Jak pisze "Guardian" zakaz ma wynikać z rosnących obaw, że "grupy ekstremistyczne wysyłają swoich ludzi do Wielkiej Brytanii, aby szerzyli nienawistne poglądy".

 

Gazeta przypomina, że Rafał Ziemkiewicz, to dziennikarz, który porównał muzułmanów do "najeźdźców" i "barbarzyńców" oraz autor artykułów, w których pisał, że nie widzi nadziei dla Francji, w której  muzułmanie czekają tylko, aż wymrą "biali ludzie", aby poszerzyć swoje enklawy i przejąć kontrolę nad państwem.

 

"Antagonizuje społeczności mniejszościowe"


Jedno z niedzielnych wydarzeń, w czasie których Ziemkiewicz miał wystąpić, w Acton w zachodnim Londynie, zostało odwołane po tym, gdy powiadomiono Rupę Huq, posłankę Partii Pracy. To właśnie dr Hug domaga się od brytyjskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, aby wydało zakaz wjazdu  polskiego publicysty do Wielkiej Brytanii.

 

- Obecność Ziemkiewicza (w naszym kraju - red.) nie sprzyja dobrym relacjom między przedstawicielami różnych ras w Wielkiej Brytanii i tak, jak mówiłam w Izbie Gmin, nawołując do zakazu dla Donalda Trumpa, podobnie Rafał Ziemkiewicz nie jest u nas mile widziany - wyjaśniła Hug.

I dodała, że poczuła ulgę, iż "wydarzenie w Acton zostało przeniesione", gdy jego organizator poznał prawdziwe oblicze prelegenta.

 

To jest człowiek z doświadczeniem w celowym antagonizowaniu społeczności mniejszościowych za pomocą bigoteryjnych komentarzy. Jego partyjna negacja Holokaustu i islamofobia nie są tu mile widziane - stwierdziła posłanka

 

Ekstremalny ruch bez kontroli w Polsce


Według gazety, Ziemkiewicz nie jest pierwszym "skrajnie prawicowym mówcą z Polski", który usiłował przyjechać do Wielkiej Brytanii, aby zdobywać fundusze i sympatyków. W lutym ubiegłego roku Jacek Międlar, były ksiądz, został zatrzymany na lotnisku Stansted i cofnięty do Polski. Przyleciał na wiec w Telford w hrabstwie Shropshire w zachodniej Anglii.

 

Fiyaz Mughal, założyciel Faith Matters, organizacji działającej na rzecz ograniczenia ekstremizmu, stwierdził, że działacze skrajnej polskiej prawicy usiłują dotrzeć przede wszystkim do polskiej społeczności od lat osiadłej w Wielkiej Brytanii. - To ekstremalne anty-LGBT i antysemickie komentarze... To nasilający się ruch, a problemem jest to, że w Polsce nie ma nad nim kontroli - stwierdził Mughal.

 

Inny labourzystowski poseł z Cambridge, Daniel Zeichner, wyraził podobne obawy dotyczące weekendowego wydarzenia. Jak stwierdził, żadna osoba lub grupa popierająca islamofobię, antysemityzm lub dyskryminację rasową nie jest tu mile widziana.

- Chciałbym zadać pytanie organizatorom tego wydarzenia, czy wierzą, że mówca, który złożył oświadczenia antyislamskie lub antysemickie, zostanie ciepło przyjęty w Cambridge. Mogę was zapewnić, że mieszkańcy miasta, które reprezentuję, w żaden sposób nie popierają tego rodzaju poglądów - oświadczył.

 

"Jestem w głównym nurcie życia publicznego"

 

Cytowany przez gazetę Ziemkiewicz mówi, że nie widzi powodu, aby martwić się o jego spotkania w Wielkiej Brytanii.

 

- Nie ma nic w moich książkach, artykułach itp., co byłyby niezgodne z prawem lub nieprzyzwoite. Zdecydowanie odrzucam takie oskarżenia - mówi publicysta.

 

- Jestem dobrze znany w Polsce i około 10 moich książek znalazło się na listach bestsellerów ... Od ponad 20 lat moja praca jest w głównym nurcie polskiego życia publicznego i będę w nim obecny dopóki poglądy konserwatywne i patriotyczne nie zostaną w Europie zakazane- dodaje. 

 

"Zamierzam pozwać tę panią zmusić do przeprosin" 

 

Publicysta zapowiedział na Twitterze, że "zamierza pozwać tę panią Huq i zmusić do przeprosin". "Liczę na pomoc polskiej ambasady, bo bezkarność tego oskarżania każdego Polaka o faszyzm tylko dlatego, że jest Polakiem powinna wreszcie spotkać się z należną odpowiedzią" - podkreślił. 

 



Brytyjska posłanka przypomniała, że spotkanie Ziemkiewicza w Acton odwołano po raz drugi w ciągu czterech miesięcy, i w ten sposób  gmina Ealing pokazała, że "nie będzie tolerować nienawiści i ekstremizmu od neonazistów z Polski".

 

The Guardian