Wiosną ruszą kontrole hodowli trzody chlewnej. Nielegalne chlewnie będą zamykane

Biznes
Wiosną ruszą kontrole hodowli trzody chlewnej. Nielegalne chlewnie będą zamykane
Pixabay

Kontrole gospodarstw pod kątem legalności produkcji świń mają rozpocząć się wiosną - zapowiedział minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel na antenie Radia Olsztyn. Gospodarstwa, które nie będą spełniać wymogów bioasekuracji będą miało 4 miesiące na wprowadzenie zmian, bądź likwidację produkcji. Hodowcy trzymający do 50 sztuk świń mogą liczyć na rekompensatę, jeśli dobrowolnie zrezygnują z hodowli.

Krzysztof Jurgiel pytany był o przypadki, w których rolnicy korzystający z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich, likwidują trzodę chlewną, ale trzymają nielegalnie np. dwie sztuki na własnych użytek.


- Jest obowiązkowa rejestracja świń, na tym etapie nikt tego nie kontrolował. Natomiast nowe rozporządzenie, które prawdopodobnie wejdzie w życie od 1 marca, wprowadza obowiązek kontroli przestrzegania zasad bioasekuracji. W gospodarstwach, w których te zasady nie są przestrzegane, będzie wyznaczony termin do 4 miesięcy wycofania produkcji. Jeśli rolnik, hodujący do 50 świń, zrezygnuje z hodowli dobrowolnie, to będzie miał wypłacaną przez 3 lata rekompensatę - powiedział szef resortu rolnictwa.


Minister zwrócił uwagę, że resort dysponuje ekspertyzą Instytutu Ekonomiki Rolnictwa, szczególnie dla terenów zagrożonych, która pokazuje, gdzie można podejmować alternatywne kierunki produkcji.


- Program Rozwoju Obszarów Wiejskich stwarza te możliwości. Jednak minister z góry nie określi, jaki rodzaj produkcji w danej gminie jest najbardziej opłacalny. Od tego są Ośrodki Doradztwa Rolniczego i marszałkowie województw - mówił Krzysztof Jurgiel.

 

"Bez redukcji dzików problem będzie istniał"


Pytany o wzrost tempa szerzenia się wirusa Afrykańskiego Pomoru Świń (ASF) - ostatnio notuje się ponad 100 przypadków tygodniowo - Jurgiel podkreślał, że mowa jest o wzroście szerzenia się ASF u dzików, co - jego zdaniem - nie jest wynikiem zaniechania działań, ale "transportu żywności, szczególnie z Ukrainy, wyrobów mięsnych zakażonych wirusem".


- To powoduje, że zjawisko stało się niebezpieczne (transport żywności - red.). Odnajdujemy padłe dziki i je utylizujemy. Polski Związek Łowiecki odpowiada za redukcję dzików. W nowej ustawie PZŁ zostanie zobligowany do ścisłego działania w tym zakresie. Bez redukcji dzików problem będzie istniał. Światowa Organizacja Zdrowia oddziela ASF u dzików od ASF u świń i nie ma zagrożenia dla transportu mięsa wieprzowego - stwierdził Krzysztof Jurgiel.

 

"Poważne skutki ekonomiczne dla polskiej gospodarki"
 

W styczniu program bioasekuracji ASF oceniła Najwyższa Izba Kontroli. Uznała, że okazał się on nieskuteczny, bo nie udało się zahamować rozwoju tej choroby w Polsce.

 

Izba podkreśliła, że dalsze rozprzestrzenianie się wirusa "może mieć poważne skutki ekonomiczne dla polskiej gospodarki".
 

"W wyniku ASF obniżona może zostać także wiarygodność polskich branż chowu trzody chlewnej i mięsa wieprzowego. Polska może być postrzegana jako kraj, który nie potrafił poradzić sobie ze zwalczaniem wirusa ASF" - napisał NIK w raporcie.

 

W opinii NIK na rozprzestrzenianie się wirusa "reagowano zbyt wolno". "Mimo wystąpienia w 2016 r. przypadków ASF u dzików w kolejnych powiatach, to dopiero w lipcu następnego roku podjęto decyzje o objęciu programem gmin województwa podlaskiego, mazowieckiego i lubelskiego" - podała NIK. W listopadzie 2017 r. wirus ASF przekroczył linię Wisły.


Radio Olsztyn, polsatnews.pl

grz/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze