- Sąd stwierdził, że po stronie podejrzanych istnieje duże prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych im czynów i te czyny są zagrożone surową karą, ale nie ma zagrożenia matactwa, gdyż prokurator zgromadził obszerny materiał dowodowy, zdaniem sądu - niemal kompletny - powiedział rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach Waldemar Łubniewski.

 

Decyzja sądu nie jest prawomocna. Wiadomo już, że prokuratura będzie się od niej odwoływać. "Prokuratura, nie zgadzając się z decyzją Sądu I instancji, zaskarży ją do Sądu Okręgowego"- podała w środę Prokuratura Krajowa w komunikacie.

 

Sześć osób zatrzymanych

 

- Ważne dla nas jest to, że sąd - widząc akta potwierdził naszą tezę o wysokim prawdopodobieństwie popełnienia czynów - dodał wcześniej prok. Łubniewski.

 

Wobec czterech pozostałych podejrzanych prokuratura zastosowała wolnościowe środki zapobiegawcze - poręczenia majątkowe w wysokości od 50 do 150 tys. zł, a wobec Jakuba W. również zakaz opuszczania kraju.

 

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało w poniedziałek w tej sprawie sześć osób. To czterej byli urzędnicy Ministerstwa Skarbu Państwa: Paweł T. - podsekretarz stanu, Tomasz Z. - zastępca dyrektora Departamentu Przekształceń Własnościowych i Prywatyzacji, Jakub W. - główny specjalista w Departamencie Przekształceń Własnościowych i Prywatyzacji, Michał M. - radca ministra w Departamencie Analiz.

 

CBA zatrzymało także dwóch przedstawicieli spółki doradczej ING Securities SA: członka zarządu Konrada Z. i zastępcę dyrektora Działu Doradztwa - Pawła L.

 

Niedopełnienie obowiązków i przekroczenie uprawnień

 

Baza zarzutów stawianych wszystkim podejrzanym jest taka sama - dotyczy niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień. - Różnią się one w ten sposób, że dwóch urzędników ma dodatkowo zarzut poświadczenia nieprawdy w dokumentacji, natomiast dwóch podejrzanych z firmy ING ma zarzut dotyczący pomocnictwa w przekroczeniu uprawnień i niedopełnieniu obowiązków - wyjaśnił we wtorek prok. Łubniewski. Prokuratura nie ujawnia, czy podejrzani przyznają się do winy. Wiadomo jedynie, że część z nich składała obszerne wyjaśnienia.

 

Śledztwo w tej sprawie od maja 2017 r. prowadzi Prokuratura Regionalna w Katowicach, wcześniej toczyło się ono w warszawskiej prokuraturze. O przeniesieniu postępowania do Katowic zdecydowała Prokuratura Krajowa.

 

Postępowanie dotyczy niedopełnienia obowiązków przez osoby zobowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi Skarbu Państwa w związku ze zbyciem w maju 2014 r. akcji spółki Ciech SA na rzecz spółki KI Chemistry z grupy Kulczyk Investments.

 

Według prokuratury, przy dokonywaniu tej transakcji doszło do niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień przez byłych urzędników Ministerstwa Skarbu Państwa, przy współdziałaniu przedstawicieli firmy świadczącej usługi doradcze na rzecz Ministra Skarbu Państwa.

 

 

Według śledczych straty mogły sięgnąć nawet 110 mln złotych

 

Jak w poniedziałek informował prokurator Łubniewski, przy okazji tej transakcji nie sporządzono rzetelnej wyceny wartości akcji oraz poświadczono nieprawdę w dokumentach, które były podstawą do podjęcia przez ministra decyzji o sprzedaży akcji spółce KI Chemistry. Według śledczych straty mogły sięgnąć nawet 110 mln zł.

 

Prywatyzację Ciechu przeprowadzono w połowie 2014 r. W lutym 2005 roku spółka zadebiutowała na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Obecnie Grupa Ciech jest jednym z liderów europejskiego rynku chemicznego; znajduje się w pierwszej pięćdziesiątce największych polskich przedsiębiorstw.

 

Już wcześniej w związku z tą sprawą, w latach 2016-17, funkcjonariusze CBA zabezpieczyli dokumenty i dane, analizy, opracowania i notatki w kilku firmach oraz u osób współpracujących z resortem skarbu przy procesie prywatyzacji i zbycia akcji Ciechu.

 

Po zatrzymaniach spółka Ciech zamieściła na stronie internetowej oświadczenie, w którym zaznaczyła, że „wydarzenie to pozostaje bez związku z jej bieżącą działalnością biznesową”, a sprzedaż akcji Ciech SA "odbyła się w drodze najbardziej transparentnego procesu zmiany kontroli na rynku kapitałowym jakim jest odpowiedź na publiczne wezwanie do sprzedaży akcji".

 

PAP