Łzy obrońcy i prośba o uniewinnienie. Sędzia odsunięty od zawodu za kradzież 50 zł walczy przed SN

Polska

Do 20 lutego Sąd Najwyższy odroczył ogłoszenie orzeczenia w sprawie dyscyplinarnej sędziego Mirosława Topyły, którego sąd I instancji usunął ze stanu sędziowskiego za kradzież 50 zł. Obrońca Topyły, wyraźnie wzruszony, wniósł o uniewinnienie, tłumacząc że sędzia nie chciał ukraść pieniędzy, lecz zabrał banknot z lady odruchowo, przy dokonywaniu płatności.

- Składam swoje życie w ręce sądu - zakończył swoje wystąpienie przed SN sędzia Topyła (zgodził się na podawanie w mediach swego nazwiska i wizerunku - red.). Wcześniej mówił, że sędziowie I instancji zdecydowali się go "poświęcić", zaś on nie wierzy w hasło "kozioł ofiarny dla oczyszczenia stanu sędziowskiego".

 

"Automatyzm działania" i "roztargnienie"

 

O zmianę wyroku sądu dyscyplinarnego pierwszej instancji i uniewinnienie sędziego wnieśli obrońcy sędziego oraz - modyfikując wcześniejsze stanowisko - zastępca rzecznika dyscyplinarnego płockiego sądu okręgowego sędzia Joanna Cieślak. Wskazywali m.in., że z całkowitą pewnością nie da się zakwestionować tezy o "automatyzmie działania" i "roztargnieniu" obwinionego sędziego, a wątpliwości w sprawie muszą przemawiać na jego korzyść.

 

- To dzisiaj dopiero zobaczyłam, i mówię to szczerze, że dopiero, jakby sędzia to 50 zł zobaczył i dopiero wtedy był ruch automatyzmu - powiedziała Cieślak.

 

W marcu zeszłego roku sędzia Topyła, ówczesny wiceprezes Sądu Rejonowego w Żyrardowie, zabrał banknot położony na ladę stacji paliw pod Sochaczewem przez starszą kobietę, która na chwilę odwróciła się od kasy. Zdarzenie nagrał system monitoringu; widać też było na nim numery jego auta, co pozwoliło na zidentyfikowanie go przez policję.

 

"Przewinienie służbowe uchybiające godności urzędu"

 

Minister sprawiedliwości zdecydował o odsunięciu sędziego od obowiązków służbowych i zażądał podjęcia wobec niego czynności dyscyplinarnych. Rzecznik dyscyplinarny Sądu Okręgowego w Płocku, któremu podlega żyrardowski sąd, wniósł o ukaranie Topyły do sędziowskiego sądu dyscyplinarnego za przewinienie służbowe uchybiające godności urzędu. Sam sędzia twierdził, że zrobił to "nieświadomie" i że nie była to kradzież, lecz "fatalna pomyłka".

 

W lipcu 2017 r. Sąd Apelacyjny w Łodzi - jako sąd dyscyplinarny I instancji - ukarał Topyłę usunięciem ze stanu sędziowskiego, czyli najwyższą karą dyscyplinarną. SA uznał, że sędzia dokonujący zaboru cudzych pieniędzy traci nieodwołalnie i na zawsze moralne prawo osądzania cudzych uczynków. SA uznał, że materiał dowodowy wskazuje, iż sędzia jest winny popełnienia czynu, a jego działanie było zamierzone.

 

Sn jako sąd dyscyplinarny II instancji

 

Sędzia i jego obrońcy odwołali się do SN jako sądu dyscyplinarnego II instancji. Ich zdaniem SA dokonał dowolnej oceny dowodów. Kwestionowali, by sędzia dokonał zaboru pieniędzy "celowo i świadomie". Wskazywali też, że SA pominął kontekst całej sprawy - fakt, że obwiniony miał dotychczas nienaganną opinię, brak "logicznego motywu" zabrania banknotu oraz przeciążenie pracą i wynikające z niego roztargnienie.

 

SN rozpoczął rozpoznawanie tej sprawy w październiku zeszłego roku, ale wówczas odroczył rozprawę. Powodem odroczenia było uwzględnienie przez SN wniosku obrońców o przeprowadzenie badań psychologicznych, które miały ustalić profil psychologiczny obwinionego, cechy osobowości i stan emocjonalny na dzień popełnienia zarzucanego mu czynu. W związku z tym sprawa wróciła na wokandę po przeprowadzeniu tych badań.

 

Podczas wtorkowej rozprawy SN - z wyłączeniem jawności - przesłuchał tego biegłego, zapoznał się również z zapisem monitoringu obrazującym zdarzenie na stacji benzynowej.

 

PAP

nro/ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze