Oba państwa koreańskie wystawiły w Pjongczangu wspólną reprezentację w hokeju na lodzie kobiet. W skład kadry weszły 23 Koreanki z Południa i 12 z Północy. Jest to pierwsza drużyna występująca na igrzyskach olimpijskich składająca się ze sportowców z dwóch krajów.

 

W sobotę Koreanki przegrały z reprezentacją Szwajcarii 0:8. Serca kibiców na całym świecie skradły jednak nie akcje z lodowiska, lecz zajmujące miejsca na trybunach cheerleaderki z Północy., które zaprezentowały idealnie zsynchronizowany układ podczas tego spotkania. 

 

Kontrowersyjne maski 

 

Film z dopingiem Koreanek udostępnił w sieci dziennikarz holenderskiej rozgłośni BNR Nieuwsradio Thomas Schuurman. Jego nagranie zobaczyło już ponad 3,1 mln internautów.

 

 

Kontrowersje z kolei wywołały maski, które podczas pokazu założyły cheerleaderki. Zdaniem południowokoreańskich dziennikarzy, młode kobiety miały na sobie podobizny młodego Kim Ir Sena, pierwszego przywódcy Korei Północnej.

 

 

Oprócz 12 hokeistek, Korea Północna wysłała na Południe jeszcze 10 sportowców startujących pod narodową flagą. Północnokoreańska delegacja jest jednak o wiele większa - znalazło się w niej, 21 dziennikarzy i 229 cheerleaderek.

 

Ponadto w ekipie Korei Północnej jest 26 zawodników taekwondo, które nie jest dyscypliną zimową. Koreańczycy z Północy wyjaśnili, że w Pjongczangu mają rozegrać pokazowe mecze siatkówki, badmintona i zaprezentować możliwości w taekwondo i strzelectwie.

 

Na czele delegacji stoi minister sportu Korei Północnej Kim Il-guk.

 

Kiedyś jedną z nich była żona Kim Dzong Una

 

Cheerleaderki nazywane są w Pjongczangu "armią piękna" Kim Dzong Una. Są to młode kobiety, które przeszły dokładną selekcję, w której brano pod uwagę wiele aspektów. Najważniejszym ich "atutem" ma być uroda, ale przy wyborze cheerleaderek uwzględnia się także pochodzenie i siłę ich ideologicznych przekonań. 

 

 

Kobiety mają niewiele ponad 20 lat, są "stosunkowo wysokie", czyli mają ponad 163 cm. Zostały wybrane spośród studentek najlepszych uczelni, muszą pochodzić z dobrych rodzin, nie mają żadnych kuzynów za granicą. Niegdyś do tej elitarnej na północy grupy należała żona obecnego przywódcy Północnej Korei Kim Dzong Una, Ri Sol Yu.

 

Szkolenie ws. milczenia

 

Cheerleaderki to jedna z nielicznych grup, której - oprócz niektórych polityków i sportowców - w Korei Północnej pozwala się wyjeżdżać za granicę. Według niektórych źródeł, przed wyjazdem z Korei przechodzą długie szkolenie, które ma nauczyć je jak się zachowywać i jak być lojalnymi wobec kraju.

 

 

Nie zawsze się to sprawdzało. W 2005 roku, po powrocie delegacji z lekkoatletycznych mistrzostw Azji w Korei Południowej, grupa cheerleaderek miała opowiedzieć, co widziała za granicą. Zagraniczna prasa pisała wówczas, że 21 kobiet zostało z tego powodu wysłanych do obozów pracy.

 

 

Washington Post, BBC, Korea Times, polsatnews.pl