wątkiem użycia przez niego broni ma się zająć tylko policja. Śledztwo ws. napaści na właściciela kantoru niedawno przejęła Prokuratura Okręgowa w Olsztynie.

 

- Akta sprawy dopiero do nas wpłynęły, prokurator będzie się z nimi zapoznawał. Nie ma jeszcze decyzji, co do wszczęcia śledztwa ws. zasadności użycia broni - wyjaśnił nam rzecznik prokuratury Krzysztof Stodolny.

 

Za narażenie zdrowia innych osób przez użycie broni palnej grozi kara do trzech lat więzienia.

 

polsatnews.pl, fot., wideo: monitoring kantoru 

ml/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze