Koniec procesu Międlara z Scheuring-Wielgus. Prawomocny wyrok: 6 miesięcy ograniczenia wolności

Polska
Koniec procesu Międlara z Scheuring-Wielgus. Prawomocny wyrok: 6 miesięcy ograniczenia wolności
Polsat News

W środę sąd podtrzymał wyrok sądu pierwszej instancji skazujący byłego księdza Jacka Miedlara na karę pół roku ograniczenia wolności za wpis na Twitterze. Uznał, że Międlar dopuścił się zniewagi posłanki Nowoczesnej Joanny Scheuring-Wielgus. Skazany już zapowiedział kasację, bo wyrok jego zdaniem jest "pogwałceniem prawa do wolności słowa".

"To dobra wiadomość. Wyrok utrzymany w mocy" - napisała na Twitterze posłanka Joanna Scheuring-Wielgus.  

 

"Oby była to nauczka. Słowa mogą ranić" - dodała posłanka Nowoczesnej na Facebooku.

 

 

Międlar: będę wnosił o kasację

 

Z decyzji sądu niezadowolony był natomiast Jacek Międlar, co wyraził również wpisem na Twitterze. "Będę wnosił o kasację. Ten wyrok to pogwałcenie prawa do wolności słowa" - zapowiedział.

 

Międlar "liczył na pieszczoty"

 

Przed rozprawą zdawał się być pewny wygranej. "Liczę na pieszczoty ze strony Joasi. Liczę, że popieści moje uszko, a kto jak kto ona te techniki ma opanowane do perfekcji. Robi to jak nikt inny. Nie ma drugiej w polskim sejmie, co plotła by takie bzdury jak ona" - napisał w felietonie na stornie wprawo.pl. 

 

Dodał, że posłanka swoimi słowami "tak pieściła moje ucho podczas czerwcowej rozprawy, gdy opowiadała o sejmowych obowiązkach ograniczających się do hejtu i nienawiści. Jestem jej za to ogromnie wdzięczny. Ekscytacja towarzyszy mi do dzisiaj".

 

Felieton zakończył informacją, że walentynkowe wyznania wobec posłanki to żart, gdyż "nie dotknąłby kobiety, która poprzez promocję islamu i aborcji w Polsce ma ręce bardziej umorusane we krwi niż szekspirowska Lady Makbet".

 

Skazany za słowa: kiedyś dla takich była brzytwa!

 

W sierpniu 2016 r. Międlar - który w Sądzie Rejonowym zgodził się na podawanie nazwiska przez media - będąc wtedy duchownym Zgromadzenia Księży Misjonarzy, napisał o posłance na Twitterze: "Konfidentka, zwolenniczka zabijania (aborcji) i islamizacji. Kiedyś dla takich była brzytwa! Dziś prawda i modlitwa?". 

 

Po wpisie duchownego ówczesny przełożony ks. Kryspin Banko przypomniał, że od kwietnia 2016 r. ks. Międlar ma "całkowity zakaz wszelkiej aktywności w środkach masowego przekazu, w tym w środkach elektronicznych". - Zgromadzenie absolutnie nie podziela jego ostatnich wypowiedzi, gdyż każdemu, niezależnie od jego poglądów, należy się szacunek i chrześcijańskie zrozumienie. Ufam, że ten młody kapłan zastosuje się do ślubów, które złożył w Zgromadzeniu - wyjaśniał wówczas ks. Banko.

 

Zakaz po kazaniu na nabożeństwie przed marszem ONR


Zakaz wydano po tym, jak ksiądz wygłosił kazanie na nabożeństwie poprzedzającym marsz w ramach obchodów rocznicy ONR w Białymstoku. Kilka dni później Kuria Archidiecezjalna przeprosiła tych, którzy poczuli się dotknięci "zachowaniem członków ONR w katedrze białostockiej", a przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki wyraził "zdecydowaną dezaprobatę" wobec wykorzystywania świątyni do głoszenia poglądów obcych wierze chrześcijańskiej.


Ostatecznie prokuratura w Białymstoku umorzyła dochodzenie związane z tymi obchodami oraz z kazaniem księdza.


We wrześniu 2016 r. podano, że ksiądz wystąpił ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy, co w praktyce oznacza odejście z kapłaństwa

 

Były ksiądz poza sześcioma miesiącami ograniczenia wolności będzie musiał wykonywać nieodpłatną pracę na cele społeczne w wymiarze 30 godzin miesięcznie. 

 

polsatnews.pl

 

grz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze