Jeśli ktoś będzie chciał ponownie wprowadzić do sprzedaży pestki moreli, najpierw będzie musiał udowodnić, że nie zagrażają one zdrowiu - poinformował Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności i Produktów Konsumenckich.


Urząd zaczął badać pestki moreli w styczniu po tym, jak wpłynęło zgłoszenie o mężczyźnie, który był bliski śmierci po ich zjedzeniu. O wycofanie pestek ze sprzedaży apelował wówczas minister zdrowia Bruno Bruins.


Badania feralnej partii pestek potwierdziły, że maksymalny poziom cyjanowodoru, zwanego też cyjankiem, został znacznie przekroczony. W pestkach było 200-krotnie więcej cyjanku niż dopuszcza norma spożywcza.

 

Szkodliwa amigdalina


Pestki moreli stosowano w medycynie niekonwencjonalnej, mają rzekomo właściwości przeciwnowotworowe. Takie właściwości miała mieć amigdalina w nich zawarta. Badania nie potwierdzają tych rewelacji, natomiast pewne jest, że są one niezwykle groźne, gdyż zawierają cyjanowodór.


W latach 2005-2009 na oddział intensywnej terapii Erciyes University trafiło 13 osób z objawami zatrucia cyjankiem, wszystkie spożywały pestki moreli. Niektóre z osób wymagały podłączenia do respiratora.


polsatnews.pl, nu.nl